niedziela, 12 sierpnia 2018

Stefan Mydlarz - starosta święciański i konecki II RP

Irena Zenobia z Rebandelów i Stefan Mydlarzowie zawarli związek małżeński w 1919 roku. 
Fotografia pochodzi z 1920r. Foto. warrelics.eu.

Stefan Mydlarz s. Ignacego, m. Maria z d. Kryczko, 1891–1944, harcerz, legionista - 1 Brygada, oddział karabinów maszynowych, ranny 5.07.1916 w bitwie pod Kościuchówną na Wołyniu [1], oficer WP.

Urodził się 20.03.1891 r. w miejscowości Rycice, gmina Irena (obecnie część Dęblina), w ówczesnym powiecie puławskim (Ziemia Lubelska) [2]. Skończył szkołę średnią w Lublinie, później uczęszczał do Wyższej Szkoły Handlowej w Warszawie. Już w gimnazjum prowadził „robotę” niepodległościowa, za co zostaje uwięziony jako niebezpieczny. W latach 1912-13 władze carskie prowadziły przeciwko niemu śledztwo o przynależność do organizacji młodzieżowych – Związek Polskiej Młodzieży Postępowo-Niezależnej. [3] Za swoja działalność dostał zakaz zamieszkania w czterech guberniach kraju. Dwunastego maja 1917 roku został powołany do Komendy XVII Lubelskiego Okręgu Harcerskiego do Wydziału Wykonawczego. [4]

poniedziałek, 6 sierpnia 2018

Wycieczka do Sielpi - 1855. Zaginione (?) skarby kultury materialnej Ziemi Koneckiej

Sielpia, walcownia profilowa. 
Foto. Władysław Wrażej 1935, repr. Jan Siudowski 1956, 
Muzeum Narodowe w Kielcach, MNKi/Ph/606.

Wycieczka do Sielpi - 1855

Zabiorę Państwa na pierwszą wycieczkę do Sielpi, wyimaginowaną; w formie patchworku. Nie powiem, że znudziła mnie monotonna pisanina i prężenie „muskułów historyka”, bo byłoby to nieprawdą. Będzie to historia ukazana artykułami prasowymi z epoki, mam nadzieję ciekawymi, dotyczącymi Sielpi vel Silpi i Młynów Dziebałtowskich vel Młynów Dzibałtowskich (najczęściej używana nazwa w I połowie XIX wieku; dotyczy to Dziebałtowa jak i Młynów Dziebałtowskich. Nazwa Silpia występuje, ale zdecydowanie rzadziej). Artykułów z epoki (XVIII, XIX i XX wiek) o Sielpi odnalazłem kilkaset. Wśród nich ciekawe opisy procesu produkcyjnego pudlowania, naprawy walcy, opisy skutków powodzi… czy chociażby opieki zdrowotnej.

wtorek, 10 lipca 2018

Z Pomykowa pod Końskimi - 1894 w guberni radomskiej

Pomyków 2004, dworek (?). 
Tuż obok rosła potężna wiekowa lipa pamiętająca czasy wizyty króla i starej alei lipowej. 
Foto. KW.

Przedmieście - Jego ludność dawniejsza i dzisiejsza - Ruina domów i upadek rzemiosł - Zarobek ślusarzy - Niedouczki - Dostawcy robót - Spadek cen - Wyjątek - Narada - Długie języki - Wyzwoliny - Zakończenie sporów - Użytek z pieniędzy cechowych - Nowa uchwała - Sposób na wybiegi - Nic z umowy - Partactwo - Gwichty fałszywe.

Pod miastem powiatowym Końskimi w gub. radomskiej znajduje się dawne przedmieście, zwane Pomyków, w ładnym położeniu na wzgórzu, przecięte przez środek drogą bitą. Było tu 20 kamienic zbudowanych na sposób pruski, o jednym piętrze. Należały one niegdyś do Niemców sprowadzonych przez Małachowskiego i tutaj osiedlony. Byli to rzemieślnicy: ślusarze, puszkarze, ostrogarze i gwoździarze, jak o tym świadczą napisy na grobowcach na cmentarzu ewangielickim w południowo-zachodniej stronie od Pomykowa. Niemcy ci żyli tu bardzo wygodnie, mieli dobre zarobki, więc o grunt nie stali. Każdy właściciel kamienicy miał sobie nadany mórg, a niektórzy i 2 morgi gruntu. Kamienice były ich własnością, z gruntu płacili „czynsz" do dworu, ale nie podlegali żadnemu poddaństwu ani „pańszczyźnie”. Obecnie mieszkańcy tutejsi są na prawach włościańskich. Na przedmieściu tym znajduje się również urząd gminy Duraczowa.

Z biegiem czasu wszystko się odmieniło. Dawne pokolenia wygasły. Kamienice zaczęły się obalać, niektóre sami właściciele porozbierali, a popostawiali natomiast domki niskie; pozostały tylko dwie, które chylą się też do upadku. Również i rzemiosła dawne upadły. Utrzymało się tylko gwoździarstwo i ślusarstwo. O ślusarstwie właśnie chcę pomówić obszerniej, ponieważ stanowi ono główne zajęcie tutejszych mieszkańców.

niedziela, 1 lipca 2018

Moi dziadkowie: Helena i Stanisław Podrzyccy. Sprawiedliwi wśród Narodów Świata

W imieniu nieżyjących dziadków pp. Heleny i Stanisława Podrzyckich Dyplom Honorowy i Medal Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata otrzymały pp. Roksana Dejmanowska-Zemko z córką Slobodanką Zemko. Foto. udostępniła Slobodanka Zemko.

Helena Podrzycka ur. 18 marca 1911 r. w Łyszkowicach k. Łodzi. Do Końskich, w których mieszkała do 1945 r. przeprowadziła się z rodziną ze Skarżyska-Kamiennej około roku 1940. Zajmowała się domem i wychowywaniem trojga dzieci - Magdaleny, Bohdana i Małgorzaty. Borykając się z trudnościami i ciężkimi warunkami okupacji hitlerowskiej pomagała ludziom, była uczynną i wrażliwą na krzywdę.

Mąż Heleny - Stanisław Podrzycki ur. 4 czerwca 1906 r. w Krośniewicach. Był sędzią [sędzia grodzki w Skarżysku Kamiennej mianowany 15.11.1937 – DU Min Spraw. Nr 12], później adwokatem. Zanim getto zostało zamknięte Stanisław Podrzycki – adwokat, reprezentował koneckich Żydów przed sądem. Prowadził m.in. sprawę doktorowi Abrahamowi Kapilmanowi – ojcu uratowanej Bronci Kapilman.

niedziela, 10 czerwca 2018

Sylweriusz Jaworski ps. „Strzemię”, „Andrzej”


Sylweriusz Andrzej Jaworski „Strzemię”, „Andrzej” urodził się 30 stycznia 1923 roku w Nieświniu koło Końskich. Był synem Stanisława Jaworskiego pochodzącego z Kalwarii Zebrzydowskiej, który na początku lat 20. ubiegłego wieku został po ukończeniu seminarium nauczycielskiego skierowany do pracy w szkolnictwie w gminie Duraczów. [1] Sylweriusz Jaworski po ukończeniu 7-klasowej nr 3 w Końskich kontynuował naukę w gimnazjum im. św. Stanisława Kostki w Końskich. Do wybuchu II wojny światowej ukończył pierwszą klasę.

Już w listopadzie 1939 roku mając 17 lat wspólnie ze starszymi kolegami z gimnazjum dotarł do przebywającego w okolicy Radoszyc majora Henryka Dobrzańskiego „Hubala”. Został przydzielony do pracy przy koniach (?) znajdujących się w oddziale. Przyjął pseudonim „Strzemię”. Walczył w oddziale Hubala do jego śmierci w kwietniu 1940 roku. [2]

Po rozwiązaniu się oddziału w czerwcu 1940 roku kontynuował walkę w sekcji specjalnej pod dowództwem hubalczyka plutonowego Franciszka Głowacza pseudonim „Lis". Grupę tworzyło 8 osób w tym Sylweriusz Jaworski i Zbigniew Proskurnicki ps. „Ketling”. Podlegała ona bezpośrednio Komendantowi Obwodu Końskie Armii Krajowej Janowi Stoińskiemu. Zadaniem grupy było: Poszukiwanie i gromadzenie broni, odbieranie zrzutów lotniczych, wykonywanie wyroków śmierci na konfidentach i działania dywersyjne. W grudniu 1940 roku ubezpieczali miejsce zrzutu pod Furmanowem, który ze względu na ograniczony zasięg lotu bombowca nie doszedł do skutku. Dwaj ludzie z tej grupy wykonali 9 lutego 1941 roku pierwszą w Obwodzie Końskie AK egzekucję konfidentów Gestapo z Raczkowic i Skotnik.