niedziela, 21 sierpnia 2022

Witold Kabała - wspomnienia z mojego ogólniaka. Przyczynek do biogramu pp. Izabeli Batko i Jerzego Wasynczuka



Dedykacja na Fotografii dla mojej babci: „Kochanej Pani od I. Batkowej. 18.02.1958, Końskie. Druga podobna fotografia nosi dedykację: Kochanej Pani Stanisławie I. Batkowa. 21.03.1961 r. Tu muszę wyjaśnić, że do mojej babci wszyscy zwracali się: Stanisława. Pierwszym imieniem babci było natomiast imię Marianna. Fotografia w zbiorach Krzysztofa Woźniaka.


Ta szacowna i ciesząca się dużą renomą szkoła, czyli Liceum Ogólnokształcące w Końskich działa już od roku 1915. Jej poprzedniczką była rządowa szkoła średnia dla chłopców, która już funkcjonowała w latach 1836 – 1852 i po dziesięcioletniej przerwie w latach 1862 – 1866. Była to niepełna szkoła średnia o czterech klasach i czteroletnim programie nauczania. Szkoła ta została przeniesiona do Końskich w roku 1836 z Wąchocka. W mieście tym po upadku powstania listopadowego i likwidacji klasztoru cystersów (założonego w XII wieku) pojawił się kryzys. Dlaczego przeniesiono szkołę do Końskich? Otóż działał tu hr. Stanisław Małachowski, który bezpłatnie użyczył na okres 6 lat budynek przy ul. Pocztowej, oraz dał stosowne sprzęty na wyposażenie szkoły. W szkole nauczano 10 przedmiotów obowiązkowych tj. religii, moralności, języków: polskiego, rosyjskiego, niemieckiego i łaciny. A także arytmetyki z geometrią, geografii, rysunku i kaligrafii oraz historii (Rosji, Polski i powszechnej). Dane te zaczerpnąłem z książki „Dzieje koneckiego gimnazjum i liceum”. Ta niższa szkoła średnia dawała możliwość ukończenia IV klas i umożliwiała kontynuowania nauki w V klasie gimnazjum.

Gdy ja rozpoczynałem naukę w koneckim Liceum Ogólnokształcącym, był to okres wielkich przemian ustrojowych. Na egzamin wstępny przyjechałam w grupie uczniów ze Szkoły Podstawowej w Niekłaniu Wielkim. Szkoła o wielkich tradycjach patriotycznych, kierowana była wcześniej m.in. przez rodziców Janka Bytnara „Rudego”. Na egzaminie wstępnym do ogólniaka dostałem pytania dotyczące książki „Samotny biały żagiel” i innych autorów radzieckich. Po egzaminie będąca z nami nauczycielka z Niekłania, poinformowała nas, że egzaminu nie zdał tylko jeden z naszych kolegów (syn organisty). Później dowiedziałem się, że ponieważ nie dokonałem wcześniej wyboru zostałem zapisany do klasy z jęz. francuskim. Ten losowy wybór języka miał jak się okazało później duży wpływ na moją przyszłą karierę zawodową. Natomiast zdecydowałem, aby do ogólniaka w Końskich dojeżdżać pociągiem. Nie przewidziałem jednak, że pociągi w okresie zimowym będą się tak mocno spóźniać. To była nie tylko dodatkowa strata czasu, ale i dezorganizacja zajęć lekcyjnych. Gdy mijała połowa pierwszej lekcji, a czasem i później do klasy wchodziła grupa „dojeżdżających”. Z pewnością już na starcie nie zasługiwaliśmy na szeroki uśmiech prowadzących zajęcia. Do tego dochodziła różnica poziomów nauczania w szkołach z których przyszliśmy. 

Tak więc adaptacja do nowego wyższego poziomu nauczania musiała trochę dłużej potrwać. Pamiętam, że bałem się, aby mnie nie poproszono o głośne odczytanie wobec całej klasy mojej pracy domowej z języka polskiego. Podświadomie realizowałem myśl Marka Twaina: 

„Lepiej jest nie odzywać się wcale i wydawać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości”.

Podobnie było i z matematyką. W szkole podstawowej byłem dobrym z matematyki, a w ogólniaku często słyszałem pouczenia: 

„naucz mi się tego, kiedy mi się tego nauczysz”. 

Na szczęście mózg młodego człowieka, ma ogromne rezerwy i może chłonąć wiedzę jak gąbka. A propos. Byłem zszokowany gdy się dowiedziałem, że DNA gąbki sprawia, że gdy ją potniemy na drobniutkie kawałeczki i włożymy do pojemnika z wodą to wszystkie cząstki ponownie się połączą. Gąbka będzie taka jak przed pocięciem. I tak może czynić wiele razy. Pan Jourdin z „Mieszczanin szlachcicem” Moliera powiedziałby: „och jak ja kocham tą naukę”.

Oprócz nowej wiedzy, którą trzeba było opanować, należało dostosować się do nowych metod indoktrynacji ideologicznej. W wielką siłę urosła organizacja Związku Młodzieży Polskiej. W szkole podstawowej, aby zagwarantować, że wytypowane lektury jak np. „Szpak ptak wiosenny” Siergieja Mstisławskiego przeczytają wszyscy w klasie musieliśmy przychodzić do szkoły na godz. 7 i przez 1 godz. nauczycielka odczytywała kolejne fragmenty książki. W szkole średniej już były spotkania gdzie uczono podstaw ideologicznych nowego systemu. Na szczęście nie trwało to długo i dobrze, że nie zajmowali się tym nasi profesorowie. Wiadomo, że w procesie dydaktycznym nie tylko program nauczania jest ważny, ale także jak ta wiedza jest podawana.Chciałbym więc teraz napisać, którzy profesorowie zostawili mi trwały ślad w mojej pamięci. Mówiąc językiem współczesnym, wrzucili mi wiedzę na mój twardy dysk. Najtrafniejsza ocena pracy nauczycieli jest dopiero po ukończeniu szkoły. Teraz więc gdy to piszę mam ogromny dystans czasowy i mogę ocenić, która wiedza została zapamiętana i która najbardziej mi zaprocentowała. Okazało się, że fizyka i matematyka, której uczył mnie prof. Jerzy Wasyńczuk, umożliwiła mi dostanie się na studia politechniczne i terminowe ich ukończenie. Natomiast języki obce umożliwiły mi pracę za granicą. I tutaj chylę głowę przed panią profesor Izabelą Batko. Naturalnie, aby mnie ukształtować dołożyli pracy i inni profesorowie jak: prof. Barbara Kwiecińska z języka polskiego, prof. Irena Struzik z biologii, prof. Krzysztof Struzik z chemii. Nie wymieniam wszystkich, którzy mnie uczyli i pozostawili mi miłe wspomnienia, gdyż chcę wyróżnić tylko dwoje najpierw wymienionych profesorów: Izabelę Batko i Jerzego Wasyńczuka. W tzw. demokracji panie mają pierwszeństwo więc zacznę od pani profesor Izabeli Batko.

czwartek, 28 kwietnia 2022

Badania powierzchniowe na terenie kościoła pw. św. Mikołaja w Końskich. Stowarzyszenie Historyczne Pasja

Członkowie Stowarzyszenia Historycznego Pasja przy wykopach na terenie kościoła pw. św. Mikołaja w Końskich. Od lewej: Stanisław Górecki, Radosław Nowek, Tomasz Jaskulski, Zygmunt Wilk, Elżbieta Brodzińska. Końskie 2021.

Kiedy już było wiadomo, że zamówienie publiczne dotyczące rewitalizacji części miasta Końskie, zostało rozpisane i wyłoniono w przetargu wykonawcę, nasze stowarzyszenie złożyło wniosek o zgodę na uczestniczenie w badaniach hałd ziemnych przy tych pracach. Taką zgodę Pasja otrzymała od Burmistrza Końskich Krzysztofa Obratańskiego. Po pierwszym spotkaniu roboczym, podczas narady koordynacyjnej w związku z rozpoczęciem prac przy rewitalizacji, uzgodniliśmy charakter naszej działalności na poszczególnych odcinkach budowy. Przede wszystkim, spotkanie z bezpośrednim kierownikiem robót panem Pawłem Nowaczykiem, archeologiem nadzorującym budowę panem Mariuszem Ziółkowskim oraz dziekanem, a zarazem proboszczem Parafii św. Mikołaja ks. Andrzejem

Zapartem. Spotkania robocze miały na celu opracowanie harmonogramu badań poszukiwawczych, nie kolidujących z pracami wykonawcy. Pełną współpracę z archeologiem z typowaniem miejsc do badań oraz prowadzenie raportów pisanych i fotograficznych. Spotkanie z ks. Andrzejem Zapartem, jako właścicielem terenu przy Kościele miało na celu zobrazowanie metodyki badań i wskazanie konkretnych miejsc poszukiwań. Po uzyskaniu wszelkich zgód i ustaleń, przystąpiliśmy do pierwszych badań powierzchniowych, na terenie Kościoła.

niedziela, 13 lutego 2022

Końskie. Represje po Powstaniu Listopadowym

 Informowałem zapewne Czytelników strony, że pracuję od roku nad tematem: „Końskie w okresie Powstania Listopadowego w prasie codziennej, dokumentach z epoki i literaturze pamiętnikarskiej”. 

Wszystko się wzięło z mojej niewiedzy. Szukałem jakichkolwiek informacji na temat powstania w dostępnych współczesnych opracowaniach no i kotlet, a raczej klops. Jakieś nikłe wzmianki i niczym nie udokumentowane stwierdzenia, z odwołaniem się do kilku autorów, którzy również odwołują się do innych opracowań i autorów…

Nie będę znęcał się dalej nad stanem wiedzy o Powstaniu Listopadowym w naszym regionie. 

Wspomniałem już o pracy nad książką, a dla czytelników nie będzie to spacerek, czy coś w rodzaju popularnej ściągi z zadanej lektury. Tekst będzie zmuszał do indywidualnego pogłębiania wiedzy - by czytać ze zrozumieniem i wyczuciem epoki wskażę kilka obowiązkowych lektur. Tytuł nie mówi wszystkiego. Będzie zawierał drugi, a raczej pierwszy podtytuł: „Juliusz, Gustaw i Henryk Małachowscy w Powstaniu Listopadowym” (tytuł roboczy, nie uzgodniony  z autorem, książka będzie miała bowiem dwóch autorów).

Dotychczas na stronie zawarłem artykuły o Powstaniu Listopadowym w Końskich i regionie:

  • 7 listopada 2021 - Krzysztof Woźniak: „Pierwsze dni Powstania Listopadowego w Końskich. Straż Bezpieczeństwa”.
  • 7 sierpnia 2021 - Krzysztof Woźniak: „Okruchy” Powstania Listopadowego w dokumentach księgowych Kasy Ekonomicznej miasta dziedzicznego Końskie”.
  • 8 listopada 2020 - Marek Dumin: „Powstańcy Listopadowi z terenu dawnej parafii Borkowice w świetle dokumentów metrykalnych”.
  • 1 lutego 2015 - Henryk Seweryn Zawadzki, Marcin Ochman, Krzysztof Woźniak:  „Końskie 1831 - zamówienia dla formującego się 7 Pułku Strzelców Pieszych”.
  • 12 maja 2013 - Marcin Ochman: „Pistolet skałkowy manufaktury zbrojeniowej w Końskich”.

Przejdę zatem do represji po Powstaniu Listopadowym w Końskich i regionie. W Dziennikach Urzędowych Województwa Mazowieckiego i Sandomierskiego zamieszczonych jest wiele listów gończych osób zbiegłych z więzień, poszukiwanych byłych wojskowych „w Wojsku Polskim po wybuchnięciu rewolucji”, zbiegłych rekrutów do wojska rosyjskiego… Przypomnę, że okres służby w wojsku rosyjskim wynosił od 15 do 25 lat. Co ciekawe, polecenia kierowane były do Komisarzy Obwodowych, Wójtów, Prezydentów miast i Burmistrzów. Mieli oni na swoim terenie wyśledzić zbiegów, a wyśledzonego przytrzymać i pod baczną [mocną] strażą odesłać. 

„…Zwraca się przy tym uwagę Wójtów Gmin, Burmistrzów i Prezydentów miast na odpowiedzialność, jaka za niesprężyste wykonanie niniejszego zarządzenia niezawodnie onych dosięgłaby…”

W artykule poruszę tylko jedno tragiczne wydarzenie, które odbiło się szerokim echem w prasie lokalnej, centralnej i na emigracji.

czwartek, 30 grudnia 2021

Końskie (d. Stary Młyn), kamienny krzyż wystawiony na „Chwałę Panu Bogu”

Kamienny krzyż w dzielnicy Końskich Stary Młyn - mało znany, mało widoczny, ma swoje tajemnice. Foto. listopad 2021 Krzysztof Woźniak.

Intryguje mnie ten kamienny krzyż umiejscowiony w dzielnicy Końskich - Starym Młynie. [1] Bardzo trudny do sfotografowania. Zanurzony i okryty bujną zielenią (thuje, drzewa z rodziny cyprysowatych - obce w naszym rodzimym krajobrazie) skutecznie bronił i chyba broni swojej tajemnicy. 

Kamienny krzyż został wykonany z piaskowca zapewne przez lokalnego, miejscowego kamieniarza, postać Chrystusa wykuta razem z krzyżem, w stylu ludowym, jest niezgodna z kanonem. Nad postacią Chrystusa wykuta w kamieniu jest tabliczka z Napisem INRI. (będący akronimem łacińskich słów IESVS NAZARENVS REX IVDÆORVM - Jezus Nazarejczyk Król Żydów)

niedziela, 7 listopada 2021

Pierwsze dni Powstania Listopadowego w Końskich. Straż Bezpieczeństwa

Warszawska Straż Bezpieczeństwa. Grafika należy do cyklu:
„Ubiory wojska polskiego z roku 1831”.
Tablice Friedricha Christopha Dietricha według rysunków Jana Feliksa Piwarskiego. FBC.

Tytułem wstępu: Straż Bezpieczeństwa

Pan Henryk Seweryn Zawadzki w zeszycie-dokumencie [1] zawarł zdanie:

„Uwaga: przepisałem in extenso [w całości, bez skrótów, bez opuszczeń, bez zmian] z zachowaniem ówczesnej pisowni. Sprawdzić, czy w Końskich była urządzona Straż Bezpieczeństwa? Zdaje się bowiem, że Julian hr. Małachowski musztrował wówczas jakieś oddziały”.

Po latach bez mała 100 odpowiem p. Henrykowi Zawadzkiemu. W Końskich były zorganizowane i uzbrojone oddziały Straży Bezpieczeństwa. Sprawdziłem.