niedziela, 8 września 2019

Sielpia dla szalonych. Patchwork wycinków prasowych przez dwa stulecia


Jest rok 2019. Zadaję sobie pytanie: czy wycinek prasowy z roku 1935 dotyczący muzeum w Sielpi jest aktualny i dzisiaj? Czy potrzebni są najdzielniejsi polscy „szaleńcy” pod wodzą zasłużonego badacza historii Zagłębia Staropolskiego, by Sielpia stała się imponującym Muzeum Przemysłu i Techniki …?

A tak przy okazji; może rozpocznie się dyskusja nad skutecznym uratowaniem niszczejącego budynku administracyjnego?
[w: Wyciąg z Expresu Porannego nr 296 z dn. 25.109.1934, pióra F. Kuczkowskiego]

niedziela, 25 sierpnia 2019

Ludwik Wykowski pierwszym („okupacyjnym”) starostą koneckim 1915-1918 cz. 1 [*]

Jest rok 1888, Galicja, notka prasowa informuje, że Ludwik Wykowski „wkracza w dorosłe życie”. Źródło: Polona.

Młodość, pierwsze lata pracy...

W tarnowskim gimnazjum odbył się egzamin dojrzałości w dniach 14-18 czerwca [1888 roku] pod przewodnictwem radcy szkolnego X. B. Ilnickiego. Z 22 uczniów zwyczajnych i 2 eksternistów, za dojrzałych uznani zostali: Frączkiewicz Adam(z odzn.), Kędzior Wawrzyniec (z odzn.), Kohane Salomon, Kukiel Jan, Lerner Aleksander, Mossor Stefan (z odzn.), Paterski Franciszek, Preisler Franciszek, Rokach Szmelke, Skąpski Józef (z odzn.), Stanczykiewicz Jakób (z odzn.), Stolarz Jan, Włoch Tomasz, Wykowski Ludwik i Staśko Jan… [1] Celowo przytoczyłem wymienione w notce prasowej nazwiska absolwentów. Warto prześledzić ich dalsze losy, ich synów i członków rodzin, rolę w odzyskaniu niepodległości Polski.

Można się oczywiście dowiedzieć też o dacie urodzin Ludwika Wykowskiego (oczywiście przybliżonej) - zakładam, że był to rok 1870. Pozostaje jeszcze „tylko” do ustalenia miejsce urodzenia i śmierci.

Z notek prasowych z epoki można się dowiedzieć, że:
Dzień 13 października rb. [1891] pięknie i na długo zapisze się w pamięci włościan wsi Wojciechowic, Koszyc i sąsiednich [dzisiejszy powiat opatowski], mieszkańców którzy byli uczestnikami poświęcenia i otwarcia szkoły początkowej w Wojciechowicach. Szkoła powstała z zapisu śp. Józefa Wykowskiego, dziedzica Wojciechowic. W testamencie swoim spisanym przez rejenta w Warszawie 9. czerwca 1878 , Wykowski przeznacza rubli srebrem 1000 na wybudowanie szkółki wiejskiej w Wojciechowicach , dając pod nią plac, gdzie stała karczma i rubli srebrem 10 000 kapitału żelaznego, zabezpieczonego na majątku Wojciechowicach i Koszycach, procent od którego ma stanowić pensję nauczyciela. Szkółka ta ma służyć dla mieszkańców dwóch wiosek: Wojciechowic Wielkich i Koszyc, które były wówczas w rękach Wykowskiego… [2]

Warto też pokazać notki prasowe mówiące o podróżach Ludwika Wykowskiego. Pierwsza z odnalezionych z roku 1901 mówi o zatrzymaniu się Ludwika Wykowskiego z Tarnowa w krakowskim hotelu Pollera. Trzeba dodać, że Hotel Pollera był wówczas jednym z najbardziej renomowanych hoteli w Krakowie z lokalizacją w pobliżu Starego Miasta [3]. Nieco więcej dowiadujemy się z notki prasowej. W rubryce: Przyjechali do Krakowa tego samego dziennika z roku 1904: Ludwik Wykowski zatrzymał się w Hotelu Pollera z matką Marią z Tarnowa. [4]

By prześledzić kolejne szczebelki, później szczeble kariery „naszego” Ludwika skorzystam z nieocenionego źródła wiedzy jaką były roczniki: Szematyzm Królestwa Galicyi i Lodomeryi z Wielkiem Księstwem Krakowskiem (kwerenda obejmowała roczniki od 1896 do 1910).

A zajmowane stanowiska w kolejnych latach wyglądały tak:
  • 1896, praktykant konceptowy - Stryj.
  • 1897, praktykant konceptowy - Gorlice.
  • 1898 i 1899, praktykant konceptowy - Podgórze [dzisiejsza dzielnica Krakowa, do 4.07.1915 odrębne miasto].
  • 1900 - 1902, koncepista namiestnictwa prow. Tarnów.
  • 1904 i 1905, C i K starostwo w Tarnowie, kom. [komisarz, wymieniony na trzecim miejscu].
  • 1906 - 1909, komisarz powiatowy Tarnów [wymieniony już na pierwszym miejscu]. Gazeta Narodowa cytując Wiener Ztg [1908] poinformowała, że z powodu jubileuszu cesarskiego otrzymał Złoty Krzyż Zasługi z Koroną. [5] W związku z pobytem w marcu 1909 r. namiestnika JE Bobrzyńskiego w Krakowie, odbył się wieczorem obiad. Wśród zaproszonych szacownych gości znalazł się również komisarz Ludwik Wykowski. [6] Ludwik Wykowski wymieniony jest również wśród zaproszonych gości (jako sekretarz namiestnictwa) na uroczyste poświęcenie nowo wybudowanego kościoła w Podgórzu w październiku 1909 r. [6]
  • 1910, komisarz rządowy [powiatowa kasa oszczędności].

środa, 31 lipca 2019

„Balladyna” w Wąglowie w latach 60. XX wieku. Teatrzyk młodzieżowy w Wąglowie

Mieszkańcy wsi Wąglów (k. Stąporkowa i Niekłania). 
Widownia spektaklu teatralnego „Balladyna” - lata 60. XX wieku.

W okresie przed nastaniem ery radia i telewizji nawet w tak małych wioskach jak Wąglów istniało ożywione życie kulturalne. Zawsze znalazł się ktoś kto umiał grać na akordeonie, mandolinie, skrzypcach lub organkach i wokół zbierała się grupa młodzieży gotowa zaśpiewać stare przeboje. Śpiewano nie tylko „podpierając opłotki” lub na jakichś placach, ale śpiewano także w domach. Dobrą porą na śpiewy rodzinne były niedzielne popołudnia, a na śpiewy młodzieżowe sobotnie lub niedzielne wieczory. Działalność teatru amatorskiego rozpoczęła się w połowie lat pięćdziesiątych XX wieku. Jego inicjatorami byli Kazimierz Żak, który w tym czasie pracował w Domu Kultury w Skarżysku – Kamiennej oraz Izabela Ziomek. Pierwsze próby odbywały się w stodole pani Izabeli. Później teatrzyk przeniósł się do nieukończonego domu drewnianego stojącego niemal w centrum Wąglowa. Teatrzyk przedstawiał krótkie skecze, które rozbawiały widzów głównie mieszkańców Wąglowa (...obydwie Malinowskie, obydwie Petronele...). Zdarzyło się, że teatrzyk dał swoje przedstawienie w szkole w Mroczkowie gdzie był bardzo ciepło przyjęty. Zorganizowała to Maria Osóbka. Być może, że była to rewizyta gdyż grupa teatralna z Sołtykowa odprawiała zapusty w formie spektaklu w różnych miejscowościach w tym i w Wąglowie. Nazywali ich „Modrefczaki” i niewykluczone, że oni też zainspirowali grupę młodzieży z Wąglowa do tej formy działalności artystycznej. Oprócz Izabeli Ziomek i Kazimierza Żaka w teatrzyku występowały (podaje nazwiska panieńskie): Celina Cholewińska, Halina Czyż, Jadwiga Kotarska, Barbara Kabała i inne.

sobota, 29 czerwca 2019

Spalenie synagogi. Końskie, 11 września 1939

Linoryt. Końskie, synagoga zbudowana prawdopodobnie w 1684, odnowiona w 1905, spalona przez okupacyjne władze niemieckie we wrześniu 1939 [z opisu synagogi na linorycie].
Artysta grafik Bill Farran, Końskie, synagoga, odbitka 5/25, z cyklu Zagubione skarby: drewniane synagogi wschodniej Europy. W zbiorach Krzysztofa Woźniaka.

Rozgrzane gorącymi promieniami słońca ulice z małymi parterowymi domami były puste, tylko od czasu do czasu jakaś postać w czarnym chałacie przemykała się jak duch i znikała w czeluściach bram. Dzień zbliżał się ku wieczorowi, cienie budynków stawały się coraz dłuższe i słały ciemnymi pasmami na bruku ulic 3 Maja i Piłsudskiego. Dzielnica żydowska wokół synagogi tego dnia sprawiała wrażenie jakby wymarłej. Nie widać było ludzi, którzy ukryci gdzieś w swoich domach z niepokojem spoglądali od czasu do czasu zza przysłoniętych zasłonkami okien. Po ekscesach żołnierzy niemieckich pierwsze dni okupacji napełniły ich głębokim niepokojem i przerażeniem. Najbardziej obawiali się prześladowań starsi ortodoksyjni Żydzi o długich brodach, ze zwisającymi kosmykami pejsów wokół twarzy. Dla nich były to wspomnienia bólu i poniżenia, dlatego wielu z nich nie wychodziło z domów. Świeża była jeszcze pamięć jak przed kilkoma dniami przy studni podpalono im zmoczone brody. Teraz ulica opustoszała, zamarła, jak gdyby ze strachu pozbawiona życia. Wszechobecna pustka ogarnęła wszystko dokoła, całą dzielnicę żydowską, sprawiając wrażenie opuszczonego miasta. Tylko wielka stara synagoga wyróżniała się swoją tajemniczą sylwetką, wyraźnie zarysowana w promieniach zachodzącego słońca na tle błękitnego, bezchmurnego nieba i krzywych dachów niskich parterowych domów.

poniedziałek, 10 czerwca 2019

Edmund Piątkowski rzucił dyskiem w Końskich dalej od rekordu Europy



Mistrz Starego Kontynentu ze Sztokholmu przyjechał 1 maja 1959 roku do Końskich z grupą czołowych polskich lekkoatletów z obozu treningowego w Spale, aby wziąć udział w zawodach propagandowych. Oficjalnie organizował je Powiatowy Komitet Kultury Fizycznej oraz miejscowy klub Stal, całkowity dochód miał zostać przeznaczony na budowę szkół. Tak naprawdę pomysłodawcą i głównym organizatorem był Jerzy Czerwiński, zawodnik i trener sekcji lekkoatletycznej Stali.

Zawody odbywały się po południu na stadionie niedaleko dworca kolejowego. Przebywający w Spale redaktor Bohdan Tomaszewski w relacji dla „Expressu Wieczornego” pisał, że choć nie było trybun, to „zawodom przyglądało się jednak parę tysięcy widzów”, bo „całe Końskie przyszło oglądać polską kadrę”. Pewnie trochę przesadził, bo Końskie liczyły wtedy niespełna 10 tys. mieszkańców.

Z pewnością zainteresowanie występami czołowych polskich lekkoatletów było znacznie większe niż obecnie. Widzowie oglądali zmagania sprinterów i miotaczy. Ci pierwsi rywalizowali – jak określił red. Tomaszewski – na „prymitywnej bieżni”, która miała tylko trzy tory.