sobota, 11 czerwca 2016

Ks. Kazimierz Sykulski 1882 - 1941. Kaziuki Koneckie 2016

Końskie. Czy tak wyglądało aresztowanie ks. Kazimierza Sukulskiego 1.10.1941.
...Odwieźli go szybko autem do więzienia, przed którym już stała ciężarówka nakryta plandeką…
Foto. w zbiorach Krzysztofa Woźniaka.

Aresztowanie 8.09.1939

8 września 1939 w chwili wkroczenia Niemców do do miasta „udał się na plebanię, by nie myślano, że się ukrył”. W tym samym dniu został po raz pierwszy aresztowany wraz z grupą mieszkańców. Umieszczono go w małym pokoiku przy Magistracie, gdzie „zakładnikom rzucono na ziemię zaledwie garstkę słomy”. Pierwszy pobyt w areszcie nie trwał długo. Podobno „landrat” urzędujący w Końskich miał do niego powiedzieć po francusku: „Póki ja tu jestem, to jeszcze księdzu nic się nie stanie”. Po uwolnieniu z aresztu ze zdwojoną energią przystąpił do pracy. Nowych problemów stale przybywało. Pomagał uciekinierom i przesiedleńcom transportowanym przez Końskie koleją. Dzięki staraniom u władz niemieckich rozpoczął działalność Komitet Pomocy Ofiarom Wojny, który znany był później jako Rada Główna Opiekuńcza. Ks. Sykulski organizował ludzi chętnych do pracy, dzięki czemu powstawały podobne komitety pomocy w innych gminach. W samych Końskich działały założone przez księdza dwie darmowe kuchnie: jedna przy kościele parafialnym św. Mikołaja, druga zaś w dzielnicy Browary. Sprawne funkcjonowanie obu kuchni możliwe było dzięki dużej aktywności wielu osób. Obok ks. prałata warto wspomnieć o dużym wkładzie pracy Stanisława Malanowicza i jego żony Maryli (z d. Ejgiert), Haliny Andrusiewicz, Hanuska (administratora dóbr hr. Tarnowskiej), Drzewieckiej i innych. Działalność charytatywna skupiona wokół koneckiego kościoła
 zataczała coraz szersze kręgi. Ks. Sykulski zorganizował Stacje
Opieki nad Matką i Dzieckiem. Nie wahał się również nawiązać
 kontaktu z miejscowymi więźniami, których również otoczył opie
ką. Popularność księdza i jego dobroczynna działalność, wzorowe
 wypełnianie pracy kapłańskiej nie mogła być nie zauważona przez
nowe władze niemieckie. Ks. Sykulski był świadom, że praca jego 
jest bacznie obserwowana, a konfidenci policyjni uczęszczają na 
jego kazania. Sytuacja o tyle się pogorszyła, że po 25 października 1939 r. nastąpiło przejęcie administracji z rąk władz wojskowych 
przez władze cywilne.

Pamiątka I Komunii Św. Haliny Janiszewskiej - mojej mamy. 
Data 20 lipca 1941 i podpis ks. Kazimierza Sykulskiego 
- został rozstrzelany 11 grudnia 1941 r. o godz. 15.18. 
Pamiątka w zbiorach Krzysztofa Woźniaka.

Aresztowanie 8.11.1939

Na początku listopada władze okupacyjne Końskich podjęły decyzje o kolejnych aresztowaniach. W dniu 8 tegoż miesiąca starosta Albrecht polecił aresztować 12 znanych i zasłużonych mieszkańców Końskich i okolic. Byli wśród nich Adam Markowski (były burmistrz Końskich), Stefan Mydlarz (były starosta powiatowy), Józef Sadowski (były inspektor szkolny), rabin Weingarten, dwóch właścicieli okolicznych majątków (Stefan Dembiński i Stanisław Froelich), czterech sołtysów (Józef Stępień, Antoni Chudzika Stanisław Grabiec, Antoni Cinkowski), nadleśniczy Raak z Rudy Malenieckiej. Wśród aresztowanych zakładników znalazł się również ks. Kazimierz Sykulski. W wydanej przez starostę odezwie „Do ludności powiatu koneckiego" z 8 listopada, która zawierała nazwiska aresztowanych, podano cel tych działań. Przed zbliżającym się dniem 11 listopada - polskim świętem narodowym, władze spodziewały się wystąpień Polaków, szczególnie Niemcom zależało na uzyskaniu informacji czy mjr Henryk Dobrzański „Hubal" planuje w związku z rocznicą odzyskania niepodległości wywołać antyniemieckie powstanie. Tak więc dla zachowania spokoju i porządku zalecono:
1. Wszystkie osoby cywilne są zobowiązane od zmroku do rozświtu pozostawać w domu. Kto z nastaniem zmroku znajdzie się poza swoim domem ten zostanie rozstrzelany.
Wszelkie manifestacje i zebrania tak pod gołym niebem, jak i w zamkniętych pomieszczeniach są zakazane za wyjątkiem lojalnych uroczystości kościelnych.
Kto będzie próbował dokonać aktów sabotażu lub zamachów na niemieckich żołnierzy lub urzędników zostanie rozstrzelany.
Dla zabezpieczenia powyższych środków zapobiegawczych, zostały następujące osoby jako zakładnicy uwięzieni..." (tu lista nazwisk, na 5 miejscu ks. proboszcz Kazimierz Sykulski). Cyto
wane oświadczenie kończyło się groźbą: „W razie próby jakiego
kolwiek aktu gwałtu wobec niemieckich urzędników lub żołnierzy
pięciu z zakładników zostanie rozstrzelanych". Najdotkliwiej mal
tretowani byli ci spośród aresztowanych, których posądzano o
współpracę z „Hubalem" i jego oddziałem. Trudno w oparciu o dys
ponowany materiał źródłowy i obecny stan badań jednoznacznie 
potwierdzić kontakty ks. Sykulskiego z majorem „Hubalem" i jego
 oddziałem. Pewne jest, że organizował pomoc dla poszkodowanych
mieszkańców wsi związanych z oddziałem legendarnego przywód
cy. Leki, odzież, pieniądze docierały do wsi Skłoby, Hucisko w gm. 
Chlewiska, Królewiec w gm. Miedzierza. Tak więc „z konspiracją 
łączność miał w charakterze wpływającego na decyzje o aprowiza
cji oddziałów leśnych". Warto przy okazji wspomnieć, że kapela
nem oddziału mjra „Hubala" był Edward Ptaszyński, ksiądz doktor,
 absolwent Uniwersytetu we Fryburgu w Szwajcarii, który w latach
1916-1917 był wikariuszem w parafii św. Józefa w Bzinie, jedno
cześnie katechetą progimnazjum w Kamiennej. Przypomnijmy, że
w tym czasie proboszczem i kierownikiem szkoły był właśnie ks.
 Kazimierz Sykulski. Niestety, nie da się również udowodnić związków ks. Sykulskiego z konspiracyjną, patriotyczną organizacją 
„Orzeł Biały".
Dużą rolę w utrzymywaniu kontaktu z zakładnikami odegrała Henryka Sasal-Sadowska, przedwojenna kierowniczka Szkoły Powszechnej nr 2 w Końskiej żona aresztowanego byłego inspektora szkolnego, notabene absolwentka gimnazjum założonego przez ks. Sykulskiego. Dzięki pozwoleniu uzyskanemu w Ortskomendzie mogła dostarczyć aresztowanym przygotowane przez rodziny paczki żywnościowe.
Ks. Kazimierz Sykulski po paru dniach aresztu został, podobnie jak i inni zwolniony. Mimo fali terroru i coraz większego zagrożenia kontynuował w całej rozciągłości pracę charytatywną, kaznodziejską i duszpasterską. W 1940 r. przyjął ludność wysiedloną z kaliskiego, kutnowskiego, ciechanowskiego i żywieckiego. „Staraniem ks. Prałata można było zapewnić wszystkim parodniowy wypoczynek, posilić ich i ogrzać..." Przy każdym transporcie starał się być obecny. Liczni życzliwi parafianie ostrzegali swojego kapłana przed ewentualnym aresztowaniem, radzili opuszczenie rodzinnych Końskich. Ks. Sykulski udzielał zawsze konsekwentnie tej samej odpowiedzi „Tu jest moje miejsce, a mój los jest w rękach Boga". Oczywiście nie oznacza to iż lekceważył grożące mu niebezpieczeństwo. O realnej groźbie uwięzienia i ewentualnej śmierci świadczy spisany przez ks. Sykulskiego w dniu 20 sierpnia 1940 r. testament.
„Ponieważ czasy są takie, że trzeba być na wszystko przygotowanym w imię Boże spisuję ostatnią swoją wolę..." - tak brzmiały pierwsze słowa odręcznie pisanego, jakby w pośpiechu, bez świadków testamentu. Cały majątek przekazał w nim siostrze Annie, która związana była z księdzem na dobre i złe od wielu lat Pragnął by po śmierci ciało jego złożone zostało w grobie rodzinnym obok matki na cmentarzu parafialnym w Końskich. Proroczo, niestety brzmiały słowa księdza Sykulskiego wypowiedziane 16 sierpnia 1941 r. podczas odpustu w Gowarczowie: „Wiem, że śmierć mnie wkrótce spotka i z tą myślą jestem już oswojony, ale przyznam, iż nie wiem jak ja przetrzymam męczeństwo".

Dzięki ofiarności Kółek Różańcowych sprawiono bogaty sztandar z wizerunkiem Królowej Różańca Św., wykonano płaskorzeźbę nad wielkimi drzwiami, przedstawiającą „Dobrego Pasterza" - Parafia Końskie 1937. Szkic o życiu religijnym i katolicko-społecznym. Foto. KW.

Aresztowanie 1.10.1941

W obawie przed aresztowaniem, za namową przyjaciół wyjechał z Końskich, powrócił pod koniec września 1941 r. Popularność księdza Sykulskiego w kościele i poza nim „zaczęła drażnić Niemców - kazali sobie składać raporty z treści wygłaszanych w kościele nauk, posypały się drobne szykany i donosy". Były to ostatnie dni jego wolności, „1 X 1941 r. miał rozpocząć ulubione swe nabożeństwo Maryjne w kościele parafialnym w Końskich. Nie było mu to jednak dane i dnia tego po raz ostatni w swym życiu sprawował urząd kapłański przy ołtarzu i Ofiarą Niekrwawą uczcił Maryję na tym świecie, gdyż o godz. 5 zjawiło się na plebanii gestapo żądając aby szedł z nimi. Odwieźli go szybko autem do więzienia, przed którym już stała ciężarówka nakryta plandeką. Do auta w ciągu paru minut przeprowadzono z więzienia skutych po dwóch aresztowanych przed pięciu dniami urzędników Administracji Dóbr Końskie i na ostatku kazano usiąść księdzu Prałatowi. Wszyscy siedzieli na podłodze, zwróceni do siebie twarzą, poczem plandekę opuszczono i auto ruszyło w błyskawicznym tempie do Radomia. Tam umieszczono więźniów w oddziale strzeżonym przez gestapo. Współ aresztowanymi byli pracownicy administracji dóbr koneckich: Jan Karpiński, Kazimierz Zasadzki, Stanisław Ejgird, Piotr Chmielowski i Józef Struzik. Bezpośrednią przyczyną aresztowania księdza Sykulskiego było podejrzenie iż przyjmował przysięgę grupy konspiracyjnej z okolic Końskich, a więc znał nazwiska konspiratorów. Nie wykluczone, że wymienieni wyżej aresztowani mieli z tą konspiracją coś wspólnego. Przeprowadzona rewizja na plebanii nie dała gestapowcom żadnych dowodów. W każdym razie w księdze więźniów więzienia radomskiego, gdzie zarejestrowano przybycie ks. prałata Sykulskiego z Końskich, ul. Zamkowa 8 o godz. 19.30 rubryka: oskarżony o... nie została wypełniona. W karcie opisu osoby więźnia poza odciskiem linii papilarnych i własnoręcznym podpisem więźnia nie wypełniono ani jednej z 22 pozycji ankiety.
W czasie pobytu w radomskim więzieniu ks. Sykulski był wiele razy przesłuchiwany. Był przy tym niemiłosiernie maltretowany. Z tego okresu pochodzą jego słowa: „bili mnie strasznie, ale nikogo nie zdradziłem". Z innych „przecieków" więziennych przekazanych rodzinie wiemy, że podobno na żądanie podania nazwisk członków organizacji patriotycznej w Końskich miał odpowiedzieć: „z konfesjonału wiem kto należał, ale jestem księdzem katolickim i tajemnicy spowiedzi nie zdradzę". Nic więc dziwnego, znając bestialskie metody pracy gestapo, że po każdym przesłuchaniu ks. Sykulski miał zakrwawioną twarz, podobnie koszulę, czy bieliznę. Mimo to nie załamał się i swą silną postawą podtrzymywał innych na duchu.
W sprawie uwolnienia ks. Sykulskiego u władz dystryktu radomskiego interweniowało wiele osób. Pewien Niemiec, lekarz z zawodu, mieszkający w Końskich u państwa Trelów, uproszony udał się do Radomia z interwencją w sprawie więzionego kapłana.

Po powrocie oświadczył, że nic się nie da zrobić, bo ksiądz oskarżony jest o kazania podtrzymujące ducha polskości i o działalność polityczną. W związku z tym trzymany jest na oddziale więźniów szczególnie niebezpiecznych i przeznaczonych na śmierć. Na liście oznaczony był czerwonym krzyżykiem, co w praktyce oznaczało najwyższy wyrok. Starał się również interweniować w sprawie ks. Sykulskiego biskup sandomierski Jan Lorek. Jego osobiste wstawiennictwo u gubernatora dystryktu radomskiego dra Ernsta Kundsta również niewiele pomogło. Gubernator miał oświadczyć, że ks. Sykulski przyznał się, że należał do tajnej organizacji antyniemieckiej i za to przez Sąd Doraźny Niemiecki został skazany na śmierć. Kundst obiecał jednak, że zamieni księdzu karę śmierci na pobyt w obozie koncentracyjnym.
W dniach 24-26 października 1941 r. został przewieziony wraz z aresztowanymi w Końskich bydlęcymi wagonami do obozu w Oświęcimiu - Auschwitz. Został zarejestrowany jako więzień nr 21962....
… Ks. Kazimierz Sykulski na śmierć szedł ze spokojem. Powiedział idąc na przesłuchanie, z którego nie wrócił, że „jeżeli Bóg żąda ode mnie takiej ofiary dla dobra Kościoła i Ojczyzny, to ja chętnie ją składam”.
Został rozstrzelany 11 grudnia 1941 r. o godz. 15.18, następnie ciało zostało spalone w krematorium…

Krzysztof Zemeła, Grzegorz Miernik

[W: Redakcja Krzysztof Zemeła, Grzegorz Miernik, 
Życie, dzieło, męczeństwo ks. Kazimierza Sykulskiego
rozdz. Ks. Sykulski - lata okupacji, śmierć męczeńska w Oświęcimiu, 
Skarżysko Kamienna 1999]


Błogosławiony ks. Kazimierz Sykulski 
Wypisy bibliograficzne

Publikacja zwarte:
  1. Murawski Czesław, Błogosławiony ksiądz Kazimierz Sykulski, Włocławek: Wydawnictwo Duszpasterstwa Rolników, 2001, 7 s. (Męczennicy 1939-1945; z. 43).
  2. Życie, dzieło, męczeństwo ks. Kazimierza Sykulskiego, [pod red. Krzysztofa Zemeły i Grzegorza Miernika], Skarżysko-Kamienna 1999.
  3. Makarewicz Stanisław, Mistrzowie wiary. Błogosławieni Męczennicy Radomscy: z grona 108 męczenników za wiarę z okresu drugiej wojny światowej, Sandomierz: Wydawnictwo Diecezjalne, 2001, 112 s.
  4. 108 błogosławionych męczenników,[oprac. ks. Tomasz Kaczmarek], Marki: Wydawnictwo Michalineum, [2009].

Artykuły prasowe:
  1. Moskal Tomasz, Nasze czyny za życia brzmią echem w wieczność, „Studia Diecezji Radomskiej”, 2002, T. 4, s. 390-392.
  2. Kwiatkowska Olga, Mistrzowie wiary - radomscy męczennicy, „Gazeta Parafialna: Miesięcznik Parafii Bł. Annuarity”, 2007, nr 6, s. 4.
  3. Adamczyk Marek, Bardzo bliska świętość..., „Głos Mariacki”, 2008, (wyd. okolicznościowe „Jubileusz 100-lecia poświęcenia kościoła pw. Opieki Najświętszej Maryi Panny w Radomiu"), s. 11-12.
  4. Deka Marta, Zbigniew Niemirski, Krzepił innych na duchu, „Ave Gość Radomski”, 2010, nr 3, s. VI-VII.
  5. md, Wspomnienie o księżach męczennikach, „Gość Radomski Ave”, 2014, nr 12, s. II.
  6. Koś Barbara, Tego uczą męczennicy, „Echo Dnia Radomskie”, 2014, nr 58, s. 6.
  7. Piasta Bożena, Ks. prałat Kazimierz Sykulski (kandydat do świętości) Sylwetki wybitnych księży, „Radostowa”, II , 1998, nr 10, s. 17.
  8. Nowi Słudzy Boży Stefan, Franciszek, Bolesław, Kazimierz kapłani diecezji radomskiej, „Ave”, 1993, nr 17, s. 8.
  9. swm, Sługa Boży Kazimierz Sykulski (1882-1941), „Ave”, 1994, nr 2, s. 2-3.
  10. Arhe Jan, Numer 21962, (Miniatury historyczne), „Ave”, 1996, nr 34, s. 3.
  11. Makarewicz Stanisław, Sługa Boży ks. Kazimierz Tomasz Sykulski (1882-1941), „Kronika Diecezji Radomskiej”, 1994, nr 1, s. 15-18.
  12. Wojtkun Jarosław, Dedykacja małej kaplicy seminaryjnej Błogosławionym Kapłanom Męczennikom, „Ave”, 2002, nr 26, s. 10.
  13. Nowska Anna, Zginęli za wiarę: pięciu męczenników z diecezji radomskiej, „Słowo Ludu”, 1999, nr 132, s. 3.
  14. Klusek Marian, Błogosławiony numer 21962 : „Tu jest moje miejsce, a mój los w rękach Boga", „Słowo Ludu”, 1999, nr 134, s. 4.
  15. Makarewicz Stanisław, Błogosławiony ksiądz Kazimierz Sykulski: 1882-1941, „Ave”, 1999, nr 31, s. 6-7, 13.
  16. Makarewicz Stanisław, Świadectwo krwi naszych męczenników w wypowiedziach współwięźniów, „Ave”, 1998, nr 44, s. 2-4.
  17. Makarewicz Stanisław, Kazimierz Tomasz Sykulski-męczennik za wiarę (Ze starych metryk 252) „Ave”, 1998, nr 47, s. 13, 15.
  18. Makarewicz Stanisław, Panie, Ty wiesz, że cię kocham. Słudzy Boży kapłani diecezji radomskiej z grona męczenników drugiej wojny światowej, których proces kanonizacyjny został otwarty we Włocławku 26 stycznia 1992 roku, Wydawnictwo Diecezji Radomskiej, Radom 1993.
  19. Bąk Zbigniew, Radomscy słudzy boży, „Echo Dnia” 1999 , nr 65, dod. „Echo Ziemi Radomskiej” nr 11, s. 7.
  20. Barański Józef, Ks. Kazimierz Sykulski (1882-1941), Skarbiec Kultury ziemi Koneckiej styczeń - luty 1996.

Wypisy opracował Paweł Puton


Koneckie Kaziuki - plakat. Foto. Ryszard Cichoński.