niedziela, 17 stycznia 2021

Gdy wąż strażacki nazywano kiszką. Naczynia ogniowe, sikawka, Towarzystwo Ogniowe w Końskich w pierwszym ćwierćwieczu XIX wieku – I część

Introdukcja

Przeglądam elektroniczny zbiór dokumentów dotyczących finansów miasta Końskie  - 140 dobrej jakości skanów. Poszyt obejmuje lata 1815-1819. Brnąc przez zawiłe pismo i „napuszoną” retorykę, co chwila napotykając na pokłady swojej niewiedzy, a staram się wyłuskać co ciekawsze fragmenty. Lektura dokumentów sprawia mi wiele przyjemności poznawczych. Żegluję po nieznanych i nieopisanych dotąd morzach. Dużo informacji i jeszcze więcej niewiadomych. 

Długo zastanawiałem się jaką przyjąć formułę przekazania Państwu ciekawych, nie nużących informacji o naszym mieście. Na kartach papieru czerpanego odkryłem też kilka obwolut listów z tego okresu, nie wspomnę o znakach wodnych z koneckiej wytwórni papieru, jest też informacja o pierwszej koneckiej drukarni... Niektóre tematy są „ledwie napoczęte”.

Postaram się opisać je w kolejnych artykułach. Wyjaśnienia i uzupełnienia wymagają biogramy kilku Burmistrzów i ich zastępców, że wymienię kilka nazwisk: Józef Chmielowski, Woyciech Giepart, August Mülkuhn i inni.

Poszyt dokumentów nosi nazwę: 

„Departament Radomski
Akta
Tyczące się Miasta
Końskie” 

Dopiski na dole przynoszą informacje:
„zaczyna się od 13 czerwca 1815
kończą się 26 października 1819”. [1]


Jak to z sikawką bywało

Zdobycie tej sikawki przez Radę Miasta Końskie nie było takie proste. 

Posłużę się nieocenioną w tą informację korespondencją Komisji Województwa Sandomierskiego do Komisji Rządowej Spraw Wewnętrznych i Policji w Warszawie z dnia 2 lutego 1819 roku:

„...Gdy po zupełnym magazynów wojskowych żywności rozwiązaniu, sprzedaż publiczna sprzętów magazynowych zakończoną została, Rada Miejska Miasta Końskich do Komisji Wojskowej Wojewódzkiej załączoną tu w kopii prośbę aby sikawka niegdyś do magazynu austriackiego w Końskich należąca po odstąpieniu rządu austriackiego w stanie najgorszym losowi zostawiona, przez miasto zaś znacznym kosztem wyreperowana i od lat 9 [okres okupacji austriackiej 1795 do 1809 - KW] posiadana ze sprzedaży wyłączoną i miastu na zawsze oddaną była…”

Jesteśmy na szczycie piramidy „sikawkowej” korespondencji. Można odnieść wrażenie, że Rada Miejska w Końskich, Burmistrz tegoż miasta, Komisarz Obwodu Opoczyńskiego, Komisja Województwa Sandomierskiego… nie ma ważniejszych problemów niż zajmowanie się starą, zdezelowaną, poaustriacką sikawką i jej remontem. Odszukałem kilkanaście pism krążących pomiędzy wymienionymi instytucjami, od samorządu miejskiego do instytucji ministerialnej i z powrotem - istna drabina Jakubowa piętrzących się problemów.  

Ciekawy również w zasób informacji jest:
„Protokół w przedmiocie otaksowania sikawki miedzią obitej przez Burmistrza miasta Końskich w przytomności:
JP. August Mülkuhn Radcy miasta tegoż,
JP. P. Woyciech Giepart mosiężnika,
Józefa Chorubski kotlarz [w swoim wypisie kotlarzy odnalazłem Chroberski Józef - majster profesji kotlarskiej, zam. w Końskich, lat 26, Akta zapowiedzi 4.10.1812],
Jana Kosierkiewicza kowala
i Józefa Welea stelmacha
znawców.

W podpisie m.in. Józef Chmielowski ZB [Zastępca Burmistrza]

Na kolejnej stronie wyszczególniono wydatki poniesionych na reperację sikawki w latach 1816 - 1818, a to:

  • „Marcinowi Ciołkowskiemu kotlarzowi za reperację sikawki miejskiej stosownie do asygnacji Burmistrza… zapłacono 72 zp., dnia 30 lipca 1816 r.
  • Macieiowi Ciszewskiemu sztelmachowi od zrobienia ramy do sikawki i dwóch rywnglów według asygnacji Burmistrza… zapłacono 8 zp., dnia 13 marca 1817 r.
  • Pawłowi Boyno kowalowi od reperacji sikawki miedzianej … zapłacono 9 zp., dnia 13 marca 1817 r.
  • Jędrzejowi Paprosińskiemu kowalowi za zrobienie kurczab [kurczaba - część okucia żelaznego u wozu], sztynwagi [niem. przodek u wozu, do którego orczyki przyczepiają], łańcuchów do sikawki miejskiej… zapłacono 9 zp., dnia 2 kwietnia 1817 r.
  • JP. Woyciechowi Giepardowi rusznikarzowi i mosiężnikowi od reperacji sikawki miedzianej … zapłacono 40 zp., dnia 26 marca 1818 r.”

Sikawka sikawką, ale musiała być wyposażona w kiszkę [wąż strażacki] stąd Komisja Województwa Sandomierskiego pismem z dnia 2 czerwca 1819 r. do Komisji Rządowej Spraw Wewnętrznych i Policji zwróciła się o: „wydanie zgody do rozłożenia na mieszkańców miasta Końskich kosztów sprawienia kiszki do sikawki.” 

Zgodę na sprawienie kiszki do sikawki wężowej z oświadczeniem księcia Namiestnika Królewskiego, że: „koszta na to wyrachowane w połowie Dziedzic, a w drugiej mieszkańcy ponieść są do obowiązku”.


Chorągiewka ogniowa

Po raz pierwszy chorągiewka ogniowa jest wymieniona Protokole rewizji Kasy Ekonomicznej miasta Końskich z dnia 10 maja 1819 r. [dział: „Na potrzeby ratusza”] A swoja drogą ciekawy jestem do czego służyła chorągiewka ogniowa?

Z „Inwentarza utensyliów przy kasie i Urzędzie Municypalnym 1822 rok” można dowiedzieć się, że chorągiewka ogniowa ma kolor żółty.


Towarzystwo Ogniowe

W dokumencie „Rachunek Kasy Ekonomicznej miasta Końskie tak z funduszów gminnych jako też z funduszy przechodnich za rok 1822” w tytule „Na podatki” pojawia się zapis: „Składki Towarzystwa Ogniowego”. Poza tym, że w dokumencie pod tytułem „Depozyta z lat upłynionych” pojawia się informacja: „za druki Towarzystwa Ogniowego z roku 1820”. Składkę ogniową płacił ratusz i dom miejski. [2]


Narzędzia ogniowe

„Wykaz narzędzi ogniowych właścicieli domów w mieście Końskich stosownie do postanowienia J.O. Księcia Namiestnika Królewskiego pod dniem 15 czerwca 1819 roku wydanego i w stosunku domów. których ilość 220 wynosi..”

...Miasto Końskie zawiera w sobie domów 220. We wszystkich domach kominiarz rocznie ze składki przez mieszkańców dawniej płatny regularnie wyciera. Kominy są wszystkie murowane. W stosunku domów narzędzi ogniowych winno być sprawionych:

a. Drabin na domach 220 szt. Znajdują się [ze] zdrowego drzewa na domach.

b. Wąborków [węborek - kubełek drewniany z klepek, z pałąkiem czyli kabłękiem, do noszenia wody - Encyklopedia Staropolska] 220 szt. Znajdują się.

c. Bosaków 44 szt. Znajdują się oprócz 3 wielkich bosaków miejskich.

d. Kubłów skórzanych 22 szt. Znajdują się.

e. Sikawek ręcznych 88 szt. Znajdują się.

f. Beczek do rozwożenia wody 22 szt. Każdy gospodarz domu ma beczkę z wodą.

g. Drabin do przenoszenia zdolnych 22 szt. Nie znajdują się - w likwidacji, do sprawienia podane.

Ciekawie przedstawia się kolejny dokument: „Likwidacja kosztów narzędzi ogniowych przez mieszkańców miasta Końskich i Dziedzica posiadającego propinacyę mających być sprawionych… Końskie dnia 10 maja 1820 r.”

1. Za dwie stągwie.

2. Za kiszkę jedną do sikawki wężowej. [Z późniejszych zapisów można dowiedzieć się, że kiszka była skórzana. W: „Rachunek Kasy Ekonomicznej miasta Końskich tak z funduszów gminnych, jako też z funduszów przechodnich za rok 1821… dnia 13 października 1822 roku”].

3. Za wóz na dwóch kołach do przewożenia drabin podczas pożaru.

4. Za zrobienie nowej beczki z poręczami żelaznymi… fontann i innych rzeczy do sikawki wężowej drewnianej

„Inwentarz utensyliów przy kasie i Urzędzie Municypalnym 1822 rok” 

informuje, że narzędzia ogniowe to: sikawki wężowe w ilości 2 sztuk, stągiew na wodę - 4, drabiny - 2 i bosak czyli osękom [dawna nazwa bosaka] 2 sztuki.


Naczynia ogniowe

Po raz pierwszy wymieniono naczynia ogniowe w Dziale wydatków - „Budowle i reparacje: Projekt dochodów do etatu dla Kasy Ekonomicznej miasta powiatowego Końskie w powiecie koneckim, departamencie radomskim na rok 1810/11”. Informacja się powtarza w 1815

Naczynia ogniowe [brak informacji co to są za naczynia - z dużą dozą prawdopodobieństwa można powiedzieć, że są to kubły na wodę do napełniania beczek] sąsiadują tu z wydatkami na utrzymanie ratusza, i zegara.


Kadź ogniowa

Kadź ogniowa jest wymieniona Protokole rewizji Kasy Ekonomicznej miasta Końskich z dnia 10 maja 1819 r. [dział: „Budowle i reparacje - na pobicia kadzi ogniowej”]

Zebrał Krzysztof Woźniak



Przypisy

  1. AGAD, sygnatura 1/191/0/-/2489, wykorzystałem też informacje z kolejnego poszytu 1/191/0/-/2490.
  2. Historia ubezpieczeń i Towarzystw Ogniowych to kolejny duży temat wykraczający poza ramy tego artykułu.

niedziela, 29 listopada 2020

Szczepan Smerdzyński, zapomniany weteran 1863 z Końskich

Inicjał, rysunek z postaciami: Stefana Smerdzyńskiego i Kapla. 
Tak staruszków zapamiętał Kazimierz Kapel, autor: Pamiętnika legionisty.
Moje kartki 1903-1920; konecczanin, legionista,
wykonawca nieudanego wyroku na agenta „Relampago”.

Zacznę nietypowo, jak na „szkicową” próbę biogramu weterana 1863 - od śmierci Szczepana Smerdzyńskiego. W 1917 roku w „budzącej” się Polsce z okowów zaborców - nazwałbym ten okres, że był to świt wolności; była potrzeba na wskazanie pozytywnych bohaterów. Przez prasę centralną i lokalną przetaczały się cyklicznie artykuły o bohaterach powstania kościuszkowskiego: Kościuszce, Kilińskim. Przywoływana była pamięć bohaterów, uczestników powstania styczniowego. Tak po raz pierwszy w radomskiej prasie codziennej, regionalnej pojawiła się informacja o śmierci Szczepana Smerdzyńskiego. [1]

niedziela, 8 listopada 2020

Powstańcy Listopadowi z terenu dawnej parafii Borkowice w świetle dokumentów metrykalnych

Powstanie Listopadowe wybuchło w nocy z 29 na 30 listopada 1830 roku. Niemal od początku jego trwania, dowództwo polskiego zrywu niepodległościowego, wymierzonego przeciwko caratowi zastanawiało się w jaki sposób rozwijać liczebność szeregów powstańczych, gdyż zdawano sobie sprawę z tego, że przeciwnik dysponuje potężną armią, która liczyła 86 tysięcy żołnierzy pod dowództwem gen. Dybicza. Siły wojskowe Królestwa Kongresowego w momencie wybuchu powstania liczyły około 30 tysięcy dobrze wyszkolonych żołnierzy i oficerów, których znaczna część, była zaprawiona w bojach w czasach epoki napoleońskiej. Stanowili oni solidny fundament do rozbudowy siły zbrojnej wojsk powstańczych, które z czasem rozrosły się do 60 tysięcy żołnierzy.

Rekrutacja do wojsk powstańczych przybrała na sile zwłaszcza po tym jak Sejm Królestwa Polskiego, obradujący w dniu 25 stycznia 1831 roku, zdetronizował cara Mikołaja I. Odbyło się to na wniosek posła z powiatu szydłowieckiego - Romana Sołtyka – ówczesnego właściciela dóbr Chlewiska.

Hrabia Roman Sołtyk to postać, o której warto wspomnieć w niniejszym opracowaniu. Urodził się 29 lutego 1790 roku w Warszawie. Był synem Stanisława Sołtyka i Karoliny z Sapiehów. W 1801 roku jego ojciec nabył majątek Chlewiska od rodziny Potkańskich. Roman jako młodzieniec wyjechał do Paryża, gdzie ukończył politechnikę. W 1807 roku rozpoczął służbę wojskową w Armii Księstwa Warszawskiego. Wziął udział w wojnie z Austrią w 1809 roku, jako dowódca kompani w stopniu kapitana artylerii konnej. Wykazał się dużym męstwem i talentem dowódczym w bitwach pod Kockiem, Sandomierzem, a także w czasie walk o Zamość. W 1810 roku awansowany do stopnia podpułkownika artylerii, zaś dwa lata później został adiutantem generała Michała Sokolnickiego. Brał udział w wyprawie Napoleona na Moskwę. Walczył pod Smoleńskiem i Możajskiem. W październiku 1813 roku dostał się do niewoli rosyjskiej w czasie bitwy pod Lipskiem. Gdy odzyskał wolność, powrócił do Królestwa Polskiego i wstąpił do armii. W 1816 roku złożył dymisję. Jego dalsze działania skupiły się na rozbudowie przemysłu metalurgicznego w dobrach rodzinnych. Wspólnie z ojcem Stanisławem zakładali nowe manufaktury żelazne i ulepszali dotychczas istniejące. Dobra Chlewiska, którymi Roman władał w latach 20-tych i na początku 30-tych XIX wieku były bardzo dobrze uprzemysłowione. Trzon dóbr stanowiły ludne wsie: Chlewiska, Pawłów, Skłoby, Zaława, Cukrówka i Wola Zagrodnia. W ich pobliżu istniały wielkie piece hutnicze w Aleksandrowie i Stefankowie oraz fryszerki w Koszorowie, Stanisławowie i Nadolnej. Fryszerka znajdowała się także w nowopowstałej osadzie założonej koło Pawłowa około 1807 roku i na cześć Romana Sołtyka nazwanej Romanów. W skład dóbr Chlewiska wchodziły także miejscowości należące dziś do gminy Borkowice, takie jak Smagów z Goworkiem, Kochanów i Rusinów, gdzie znajdowały się kolejne fryszerki. W dobrach Sołtyków były także miejscowości wchodzące w skład dawnej parafii Borkowice, takie jak Hucisko Chlewickie i założona na pniu osada leśna zwana Rudków, gdzie hrabia Sołtyk osiedlił górników i kurzaczy, potrzebnych do pracy w kopalniach rudy żelaza i przy produkcji węgla drzewnego. Pierwsza wzmianka o Rudkowie pochodzi z 1828 roku i znajduje się w księdze chrztów parafii Borkowice[1]. W tej samej parafii znajdowała się wówczas wieś Jabłonica, w której Sołtykowie w roku 1824 uruchomili pierwszą w Królestwie Polskim walcownię blachy. Skład dóbr Chlewiska uzupełniały puszczańskie wsie będące ośrodkami węglarstwa, takie jak: Huta, Budki, Majdanki, Borki, Leszczyny oraz Sołtyków.


Niska Jabłonica (gmina Borkowice) – młyn wodny na rzece Jabłonicy. 
W 1824 roku w pobliżu tego miejsca Stanisław i Roman Sołtykowie założyli pierwszą w Królestwie Polskim walcownię blach. Foto Marek Dumin kwiecień 2016 r.

niedziela, 27 września 2020

Synagoga konecka - wędrówka przez wieki


Notka prasowa z 1907 roku o oryginalnym pogrzebie 
w Końskich złożonym z 13 karawanów.

O synagodze koneckiej zamieszczałem już kilka artykułów na stronie konskie.org.pl. Nie spodziewałem się odnaleźć cokolwiek odkrywczego - myliłem się. Zacznę zatem od ciekawej relacji prasowej o pogrzebie z 1907 roku:

Trzynaście karawanów

W Końskich (g. [gubernia] radomska) odbył się tych dniach oryginalny pogrzeb, złożony z trzynastu karawanów, które udały się od synagogi na cmentarz żydowski [ulicą Nowy Świat]. Za pogrzebem tym szli prawie wszyscy Żydzi z miasteczka. Na karawanach jednak nie leżały trupy, lecz przechowywane od lat setek podobno na strychu synagogi - kartki, wydarte z modlitewników i innych ksiąg tzw. świętych. Kartek takich Żydzi nabożni nie używają, ani nie wyrzucają jako makulatury, lecz palą lub grzebią. Nagromadzone kartki przedstawiały już taki ciężar, że groziło to zawaleniem się sufitu nad modlącymi się w synagodze.
[1]

Nieprzypadkowy jest zapewne rok 1907. W swoich zbiorach odnalazłem kserokopię planów na „modernizację” - przebudowę koneckiej synagogi podpisaną przez inżyniera i architekta z datą 19 października 1907 roku. Te prace „czyszczące” poddasze były związane zapewne z prowadzoną modernizacją. 

niedziela, 23 sierpnia 2020

Kapliczka muzealno-urzędnicza w zespole pałacowym w Końskich

Na ścianie niskiego budynku pałacowego, prawdopodobnie dawne czworaki - przemyślnie „urządzona” kapliczka, a w niej dwie Matki Boskie - sztuczne kwiaty, kolorowe wiatraczki, wszystko oplecione srebrnymi koralikami. Wcale nie żartuję: ta kapliczka mnie się podoba… 
Foto. 2019 Krzysztof Woźniak.

Ta przydomowa kapliczka powstała niedawno, prawdopodobnie spontanicznie wraz z eksodusem lokatorów, którzy „pomieszkiwali” tu od połowy lat 50. Mieszkańcy odchodzili z różnych przyczyn. A to do nowego, ich zdaniem lepszego lokalu, część niespiesznie zamieniała spacery parkowe na „łąki niebiańskie”...

Czy kapliczka powstała z potrzeby serca? Tak, jestem o tym przekonany. Świadczy o tym trud z jakim zmierzył się pomysłodawca, trud upiększenia jej.

Nie lubię określenia: urokliwy (uroczy) zakątek. Staram się nie używać tego typu określeń. Niestety, to miejsce, a w zasadzie i kapliczka zauroczyła mnie. Z dużym trudem ją zauważyłem, tak wspaniale wtopiła się w zgrzebną przestrzeń.