sobota, 17 kwietnia 2021

Rogatki koneckie 14 stycznia 1919. Gorzki smak wolności

Pierwsza notka prasowa o tragicznych koneckich wydarzeniach
Gazeta Kielecka, 18 stycznia 1919.

„Opowiem dokumentami” o wydarzeniach, które rozegrały się tu w Końskich w miesiącu styczniu 1919 roku. Tragiczne wydarzenia w Końskich z dnia 14 stycznia 1919 roku - starannie ukrywana, pomijana prawda, czy bojaźliwość historyków. Do tej pory tylko jeden konecki historyk opisał te tragiczne wydarzenia wskazując na ich genezę i przebieg [1] .

Chciałbym zacząć od zacytowania niewielkiego fragmentu rymowanego pamiętnika Kazimierza Kapla dotyczącego lat 1918, 1919 i 1920 [2] . Sami Państwo zobaczą z jak skomplikowaną materią przyszło się zmierzyć [opis dotyczy wydarzeń tuż przed wigilią 1918]:

„...Spokój w mieście „partyjni” zaczynają burzyć.
Wiece i awantury, zebrania, pochody,
Nie Polsce, narodowi, lecz partii chcą służyć...
Ślę na miasto patrole - idzie żołnierz młody.
Dzisiaj w Straży zebranie - krzyki, zamieszanie...
Wkraczam z silnym oddziałem... przerywam zebranie...”.
Dalej autor rymowanego pamiętnika opisuje swój udział w krótkich ćwiczeniach w Piotrkowie [Trybunalskim] i wyjazd do Zagłębia:

„Jedziemy do Zagłębia. Komunizm się szerzy... Różnbe gwardie czerwone... W ordynku wkraczamy... Czynny opór z ich strony. Strzały... tyralierzy... Będzin... już jest Sosnowiec..., Gwardie rozbrajamy. Z okna do mnie strzelają... Już dom otoczono... Wkrótce w całym Zagłębiu spokój przywrócono...”.

Muszę wskazać też na „iskrę”, która doprowadziła do napisania tego artykułu, książki; sam w tej chwili nie wiem jak bogaty zgromadzę materiał. Wstępnie zrobiłem rekonesans w prasie z tamtego okresu: rabacje, tumulty, nastroje rewolucyjne, prawie kolejna republika bolszewicka... Dochodzą również wspomnienia rodzinne. [3]

Przegląd dokumentów zacznę od zapisów z posiedzeń Rady Miejskiej które odbyły się w Końskich w 1918 roku. Przypomnę, że Końskie zostały oswobodzone od okupanta austriackiego 1 listopada 1918 roku. [4]

poniedziałek, 1 marca 2021

Rudno gm. Borkowice – nieznana rzeźba Mikołaja Szlifierza

W ostatnim czasie pojawiło się wiele inicjatyw, mających na celu przywrócenie pamięci o utalentowanym artyście - rzeźbiarzu spod Końskich – Mikołaju Szlifierzu (1873-1946). Niedawno jego imię otrzymała jedna z ulic, prowadząca z Końskich do Rogowa. W sieci opublikowano kilka artykułów, dotyczących jego życia i twórczości[1]. Wydana została wspaniała publikacja[2], prezentująca najnowszy stan wiedzy na temat naszego bohatera. Wydawane są karty pocztowe prezentujące i promujące jego rzeźbiarskie dzieła[3]. Można zatem powiedzieć, że postać Mikołaja Szlifierza inspiruje coraz większe grono osób do działania, które ma na celu popularyzację jego dokonań artystycznych. Wszak jest to postać niezwykle inspirująca. Jak zapisano w akcie jego urodzenia - był synem Józefa i Antoniny Szlifierzów - niepiśmiennych włościan[4]. Miejscem jego przyjścia na świat była mała miejscowość Pomyków koło Końskich. Mimo wielu przeciwności związanych z jego pochodzeniem, udało mu się osiągnąć wiele, dzięki swemu talentowi rzeźbiarskiemu. Niewielu bowiem chłopskich synów potrafiło w trudnych czasach zaborów podjąć naukę i ukończyć studia wyższe. Mikołaj Szlifierz był absolwentem Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie, gdzie kształciła się elita artystów polskich. Zbierał doświadczenie pod okiem świetnych fachowców, takich jak wielkiej sławy artysta - rzeźbiarz Konstanty Laszczka – który był kierownikiem katedry rzeźby na ASP w Krakowie. Zebrane podczas studiów doświadczenie, Mikołaj Szlifierz potrafił wykorzystać. Ze swego talentu uczynił wielki pożytek, gdyż dzięki niemu potrafił odnaleźć swój sposób na życie, prowadząc przez wiele lat zakład kamieniarski w Skarżysku - Kamiennej, gdzie osiadł. Jego wieloletni dorobek rzeźbiarski jest z pewnością imponujący, choć w dalszym ciągu odkrywany. Najwięcej zidentyfikowanych prac M. Szlifierza zachowało się w postaci nagrobnych rzeźb sakralnych. Jego dzieła można oglądać m.in. w Krakowie, Warszawie, Radomiu, Końskich, Skarżysku -Kamiennej i Rudnie.



Rudno gmina Borkowice, przydrożna figura Matki Bożej Jazłowieckiej. Fot. Marek Dumin 6 XI 2017r. W styczniu 2021 roku Radomska Inicjatywa Pocztówkowa wydała widokówkę (nr 377) przedstawiającą powyższy obiekt.

niedziela, 17 stycznia 2021

Gdy wąż strażacki nazywano kiszką. Naczynia ogniowe, sikawka, Towarzystwo Ogniowe w Końskich w pierwszym ćwierćwieczu XIX wieku – I część

Introdukcja

Przeglądam elektroniczny zbiór dokumentów dotyczących finansów miasta Końskie  - 140 dobrej jakości skanów. Poszyt obejmuje lata 1815-1819. Brnąc przez zawiłe pismo i „napuszoną” retorykę, co chwila napotykając na pokłady swojej niewiedzy, a staram się wyłuskać co ciekawsze fragmenty. Lektura dokumentów sprawia mi wiele przyjemności poznawczych. Żegluję po nieznanych i nieopisanych dotąd morzach. Dużo informacji i jeszcze więcej niewiadomych. 

Długo zastanawiałem się jaką przyjąć formułę przekazania Państwu ciekawych, nie nużących informacji o naszym mieście. Na kartach papieru czerpanego odkryłem też kilka obwolut listów z tego okresu, nie wspomnę o znakach wodnych z koneckiej wytwórni papieru, jest też informacja o pierwszej koneckiej drukarni... Niektóre tematy są „ledwie napoczęte”.

Postaram się opisać je w kolejnych artykułach. Wyjaśnienia i uzupełnienia wymagają biogramy kilku Burmistrzów i ich zastępców, że wymienię kilka nazwisk: Józef Chmielowski, Woyciech Giepart, August Mülkuhn i inni.

Poszyt dokumentów nosi nazwę: 

„Departament Radomski
Akta
Tyczące się Miasta
Końskie” 

Dopiski na dole przynoszą informacje:
„zaczyna się od 13 czerwca 1815
kończą się 26 października 1819”. [1]


Jak to z sikawką bywało

Zdobycie tej sikawki przez Radę Miasta Końskie nie było takie proste. 

Posłużę się nieocenioną w tą informację korespondencją Komisji Województwa Sandomierskiego do Komisji Rządowej Spraw Wewnętrznych i Policji w Warszawie z dnia 2 lutego 1819 roku:

„...Gdy po zupełnym magazynów wojskowych żywności rozwiązaniu, sprzedaż publiczna sprzętów magazynowych zakończoną została, Rada Miejska Miasta Końskich do Komisji Wojskowej Wojewódzkiej załączoną tu w kopii prośbę aby sikawka niegdyś do magazynu austriackiego w Końskich należąca po odstąpieniu rządu austriackiego w stanie najgorszym losowi zostawiona, przez miasto zaś znacznym kosztem wyreperowana i od lat 9 [okres okupacji austriackiej 1795 do 1809 - KW] posiadana ze sprzedaży wyłączoną i miastu na zawsze oddaną była…”

Jesteśmy na szczycie piramidy „sikawkowej” korespondencji. Można odnieść wrażenie, że Rada Miejska w Końskich, Burmistrz tegoż miasta, Komisarz Obwodu Opoczyńskiego, Komisja Województwa Sandomierskiego… nie ma ważniejszych problemów niż zajmowanie się starą, zdezelowaną, poaustriacką sikawką i jej remontem. Odszukałem kilkanaście pism krążących pomiędzy wymienionymi instytucjami, od samorządu miejskiego do instytucji ministerialnej i z powrotem - istna drabina Jakubowa piętrzących się problemów.  

Ciekawy również w zasób informacji jest:
„Protokół w przedmiocie otaksowania sikawki miedzią obitej przez Burmistrza miasta Końskich w przytomności:
JP. August Mülkuhn Radcy miasta tegoż,
JP. P. Woyciech Giepart mosiężnika,
Józefa Chorubski kotlarz [w swoim wypisie kotlarzy odnalazłem Chroberski Józef - majster profesji kotlarskiej, zam. w Końskich, lat 26, Akta zapowiedzi 4.10.1812],
Jana Kosierkiewicza kowala
i Józefa Welea stelmacha
znawców.

W podpisie m.in. Józef Chmielowski ZB [Zastępca Burmistrza]

Na kolejnej stronie wyszczególniono wydatki poniesionych na reperację sikawki w latach 1816 - 1818, a to:

  • „Marcinowi Ciołkowskiemu kotlarzowi za reperację sikawki miejskiej stosownie do asygnacji Burmistrza… zapłacono 72 zp., dnia 30 lipca 1816 r.
  • Macieiowi Ciszewskiemu sztelmachowi od zrobienia ramy do sikawki i dwóch rywnglów według asygnacji Burmistrza… zapłacono 8 zp., dnia 13 marca 1817 r.
  • Pawłowi Boyno kowalowi od reperacji sikawki miedzianej … zapłacono 9 zp., dnia 13 marca 1817 r.
  • Jędrzejowi Paprosińskiemu kowalowi za zrobienie kurczab [kurczaba - część okucia żelaznego u wozu], sztynwagi [niem. przodek u wozu, do którego orczyki przyczepiają], łańcuchów do sikawki miejskiej… zapłacono 9 zp., dnia 2 kwietnia 1817 r.
  • JP. Woyciechowi Giepardowi rusznikarzowi i mosiężnikowi od reperacji sikawki miedzianej … zapłacono 40 zp., dnia 26 marca 1818 r.”

Sikawka sikawką, ale musiała być wyposażona w kiszkę [wąż strażacki] stąd Komisja Województwa Sandomierskiego pismem z dnia 2 czerwca 1819 r. do Komisji Rządowej Spraw Wewnętrznych i Policji zwróciła się o: „wydanie zgody do rozłożenia na mieszkańców miasta Końskich kosztów sprawienia kiszki do sikawki.” 

Zgodę na sprawienie kiszki do sikawki wężowej z oświadczeniem księcia Namiestnika Królewskiego, że: „koszta na to wyrachowane w połowie Dziedzic, a w drugiej mieszkańcy ponieść są do obowiązku”.


Chorągiewka ogniowa

Po raz pierwszy chorągiewka ogniowa jest wymieniona Protokole rewizji Kasy Ekonomicznej miasta Końskich z dnia 10 maja 1819 r. [dział: „Na potrzeby ratusza”] A swoja drogą ciekawy jestem do czego służyła chorągiewka ogniowa?

Z „Inwentarza utensyliów przy kasie i Urzędzie Municypalnym 1822 rok” można dowiedzieć się, że chorągiewka ogniowa ma kolor żółty.


Towarzystwo Ogniowe

W dokumencie „Rachunek Kasy Ekonomicznej miasta Końskie tak z funduszów gminnych jako też z funduszy przechodnich za rok 1822” w tytule „Na podatki” pojawia się zapis: „Składki Towarzystwa Ogniowego”. Poza tym, że w dokumencie pod tytułem „Depozyta z lat upłynionych” pojawia się informacja: „za druki Towarzystwa Ogniowego z roku 1820”. Składkę ogniową płacił ratusz i dom miejski. [2]


Narzędzia ogniowe

„Wykaz narzędzi ogniowych właścicieli domów w mieście Końskich stosownie do postanowienia J.O. Księcia Namiestnika Królewskiego pod dniem 15 czerwca 1819 roku wydanego i w stosunku domów. których ilość 220 wynosi..”

...Miasto Końskie zawiera w sobie domów 220. We wszystkich domach kominiarz rocznie ze składki przez mieszkańców dawniej płatny regularnie wyciera. Kominy są wszystkie murowane. W stosunku domów narzędzi ogniowych winno być sprawionych:

a. Drabin na domach 220 szt. Znajdują się [ze] zdrowego drzewa na domach.

b. Wąborków [węborek - kubełek drewniany z klepek, z pałąkiem czyli kabłękiem, do noszenia wody - Encyklopedia Staropolska] 220 szt. Znajdują się.

c. Bosaków 44 szt. Znajdują się oprócz 3 wielkich bosaków miejskich.

d. Kubłów skórzanych 22 szt. Znajdują się.

e. Sikawek ręcznych 88 szt. Znajdują się.

f. Beczek do rozwożenia wody 22 szt. Każdy gospodarz domu ma beczkę z wodą.

g. Drabin do przenoszenia zdolnych 22 szt. Nie znajdują się - w likwidacji, do sprawienia podane.

Ciekawie przedstawia się kolejny dokument: „Likwidacja kosztów narzędzi ogniowych przez mieszkańców miasta Końskich i Dziedzica posiadającego propinacyę mających być sprawionych… Końskie dnia 10 maja 1820 r.”

1. Za dwie stągwie.

2. Za kiszkę jedną do sikawki wężowej. [Z późniejszych zapisów można dowiedzieć się, że kiszka była skórzana. W: „Rachunek Kasy Ekonomicznej miasta Końskich tak z funduszów gminnych, jako też z funduszów przechodnich za rok 1821… dnia 13 października 1822 roku”].

3. Za wóz na dwóch kołach do przewożenia drabin podczas pożaru.

4. Za zrobienie nowej beczki z poręczami żelaznymi… fontann i innych rzeczy do sikawki wężowej drewnianej

„Inwentarz utensyliów przy kasie i Urzędzie Municypalnym 1822 rok” 

informuje, że narzędzia ogniowe to: sikawki wężowe w ilości 2 sztuk, stągiew na wodę - 4, drabiny - 2 i bosak czyli osękom [dawna nazwa bosaka] 2 sztuki.


Naczynia ogniowe

Po raz pierwszy wymieniono naczynia ogniowe w Dziale wydatków - „Budowle i reparacje: Projekt dochodów do etatu dla Kasy Ekonomicznej miasta powiatowego Końskie w powiecie koneckim, departamencie radomskim na rok 1810/11”. Informacja się powtarza w 1815

Naczynia ogniowe [brak informacji co to są za naczynia - z dużą dozą prawdopodobieństwa można powiedzieć, że są to kubły na wodę do napełniania beczek] sąsiadują tu z wydatkami na utrzymanie ratusza, i zegara.


Kadź ogniowa

Kadź ogniowa jest wymieniona Protokole rewizji Kasy Ekonomicznej miasta Końskich z dnia 10 maja 1819 r. [dział: „Budowle i reparacje - na pobicia kadzi ogniowej”]

Zebrał Krzysztof Woźniak



Przypisy

  1. AGAD, sygnatura 1/191/0/-/2489, wykorzystałem też informacje z kolejnego poszytu 1/191/0/-/2490.
  2. Historia ubezpieczeń i Towarzystw Ogniowych to kolejny duży temat wykraczający poza ramy tego artykułu.

niedziela, 29 listopada 2020

Szczepan Smerdzyński, zapomniany weteran 1863 z Końskich

Inicjał, rysunek z postaciami: Stefana Smerdzyńskiego i Kapla. 
Tak staruszków zapamiętał Kazimierz Kapel, autor: Pamiętnika legionisty.
Moje kartki 1903-1920; konecczanin, legionista,
wykonawca nieudanego wyroku na agenta „Relampago”.

Zacznę nietypowo, jak na „szkicową” próbę biogramu weterana 1863 - od śmierci Szczepana Smerdzyńskiego. W 1917 roku w „budzącej” się Polsce z okowów zaborców - nazwałbym ten okres, że był to świt wolności; była potrzeba na wskazanie pozytywnych bohaterów. Przez prasę centralną i lokalną przetaczały się cyklicznie artykuły o bohaterach powstania kościuszkowskiego: Kościuszce, Kilińskim. Przywoływana była pamięć bohaterów, uczestników powstania styczniowego. Tak po raz pierwszy w radomskiej prasie codziennej, regionalnej pojawiła się informacja o śmierci Szczepana Smerdzyńskiego. [1]

niedziela, 8 listopada 2020

Powstańcy Listopadowi z terenu dawnej parafii Borkowice w świetle dokumentów metrykalnych

Powstanie Listopadowe wybuchło w nocy z 29 na 30 listopada 1830 roku. Niemal od początku jego trwania, dowództwo polskiego zrywu niepodległościowego, wymierzonego przeciwko caratowi zastanawiało się w jaki sposób rozwijać liczebność szeregów powstańczych, gdyż zdawano sobie sprawę z tego, że przeciwnik dysponuje potężną armią, która liczyła 86 tysięcy żołnierzy pod dowództwem gen. Dybicza. Siły wojskowe Królestwa Kongresowego w momencie wybuchu powstania liczyły około 30 tysięcy dobrze wyszkolonych żołnierzy i oficerów, których znaczna część, była zaprawiona w bojach w czasach epoki napoleońskiej. Stanowili oni solidny fundament do rozbudowy siły zbrojnej wojsk powstańczych, które z czasem rozrosły się do 60 tysięcy żołnierzy.

Rekrutacja do wojsk powstańczych przybrała na sile zwłaszcza po tym jak Sejm Królestwa Polskiego, obradujący w dniu 25 stycznia 1831 roku, zdetronizował cara Mikołaja I. Odbyło się to na wniosek posła z powiatu szydłowieckiego - Romana Sołtyka – ówczesnego właściciela dóbr Chlewiska.

Hrabia Roman Sołtyk to postać, o której warto wspomnieć w niniejszym opracowaniu. Urodził się 29 lutego 1790 roku w Warszawie. Był synem Stanisława Sołtyka i Karoliny z Sapiehów. W 1801 roku jego ojciec nabył majątek Chlewiska od rodziny Potkańskich. Roman jako młodzieniec wyjechał do Paryża, gdzie ukończył politechnikę. W 1807 roku rozpoczął służbę wojskową w Armii Księstwa Warszawskiego. Wziął udział w wojnie z Austrią w 1809 roku, jako dowódca kompani w stopniu kapitana artylerii konnej. Wykazał się dużym męstwem i talentem dowódczym w bitwach pod Kockiem, Sandomierzem, a także w czasie walk o Zamość. W 1810 roku awansowany do stopnia podpułkownika artylerii, zaś dwa lata później został adiutantem generała Michała Sokolnickiego. Brał udział w wyprawie Napoleona na Moskwę. Walczył pod Smoleńskiem i Możajskiem. W październiku 1813 roku dostał się do niewoli rosyjskiej w czasie bitwy pod Lipskiem. Gdy odzyskał wolność, powrócił do Królestwa Polskiego i wstąpił do armii. W 1816 roku złożył dymisję. Jego dalsze działania skupiły się na rozbudowie przemysłu metalurgicznego w dobrach rodzinnych. Wspólnie z ojcem Stanisławem zakładali nowe manufaktury żelazne i ulepszali dotychczas istniejące. Dobra Chlewiska, którymi Roman władał w latach 20-tych i na początku 30-tych XIX wieku były bardzo dobrze uprzemysłowione. Trzon dóbr stanowiły ludne wsie: Chlewiska, Pawłów, Skłoby, Zaława, Cukrówka i Wola Zagrodnia. W ich pobliżu istniały wielkie piece hutnicze w Aleksandrowie i Stefankowie oraz fryszerki w Koszorowie, Stanisławowie i Nadolnej. Fryszerka znajdowała się także w nowopowstałej osadzie założonej koło Pawłowa około 1807 roku i na cześć Romana Sołtyka nazwanej Romanów. W skład dóbr Chlewiska wchodziły także miejscowości należące dziś do gminy Borkowice, takie jak Smagów z Goworkiem, Kochanów i Rusinów, gdzie znajdowały się kolejne fryszerki. W dobrach Sołtyków były także miejscowości wchodzące w skład dawnej parafii Borkowice, takie jak Hucisko Chlewickie i założona na pniu osada leśna zwana Rudków, gdzie hrabia Sołtyk osiedlił górników i kurzaczy, potrzebnych do pracy w kopalniach rudy żelaza i przy produkcji węgla drzewnego. Pierwsza wzmianka o Rudkowie pochodzi z 1828 roku i znajduje się w księdze chrztów parafii Borkowice[1]. W tej samej parafii znajdowała się wówczas wieś Jabłonica, w której Sołtykowie w roku 1824 uruchomili pierwszą w Królestwie Polskim walcownię blachy. Skład dóbr Chlewiska uzupełniały puszczańskie wsie będące ośrodkami węglarstwa, takie jak: Huta, Budki, Majdanki, Borki, Leszczyny oraz Sołtyków.


Niska Jabłonica (gmina Borkowice) – młyn wodny na rzece Jabłonicy. 
W 1824 roku w pobliżu tego miejsca Stanisław i Roman Sołtykowie założyli pierwszą w Królestwie Polskim walcownię blach. Foto Marek Dumin kwiecień 2016 r.