wtorek, 10 lipca 2018

Z Pomykowa pod Końskimi - 1894 w guberni radomskiej

Pomyków 2004, dworek (?). 
Tuż obok rosła potężna wiekowa lipa pamiętająca czasy wizyty króla i starej alei lipowej. 
Foto. KW.

Przedmieście - Jego ludność dawniejsza i dzisiejsza - Ruina domów i upadek rzemiosł - Zarobek ślusarzy - Niedouczki - Dostawcy robót - Spadek cen - Wyjątek - Narada - Długie języki - Wyzwoliny - Zakończenie sporów - Użytek z pieniędzy cechowych - Nowa uchwała - Sposób na wybiegi - Nic z umowy - Partactwo - Gwichty fałszywe.

Pod miastem powiatowym Końskimi w gub. radomskiej znajduje się dawne przedmieście, zwane Pomyków, w ładnym położeniu na wzgórzu, przecięte przez środek drogą bitą. Było tu 20 kamienic zbudowanych na sposób pruski, o jednym piętrze. Należały one niegdyś do Niemców sprowadzonych przez Małachowskiego i tutaj osiedlony. Byli to rzemieślnicy: ślusarze, puszkarze, ostrogarze i gwoździarze, jak o tym świadczą napisy na grobowcach na cmentarzu ewangielickim w południowo-zachodniej stronie od Pomykowa. Niemcy ci żyli tu bardzo wygodnie, mieli dobre zarobki, więc o grunt nie stali. Każdy właściciel kamienicy miał sobie nadany mórg, a niektórzy i 2 morgi gruntu. Kamienice były ich własnością, z gruntu płacili „czynsz" do dworu, ale nie podlegali żadnemu poddaństwu ani „pańszczyźnie”. Obecnie mieszkańcy tutejsi są na prawach włościańskich. Na przedmieściu tym znajduje się również urząd gminy Duraczowa.

Z biegiem czasu wszystko się odmieniło. Dawne pokolenia wygasły. Kamienice zaczęły się obalać, niektóre sami właściciele porozbierali, a popostawiali natomiast domki niskie; pozostały tylko dwie, które chylą się też do upadku. Również i rzemiosła dawne upadły. Utrzymało się tylko gwoździarstwo i ślusarstwo. O ślusarstwie właśnie chcę pomówić obszerniej, ponieważ stanowi ono główne zajęcie tutejszych mieszkańców.

niedziela, 1 lipca 2018

Moi dziadkowie: Helena i Stanisław Podrzyccy. Sprawiedliwi wśród Narodów Świata

W imieniu nieżyjących dziadków pp. Heleny i Stanisława Podrzyckich Dyplom Honorowy i Medal Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata otrzymały pp. Roksana Dejmanowska-Zemko z córką Slobodanką Zemko. Foto. udostępniła Slobodanka Zemko.

Helena Podrzycka ur. 18 marca 1911 r. w Łyszkowicach k. Łodzi. Do Końskich, w których mieszkała do 1945 r. przeprowadziła się z rodziną ze Skarżyska-Kamiennej około roku 1940. Zajmowała się domem i wychowywaniem trojga dzieci - Magdaleny, Bohdana i Małgorzaty. Borykając się z trudnościami i ciężkimi warunkami okupacji hitlerowskiej pomagała ludziom, była uczynną i wrażliwą na krzywdę.

Mąż Heleny - Stanisław Podrzycki ur. 4 czerwca 1906 r. w Krośniewicach. Był sędzią [sędzia grodzki w Skarżysku Kamiennej mianowany 15.11.1937 – DU Min Spraw. Nr 12], później adwokatem. Zanim getto zostało zamknięte Stanisław Podrzycki – adwokat, reprezentował koneckich Żydów przed sądem. Prowadził m.in. sprawę doktorowi Abrahamowi Kapilmanowi – ojcu uratowanej Bronci Kapilman.

niedziela, 10 czerwca 2018

Sylweriusz Jaworski ps. „Strzemię”, „Andrzej”


Sylweriusz Andrzej Jaworski „Strzemię”, „Andrzej” urodził się 30 stycznia 1923 roku w Nieświniu koło Końskich. Był synem Stanisława Jaworskiego pochodzącego z Kalwarii Zebrzydowskiej, który na początku lat 20. ubiegłego wieku został po ukończeniu seminarium nauczycielskiego skierowany do pracy w szkolnictwie w gminie Duraczów. [1] Sylweriusz Jaworski po ukończeniu 7-klasowej nr 3 w Końskich kontynuował naukę w gimnazjum im. św. Stanisława Kostki w Końskich. Do wybuchu II wojny światowej ukończył pierwszą klasę.

Już w listopadzie 1939 roku mając 17 lat wspólnie ze starszymi kolegami z gimnazjum dotarł do przebywającego w okolicy Radoszyc majora Henryka Dobrzańskiego „Hubala”. Został przydzielony do pracy przy koniach (?) znajdujących się w oddziale. Przyjął pseudonim „Strzemię”. Walczył w oddziale Hubala do jego śmierci w kwietniu 1940 roku. [2]

Po rozwiązaniu się oddziału w czerwcu 1940 roku kontynuował walkę w sekcji specjalnej pod dowództwem hubalczyka plutonowego Franciszka Głowacza pseudonim „Lis". Grupę tworzyło 8 osób w tym Sylweriusz Jaworski i Zbigniew Proskurnicki ps. „Ketling”. Podlegała ona bezpośrednio Komendantowi Obwodu Końskie Armii Krajowej Janowi Stoińskiemu. Zadaniem grupy było: Poszukiwanie i gromadzenie broni, odbieranie zrzutów lotniczych, wykonywanie wyroków śmierci na konfidentach i działania dywersyjne. W grudniu 1940 roku ubezpieczali miejsce zrzutu pod Furmanowem, który ze względu na ograniczony zasięg lotu bombowca nie doszedł do skutku. Dwaj ludzie z tej grupy wykonali 9 lutego 1941 roku pierwszą w Obwodzie Końskie AK egzekucję konfidentów Gestapo z Raczkowic i Skotnik.

środa, 30 maja 2018

Sylwester Jedynak 1937 - 2018. Ostatni dziennikarz, który ścieżkami Hubala chodził, poeta


Sylwester Jedynak i jego Madonny. 
Foto. Krzysztof Woźniak 2012.



Wielogodzinne dyskusje, nie dające się przerwać - pozostało kilkanaście godzin nagrań…
- Nic nie wiecie, a to było tak.
Jeszcze wczoraj (wtorek) rozmawiałem z p. Jackiem Lombarskim, poinformowałem go o śmierci Sylwestra Jedynaka. Pan Jacek zapytał mnie przy okazji: czy wiem gdzie był posterunek żandarmerii niemieckiej w Chlewiskach? Doszliśmy do przekonania, że On by wiedział...
Sylwester Jedynak i Jacek Lombarski - nocna dyskusja, foto. Krzysztof Woźniak 2012.

niedziela, 13 maja 2018

Dwa zamachy na gestapowca Benzina, Starachowice 1943. Wspomnienia Sylweriusza Jaworskiego


Uczestnicy drugiego zamachu na Benzina: Syweriusz Jaworski „Strzemię” i Gustaw Postuła „Pestka”. Prezentowane w artykule fotografie, a i materiał wspomnieniowy pochodzą ze zbioru krewnego Sylweriusza Jaworskiego p. Krzysztofa Wasika, a udostępnione przez p. Marka Kozerawskiego sołtysa wsi Rogów - za udostępnienie serdecznie dziękuję.

Na przełomie lipca 1943 r. zostałem wezwany celem zameldowania się Komendantowi „Ponuremu” Dowódcy Świętokrzyskich Zgrupowań Armii Krajowej. Porucznik „Ponury” - Jan Piwnik wydał mi polecenie wykonania zamachu na szefie kontrwywiadu Gestapo w Starachowicach, który był znanym z aktywności gestapowcem, szczególnie zwalczającym ruch oporu na terenie Starachowic. Jednocześnie „Ponury” ostrzegł mnie, że na terenie Starachowic przebywała ekspedycja karna i są czynione przygotowania do większej akcji zarówno w Starachowicach jak i w okolicy. Sprawę doboru ludzi oraz broni, pozostawił mojej decyzji. Wymarsz na wykonanie akcji miał nastąpić natychmiast.

Z II Zgrupowania Partyzanckiego dowodzonego przez porucznika „Robota”, „Jakub” - Waldemar Szwiec wybrałem do pomocy kaprala „Wrzosa” - Mieczysław Zasada i kaprala „Sępa” - Romana Jedynaka [wykonawcy zamachu na Fittinga - 29.05.1944]. Znałem ich - obaj pochodzili z Końskich.