środa, 20 kwietnia 2016

Wywiad z Panem dr. Stanisławem Knopińskim ps. „Wilga”, lekarzem, uczestnikiem Akcji „Burza” cz. II

Burmistrz Walenty Knopiński, 1943 r. - rysunek satyryczny autorstwa Henryka Seweryna Zawadzkiego. W zbiorach KW.

Czy udało się Pana rodzinie na nowo połączyć z bratem po wrześniowej rozłące?
Kiedy zostaliśmy wysiedleni i trafiliśmy do Chlewisk, wciąż nie wiedzieliśmy co się z Tadeuszem dzieje. Mój starszy brat, ranny w bitwie nad Bzurą, leżał wówczas w szpitalu w Rawie Mazowieckiej. Dzięki temu, iż rodzice zawiadomili swoich znajomych z Obornik gdzie jesteśmy, pod koniec 1939 r. trafiła do nas wiadomość od Tadka. Brat miał przestrzeloną, stale broczącą miedniczkę nerkową. Kurował się w szpitalu do grudnia, z którego na same Święta Bożego Narodzenia przywiozła go do Chlewisk mama.

Dr Stanisław Knopiński - 01.12.2014.

W jaki sposób w trudnych okupacyjnych warunkach udało się pana bratu kontynuować leczenie?
Musiał jeździć do Warszawy - w dziś nieistniejącym Szpitalu Ujazdowskim zmieniano mu opatrunki tamujące pojawiający się zaciek moczowy. Kilka razy uczestniczyłem z nim w takiej podróży. Po roku, dwóch tego rodzaju zabiegów, jego rana się zagoiła. Udało mu się wrócić do pełni sił, i jako żołnierz Armii Krajowej przeszedł jeden z najtrudniejszych szlaków bojowych Powstania Warszawskiego. Na kilka miesięcy przed jego wybuchem przeniósł się do stolicy [1] i pracował zatrudniony przez stryja w niewielkiej fabryczce wag. Tadeusz wszedł do Powstania jako członek batalionu ,,Miotła” [2], który walczył w ramach zgrupowania ,,Radosława”. Uczestniczył w ciężkich zmaganiach z Niemcami na Woli i Starym Mieście, gdzie został trzykrotnie ranny. Po upadku Starówki przeszedł kanałami do Śródmieścia. Poległ w walkach na Czerniakowie [3]. Niestety przez kilka lat jego los pozostawał dla nas nieznany. Wiedzieliśmy jedynie, iż na początku swej powstańczej drogi zdążył odwiedzić stryja ubrany w zdobyczny niemiecki mundur. Staraliśmy się więc dotrzeć do jego towarzyszy broni i znajomych. Było to bardzo trudne, ponieważ straty wśród Powstańców były ogromne - szczególnie w batalionie ,,Miotła”, do którego początkowo przynależał Tadeusz. Obawialiśmy się, że osoby, które miały z nim większą styczność, tak jak mój brat, poległy w boju. W tej sytuacji, już po wojnie, pisaliśmy do gazet i innych instytucji, że poszukujemy jakichkolwiek o nim wieści. Niestety udało nam się uzyskać wyłącznie wyrywkowe, zdecydowanie niewystarczające informacje. Któryś z Powstańców pisał do nas np., że był razem z nim na nocnym posterunku w pobliżu jednego ze szpitali na Starym Mieście. Miejsce ekshumacji i datę śmierci brata poznaliśmy dopiero po otrzymaniu wiadomości od Polskiego Czerwonego Krzyża. Został pochowany na wolskim Cmentarzu Powstańców Warszawy. Dziś jego imię widnieję na Murze Pamięci w Muzeum Powstania Warszawskiego - plutonowy podchorąży Tadeusz Knopiński ,,Wilga” [4]. Ja i brat mieliśmy w konspiracji takie same pseudonimy - wywodziliśmy się z położonego nad wodą Rogoźna, a wilga to taki trochę jeziorny ptak.

Członkowie plutonu „Torpeda” na Starówce.

Po wysiedleniu z Obornik znalazł się pan z dala od swoich rodzinnych stron. Co może pan powiedzieć o nastrojach jakie panowały w regionie świętokrzyskim podczas pierwszych miesięcy okupacji niemieckiej?
Trwała tu niezachwiana wiara w zwycięstwo Polski. Na kielecczyźnie istniały bowiem bardzo bogate tradycje narodowo-wyzwoleńcze i żywa była pamięć o czasach Powstania Styczniowego i Listopadowego. Kiedy znalazłem się w partyzantce niejednokrotnie wraz z towarzyszami broni odwiedzałem pokazywane nam przez dowódców stare, leżące zupełnie na uboczu powstańcze groby. Owa szczególna, wyraźnie odczuwana w tamtych stronach patriotyczna atmosfera przekładała się na konkretne, zwrócone przeciwko okupantowi działania. Miejscowi rolnicy przechowywali uratowaną z wrześniowej pożogi broń, wojskowe oporządzenie, a nawet ułańskie konie, które później przekazywali polskim partyzantom. Wydatnie wspierali operujący w tym rejonie oddział słynnego ,,Hubala'', który dzięki pomocy mieszkańców kieleckiej wsi był w stanie szczęśliwie przetrwać pierwszą okupacyjną zimę. Na początku 1940 r. - mógł to być luty, lub marzec - ja i moja rodzina byliśmy świadkami przemarszu hubalczyków przez Chlewiska. Dla nas to był szok - patrząc na nich odczuwaliśmy radość graniczącą z niedowierzaniem. Oto za oknem naszej izby przechodziło w pełnym rynsztunku, umundurowane i zdyscyplinowane polskie wojsko. Jak wiadomo osiągało ono w walce z najeźdźcą poważne sukcesy, za co Niemcy bezlitośnie mścili się na bezbronnej ludności cywilnej, dokonując w okolicach Chlewisk pierwszych w Polsce zbrodniczych pacyfikacji wsi. W Stefankowie, Skłobach i Hucisku hitlerowcy aresztowali prawie wszystkich mieszkających tam mężczyzn, których wkrótce zamordowano - zostali rozstrzelani. Budynki mieszkalne, wiejskie chaty niemal doszczętnie spalono [5]. W Chlewiskach, niecałe 100 metrów od domu, w którym mieszkaliśmy znajdowała się wiejska szkoła. Widziałem jak żandarmi przywozili do niej chłopów zatrzymanych w pobliskich Skłobach. Tam ich prawdopodobnie przesłuchiwano po czym następnego dnia wywożono na miejsce egzekucji - w niezbyt odległy, lekko zalesiony teren, gdzie zostali rozstrzelani [6].

Plut. pchor. Tadeusz Knopiński ps. „Wilga” - żołnierz batalionu „Miotła” i batalionu „Czata 49” - Bohater Powstania Warszawskiego.

Czym zajmował się Pan podczas pobytu w Chlewiskach?
Byłem domownikiem - spędzałem czas przy rodzinie. Moja sytuacja zmieniła się dopiero po około roku, kiedy ojciec, jako doświadczony urzędnik, otrzymał z rąk okupanta stanowisko burmistrza Końskich [7]. Znał bardzo dobrze język niemiecki co sprzyjało podejmowaniu różnorakich działań umożliwiających mu łagodzenie niemieckich represji - jak mógł starał się bronić interesów polskiej ludności [8]. Pomógł wielu rodakom nigdy przy tym nie bratając się z wrogiem. W naszym domu, przez cały okres wojny nie gościliśmy ani jednego Niemca. Kiedy przenieśliśmy się do Końskich rozpocząłem naukę w dwuletniej szkole handlowej. Po likwidacji przez okupacyjne władze niemieckie polskiego szkolnictwa akademickiego była to najwyższa forma edukacji ponadpodstawowej dostępna dla Polaków. Udało mi się również zdobyć pracę. W 1943 r. dzięki znajomości ojca z jednym z przedwojennych pracowników kolei w Końskich, podjąłem zatrudnienie na stanowisku telegrafisty. Nauczyłem się alfabetu Morse'a i pracowałem ze starymi, doświadczonymi polskimi kolejarzami, którzy obsługiwali tamtejszą stację. Otrzymałem czapkę i część kolejarskiego munduru. Towarzyszyło mi kilku kolegów ze szkoły handlowej współtworzących ekipę pracowników fizycznych dbających o właściwy stan techniczny miejscowej infrastruktury kolejowej.

Dworzec kolejowy w Końskich w połowie lat 40.

Ogłoszenie Burmistrza miasta Końskie Walentego Knopińskiego z dnia 18 stycznia 1945 r. 
Kopia dokumentu w zbiorach KW.

W jaki sposób zetknął się pan z konspiracją?
Poprzez kontakty koleżeńskie w szkole handlowej. W rejonie Końskich, gdzie w pamięci ludzkiej niezłomnie trwały bogate tradycje patriotyczne, bardzo szybko, bo jeszcze w 1939 r. samorzutnie powstawały tajne wojskowe organizacje. Byli żołnierze Wojska Polskiego - ci którzy mieli trochę wyższe stopnie - kaprala, czy sierżanta, m. in. poprzez swoich znajomych, stopniowo pozyskiwali do konspiracji kolejne zaufane osoby, w ten sposób organizując oddziały Związku Walki Zbrojnej - później Armii Krajowej. W związku z tym, kiedy trafiłem do szkoły, część moich kolegów było już zaangażowanych w działalność polskiego podziemia. Tam właśnie poznałem swoich późniejszych partyzanckich towarzyszy broni. W tych ciężkich wojennych czasach rodziły się między nami silne więzi - wtedy powstały moje największe przyjaźnie.


Protokół z posiedzenia Tymczasowej Rady Narodowej Miejskiej w Końskich odbytego w dniu 23 stycznia 1945 r. o godz 11 min 35 w lokalu Zarządu Miejskiego. Warto przeczytać ten fragment dokumentu w całości. To ważne „świadectwo” wystawione Walentemu Knopińskiemu przez ks. Antoniego Ręczajskiego i p. dr Zofię Górkę. Proszę zwrócić uwagę, że dokument Tymczasowej Rady Narodowej posiada „przedwojenną” pieczęć Zarządu Miejskiego. Dokument w zbiorach KW.

Kiedy został pan zaprzysiężony?
Do Armii Krajowej wstąpiłem we wrześniu 1942 roku. Byłem wówczas członkiem grupy, która stanowiła w pełni zakonspirowaną i stale doszkalaną drużynę. Nasz ówczesny dowódca działający pod pseudonimem ,,Tur'' i kilku moich kolegów, pracowało w biurze ,,Społem'' w Końskich, gdzie spotkaliśmy się potajemnie w 6 czy 7 osób. Tam złożyłem przysięgę.

Czym zajmował się pan w początkowym okresie konspiracji?
Przede wszystkim brałem udział w szkoleniu wojskowym - głównie uczono nas obsługi broni. Musieliśmy ją przewozić w wyznaczone miejsca i odpowiednio przechowywać. Spotkania instruktażowe odbywały się w 5, 6 - osobowych grupach, głównie w prywatnych mieszkaniach członków naszej drużyny - także u mnie w domu. Szkolenia prowadził nasz dowódca i inni członkowie AK, którzy w przeszłości służyli w szeregach polskiej armii. W instruowaniu nas pomagali również niektórzy rodzice moich konspiracyjnych kolegów - ci którzy posiadali umiejętności i wykształcenie wojskowe. Skrupulatnie więc poznawaliśmy budowę i sposób funkcjonowania karabinów i broni krótkiej. Niestety nie odbywaliśmy ćwiczeń strzeleckich w terenie, co miało w przyszłości zaważyć o trudnościach jakie pojawiały się podczas prowadzenia wymiany ognia z wrogiem. Niemniej tajna działalność szkoleniowa stale narażała nas na poważne niebezpieczeństwo. Podczas jednej z fal aresztowań, która ogarnęła Końskie, niemieccy funkcjonariusze weszli do naszego domu poszukując mojego starszego o 6 lat brata. Niemcy dokonywali wtedy licznych zatrzymań wśród polskiej młodzieży by kierować ujęte osoby do więzień, obozów koncentracyjnych lub bezpośrednio na stracenie. Tadeusz przebywał już wtedy w Warszawie, dzięki czemu udało mu się uniknąć tragicznego losu wielu aresztowanych w tamtym czasie młodych ludzi. Pomimo nieobecności brata Niemcy zdecydowali się na dokonanie w naszym domu rewizji. Na moje szczęście była ona na tyle pobieżna, że nie udało im się odkryć schowanej na półpiętrze pod dachem broni. Gdyby znaleźli wtedy przechowywany przeze mnie pistolet i karabin, w najlepszym wypadku skończyłbym w obozie koncentracyjnym.

Protokół z posiedzenia Tymczasowej Rady Narodowej miasta Końskich z dnia 21 luty 1945 r. o godz. 9 rano w lokalu Zarządu Miejskiego wprowadza małe sprostowanie w sprawie zgłaszającego wniosek wolny dot. osoby burmistrza Knopińskiego. Dodam, że zebranie otworzył i zagaił nowo wybrany Burmistrz Końskich ob. Przychodni Albin. Dokument w zbiorach KW.

Czy oprócz udziału w szkoleniach prowadził pan inną działalność konspiracyjną?
Oczywiście. Uczestniczyłem w kolportażu Biuletynu Informacyjnego. Wydawano go co tydzień, może co dwa tygodnie. ,,Bibułę” odbieraliśmy u naszego późniejszego dowódcy plutonu we wsi oddalonej o jakieś 10 km od Końskich. Zwinięte w rolkę materiały przewoziliśmy rowerami do osób, które później rozprowadzały biuletyn. Podczas jednej z takich wypraw, w drodze powrotnej do Końskich, o mało nie wpadłem w ręce wroga. Przypadkowo natknąłem się na trzech żandarmów, którzy w związku z funkcjonowaniem tuż pod miastem ćwiczebnego obozu wojskowego, intensywnie patrolowali okoliczny teren. Kiedy tylko ich ujrzałem, ukradkiem wyrzuciłem zwitek biuletynów do pobliskiego rowu. Dobrze, że to było zimą, ponieważ Niemcy niczego niezauważyli. Niedługo po tym wydarzeniu dowiedziałem się, że wieziony przeze mnie materiał nie został zmarnowany - trafił do mieszkańców wsi, w której wydawano biuletyn. Dzięki znalezisku mogli oni zaczerpnąć z zawartych w nim, cennych informacji.

Andrzej Górski

Podziękowania dla Pana Krzysztofa Woźniaka za udostępniony materiał źródłowy i ikonograficzny.

Część I wywiadu:
Walenty Knopiński - korzenie. Burmistrz miasta Końskie 1941-45



Przypisy:
  1. Adres Tadeusza Knopińskiego przed Powstaniem Warszawskim: Warszawa ul. Chłodna 16 - Powstańcze Biogramy, Muzeum Powstania Warszawskiego, www.1944.pl.
  2. Przynależność bojowa Tadeusza Knopińskiego: Zgrupowanie ,,Radosław" - batalion ,,Miotła" - pluton ,,Torpedy", po rozwiązaniu ,,Miotły" w batalionie ,,Czata 49" - pluton ,,Torpedy", pluton ,,Igora" - Powstańcze Biogramy, Muzeum Powstania Warszawskiego, www.1944.pl.
  3. Data i miejsce śmierci Tadeusza Knopińskiego: 11.09.1944, ul. Książęca - Powstańcze Biogramy, Muzeum Powstania Warszawskiego, www.1944.pl.
  4. Lokalizacja na Murze Pamięci: kolumna 182 pozycja 22.
  5. W Skłobach w nocy z 10 na 11 kwietnia 1940 r. Niemcy spalili większość zabudowań, oszczędzając jedynie szkołę i pięć domów; w podpalonym 11 kwietnia 1940 r. Hucisku spłonęły wszystkie ze 110 zagród.
  6. Uwięzionych w szkole w Chlewiskach wywożono dziesięcioosobowymi grupami do lasu rzucowskiego, gdzie byli rozstrzeliwani nad przygotowanymi wcześniej zbiorowymi mogiłami. Łącznie zamordowano 215 lub 228 mieszkańców wsi Skłoby.
  7. W kwietniu 1941 r. Walenty Knopiński zastąpił na stanowisku burmistrza Końskich Niemca Dünnebeila - Archiwum Państwowe w Kielcach, Akta miasta Końskie, sygn. 370.
  8. „Dobra znajomość j. niemieckiego ułatwiała burmistrzowi kontakty z władzami niemieckimi, a m. in. umożliwiała przyjęcie do pracy w biurze Zarządu Miejskiego sporą liczbę młodych ludzi, w wyniku czego rozrosło się do niebywałych rozmiarów ok. 60 osób. Chodziło tu raczej o ochronę sporej liczby młodzieży przed kierowaniem na przymusowy wyjazd do Niemiec lub innymi represjami (...), łagodził także bezwzględne żądania Niemców coraz to nowych wysokich danin i kontyngentów żywności, bydła, surowców wtórnych i wielu innych koniecznych ludności polskiej artykułów. Starał się także zmniejszać dotkliwe szykany stosowane przez okupanta wobec ludności polskiej, poprzez obronę u władz ludzi aresztowanych, skazanych lub w ogóle zagrożonych" - Maria Dorcz, Zarys dziejów administracji powiatu koneckiego do 1939 r.: praca magisterska na Uniwersytecie Łódzkim, 1966.