poniedziałek, 7 marca 2016

Poszukiwanie mogiły majora Hubala, część I

Szanowni Państwo!

W związku z prowadzonymi w ostatnich dniach na cmentarzu parafialnym w Inowłodzu poszukiwaniami mogiły majora Henryka Dobrzańskiego – Hubala, postanowiliśmy udostępnić państwu rozdział książki Jacka Lombarskiego „Major Hubal Legendy i mity”, „Poszukiwanie mogiły”.
Poniższy praca prezentuje w obszerny sposób przebieg prowadzonych badań i związanych z nimi perturbacji, niejednokrotnie mających podłoże czysto polityczne.
Ponieważ książka „Major Hubal Legendy i mity” wydana została w 2011 roku, pozwoliliśmy sobie na uaktualnienie udostępnionego rozdziału. Post scriptum wkrótce na stronie Końskie.org.pl…


Cmentarz w Inowłodzu. 
Foto. autor.

Poszukiwanie mogiły

W maju 2006 roku opinię publiczną zelektryzowała sensacyjna wiadomość. Odnotowały ją nawet dzienniki, na co dzień zajmujące się sprawami ekonomicznymi. Zajawki artykułów krzyczały na pierwszej stronie: Odnaleziono grób majora Hubala. Sam artykuł miał już jednak ostrożniejszy tytuł: Czy odnaleziono grób majora Hubala?
Pierwsze poszukiwania mogiły majora Henryka Dobrzańskiego miały miejsce już kilka dni po jego śmierci. Co jakiś czas pojawiają się nowe wskazówki, ale jak do tej pory tajemnica miejsca jego pochówku nie została rozwiązana.
Niemcy byli dumni z pokonania „Der Schimmelmajor”, a jego ciało wystawione zostało na widok publiczny. Zofia Matuszczakówna z siostrą, wiedzione chęcią uczestniczenia w pogrzebie, znalazły się obok cmentarza koło koszar - pisał Jan Wroniszewski, hubalczyk.
- Na skłonie przydrożnego rowu na wprost bramy cmentarnej, leżały na chłopskiej baranicy zwłoki mężczyzny z brodą, w mundurze wojskowym i w długich butach. Widocznie w tym miejscu zdjęto je z samochodu. Niemcy nie rozpędzali gromadzących się ludzi. Zależało im widocznie, aby mieszkańcy Tomaszowa [Mazowieckiego - dop. JL] przekonali się naocznie, że Hubal nie żyje. [1]



Brama wjazdowa do koszar 372 DP w Tomaszowie Mazowieckim w 1940 r. 
Foto. ze zbiorów PAJ-Press.

Również, według relacji świadków, Niemcy początkowo nie mieli zamiaru ukrywania miejsca pochówku majora Dobrzańskiego. (...) Stanisław Rżanek - Graf i Włodzimierz Rudź, nie widzieli już zwłok obok szosy - przytacza inną relację Zbigniew Wroniszewski. - Stojąc na jej brzegu widzieli dużą gromadę żołnierzy niemieckich stojących bezładną kupą w odległości 80-100 kroków koło jakiegoś wykopu przy głównej alei. Żołnierze byli bez broni, nie zachowywali postawy wojskowej, a swoboda w umundurowaniu nasuwała przypuszczenie, że przyszli tu z pobliskich koszar nie z rozkazu, a tylko wiedzeni ciekawością i chęcią uczestniczenia w pogrzebie „des tollen Majors”. [2] Z Polaków nikt bliżej nie podchodził. [3] Jest całkiem możliwe, że pierwotnie wydano rozkaz o pochowaniu majora Dobrzańskiego na cmentarzu wojskowym na wprost koszar. Jednak czytajmy dalej: Domyślać się tylko można, że veto postawiła Sicherhestpolizei i SD w Radomiu, zaalarmowana, przez Dienstelle Tomaszów, o żywym oddźwięku wśród ludności polskiej. (... ) być może rozkaz przetelefonowano do koszar ze Spały, gdzie mieściło się Oberkommando Ost z dowódcą gen. Jahannem Blaskowitzem, a od 1 maja - gen. v. Giennanthem. [4]
Pierwszym, który postanowił odszukać grób Dobrzańskiego był dr Maurycy Mittelstaedt [5], miejscowy lekarz, mieszkający niedaleko koszar 372 Dywizji Piechoty. Dla całości zagadnienia należy jeszcze zanotować pogłoskę o rzekomym pochowaniu Majora w lesie okalającym koszary, w odległości 8 m od głównego budynku. Pogłoska ta była wtedy tak uparcie w Tomaszowie powtarzana, że dał jej wiarę lekarz miejski dr Maurycy Mittelstaedt. Będąc raz w gronie młodych kolegów powziął zamiar złożenia wiązanki kwiatów na grobie Hubala. Przeszedł śmiało parkan i chodząc po lesie zaczął szukać mogiły. Naturalnie nie znalazł jej, natknął się natomiast na patrol wojskowy. Po doprowadzeniu na wartownię i wylegitymowaniu puszczono go wolno, lecz po paru dniach z innego oskarżenia aresztowano i wywieziono do obozu w Oświęcimiu. [6]
Podobną wersją podał M. Derecki w pierwszym wydaniu Tropem majora „Hubala”. Informację tę prostuje Derecki w drugim wydaniu: (...) skontaktował się ze mną dr Mittaelstedt, lekarz zamieszkały w Warszawie. Okazuje się, że zaraz po zakończeniu wojny wrócił do kraju. A do koszar w Tomaszowie Mazowieckim przedostał się w 1940 r. nie celem złożenia kwiatów na grobie „Hubala”, ale z rozkazu organizacji podziemnej, do której należał, aby dowiedzieć się, co się stało ze zwłokami majora. [7]
Pierwsze pogłoski o tym, że mogiła majora Dobrzańskiego znajduje się poza terenem tomaszowskich koszar, zdobył restaurator Karol Pahl. Witold Rutkiewicz poszukując w 1979 roku grobu Hubala zanotował następującą relację: To, co chcę opowiedzieć (...) brzmi nieprawdopodobnie, dlatego milczałem do tej pory. Milczałem również dlatego, że uczestnicy tych wydarzeń nie żyją. Nie miałem więc i nie mam żadnych świadków. 7 czy 8 maja 1940 roku dostaliśmy rozkaz odnalezienia grobu Hubala. Rozkaz pochodził z Warszawy, od kogo - nie wiem. W tym czasie w Tomaszowie przy placu Kościuszki prowadził knajpę Karol Pahl. Wstęp do niej mieli tylko Niemcy. Przychodził również kierowca niemiecki, który podobno brał udział w pochowaniu majora. Zakochał się w dziewczynie, która tu pracowała. Stąd uzyskaliśmy informację o grobie Hubala. Grób ten płytki zresztą i niedbale zamaskowany pod ściółką leśną znajdował się w lesie pod Tomaszowem Mazowieckim w rowie tam gdzie przebiegała granica powiatu brzezińskiego i rawskiego. W nocy z 10 na 11 maja 1940 udaliśmy się tam furmanką. Ciało było w rozkładzie, owinięte w kawałek niemieckiej plandeki. Zawieźliśmy ciało majora na cmentarz w Tomaszowie Mazowieckim Przeszliśmy przez mur (mieliśmy ze sobą sznury i drabinkę). Wykonaliśmy dół głęboki na półtora metra. Padał deszcz, który mógł usunąć wszelkie ślady kopania. Dzisiaj w tym miejscu stoi kaplica, którą wybudowano kilka lat temu. Milczałem wtedy, jeszcze się zresztą nie szukało grobu Majora. [8]
A jednak rozmówca Rutkiewicza mylił się. Pierwsze poszukiwania mogiły po wojnie miały miejsce już w 1946 lub 1947 roku. W dość obszerny sposób zrelacjonował je Henryk Sobierajski, wnuk majora Dobrzańskiego, w wywiadzie udzielonym Jarosławowi Sobkowskiemu dla „Gazety Wyborczej”.
Pierwszą akcję zainicjowała zaraz po wojnie w 1946 lub 1947 roku starsza siostra dziadka, Leonia Papée. Była żoną kolegi „Hubala” jeszcze z czasów I wojny światowej Kazimierza Papée, który w latach 30. pełnił funkcję polskiego komisarza w Wolnym Mieście Gdańsku. Później, od 1936 roku [9], był ambasadorem Polski w Watykanie. (...) Mówię o Kazimierzu Papée, dlatego, że Leonia, będąc z mężem na placówce w Watykanie, miała w czasie wojny kontakty z niemieckimi dyplomatami. Podczas jednego z takich spotkań dowiedziała się o śmierci brata. Ponoć któryś z Niemców chwalił się, że udało im się zniszczyć ostatni polski oddział regularnej armii. Leonia, jak mi mówiono, zemdlała na tę wiadomość. Wiem jednak z całą pewnością, że otrzymała od Niemców zdjęcie grobu. To był brzozowy krzyż z napisem: „Hier liegt ein Held” (Tu leży bohater). Może napis wykonano jedynie na potrzeby fotografii. Powiedziano jej też, że został pochowany na terenie wojskowym. (...) [10] Leonia sama pozostając w Watykanie, wysłała do Polski trzyosobową, powiedzmy, komisję. Zaopatrzyła ją w fotografię grobu i wiedzę, którą otrzymała od Niemców. Ci ludzie weszli na teren jednostki w Tomaszowie Mazowieckim, gdzie w czasie wojny stacjonowała 372. dywizja Wehrmachtu, uczestnicząca w rozbiciu oddziału „Hubala”. Wydawało się najbardziej prawdopodobne, że tam pochowano ciało Dobrzańskiego. Niestety nie udało się odnaleźć grobu, mimo że grupa działała tuż po wojnie i pamięć o wydarzeniach była jeszcze bardzo świeża. (...) [11]
Na początku lat siedemdziesiątych poszukiwaniem mogiły zajął się odtwórca roli Hubala, Ryszard Filipski. Ja osobiście szukałem grobu majora Dobrzańskiego jeszcze w latach 70. ale bliżej Warszawy, bo takie miałem informacje. Wiedziałem też, że Niemcy wywieźli zwłoki z Tomaszowa na odległość ok. 60 km. Nie udało się… [12]



Pośmiertne zdjęcie majora Hubala wykonane 30 kwietnia 1940 roku. 
Źródło: PAJ-Press.

Był jeszcze jeden ślad, który, gdyby okazał się prawdziwy, mógłby udaremnić wszelkie próby odnalezienia mogiły majora. W cytowanym wyżej wywiadzie, jaki udzielił Henryk Sobierajski „Gazecie Wyborczej” [13], czytamy: (...) pojawił się jeszcze jeden ślad. Pochodził od kapitana Ludowego Wojska Polskiego Wacława Ogórka. Mieszkał w Tomaszowie Mazowieckim i służył tam przez wiele lat. Pamiętał ludzi, którzy w latach 40. szukali „Hubala”, czyli komisję Leonii Papée. Relacjonował, że w latach 50. jako podporucznik prowadził zajęcia ze swoim plutonem na terenie jednostki. Wydał kompaniom rozkaz wykopania stanowisk ogniowych, a sam poszedł do domu na obiad. Kiedy wrócił żołnierze opowiedzieli mu, że znaleźli „ciało oficera leżącego na kożuchu”. Skojarzenia były jednoznaczne - „Hubal”. Zwłok jednak nie widział, bo zamknięto je w jakimś garażu. Szybko też do jednostki przyjechał z Warszawy oficer służby informacyjnej, który zwołał naradę dowódców. Zagroził, że jeżeli ktoś będzie rozpowszechniał plotki o znalezieniu ciała Dobrzańskiego odda go pod sąd. Zwłoki gdzieś wywieziono.

Henryk Sobierajski zaznacza jednak, że nie chce się do przytoczonej informacji ustosunkowywać, ponieważ nigdzie nie znalazł dowodów na jej potwierdzenie.
Znacznie więcej informacji na ten temat zawiera artykuł Ryszarda Poradowskiego zamieszczony w Biuletynie IPN z 1997 roku [15]. Jak pisze Poradowski w punkcie 10. zestawienia miejsc pochówku (relacja Wacława Ogórka, list z 1973 r.): Koszary w Tomaszowie Mazowieckim, w okresie wojny zajmowane były przez hitlerowców, po wyzwoleniu - LWP. W1948 r. przypadkowo podczas ćwiczeń odkopano zwłoki „w kożuchu i spodniach bryczesach”. Wywieziono je z koszar na cmentarz w Tomaszowie i złożono w kwaterze żołnierzy polskich poległych w 1939 r. (przy ul. Smutnej).
W tym samym zestawieniu w punkcie 16. (relacja złożona przez Mieczysława Zmysłowskiego) czytamy: Koszary wojskowe w Tomaszowie Mazowieckim. Jeszcze w 1957 r. była tu kiedyś symboliczna mogiła, przy ogrodzeniu, w pobliżu altanki, za szopą. [16]
W 1969 roku Jan Sekulak nawiązał kontakt korespondencyjny z dr. Heinrichem Schreihage, oficerem zwiadu 372. Dywizji Piechoty Wehrmachtu, uczestnikiem akcji przeciwko oddziałowi majora Hubala. Jak okazało się w wyniku korespondencji, to właśnie on zabrał dokumenty i osobiste drobiazgi majora Dobrzańskiego oraz znał miejsce pochówku. [17] W 1972 roku Sekulak pojechał do dr. Schreihage do Karl-Marx-Stadt i przeprowadził z nim długą rozmowę. [18]


Baraki na terenie koszar w Tomaszowie Mazowieckim. 
W jednym z nich złożono ciało majora Hubala. 
Źródło: PAJ-Press.

29 kwietnia miejsce postoju oddziału zostało jednoznacznie ustalone - mówił dr Schreihage. - Do akcji wprowadzono dwa bataliony dywizji, wyłonione z 650 i 651 pp. O świcie 30 kwietnia, w czasie, gdy oddział wypoczywał w lasku obok Anielina, dopadły go jednostki dywizji. W czasie krótkiej wymiany ognia, major Dobrzański zginął na miejscu. (...) Ja sam byłem wtedy w pobliżu Studzianny względnie Poświętnego. Wówczas we wczesnych godzinach rannych - mogła to być godz. 6.00 lub 6.30 - widziałem jak zwłoki majora przewożono samochodem ciężarowym. (... ) W międzyczasie zabrano zmarłemu dokumenty i inne rzeczy, które początkowo znalazły się w moim posiadaniu (...), ale zgodnie z rozkazem musiałem je natychmiast przekazać placówce Abwehry w Radomiu. Następnego dnia, tj. 1 maja dowódca Odcinka Granicznego „Środek”, gen. kawalerii baron Gienanth (...) pojechał do Tomaszowa Maz. odwiedzić [19] trumnę, do której w międzyczasie włożono ciało Hubala. Trumna ta znajdowała się w koszarach, w opróżnionym garażu (działowni). Była wykonana z surowych, nieheblowanych desek. Major był w pełnym umundurowaniu, chociaż bez pasa głównego, bluza munduru zapięta, na niej było widać ślad śmiertelnego postrzału w serce. (...) Wtedy tam, w koszarach ktoś z placówki Abwehry w Radomiu wykonał jeszcze jedno zdjęcie ciała w trumnie (...) - do dzisiaj nie odnalezione (...) Zdjęcie to widziałem. Zostało nam (dywizji) przesłane przez placówkę Abwehry, ale oczywiście jako ściśle tajne. Zdjęcie to nadeszło do dywizji pocztą służbową. Wiem również, że gen. von der Lippe miał jeden egzemplarz tego zdjęcia, ale tego zdjęcia u niego już nie ma. (...) gen. von der Lippe zmarł już w 1956 roku. Należy żałować, że zdjęcia tego nie można odnaleźć, bowiem również ono dowodziłoby, że o maltretowaniu Hubala nie może być mowy. [20]

Generał Fridrich von der Lippe. 
http://www.paranormalne.pl.

Należy się kilka słów wyjaśnienia, co do ostatniego zdania przytoczonej wypowiedzi. Od samego początku pojawia się plotka o zmasakrowaniu ciała majora Dobrzańskiego przez niosących go z lasu żołnierzy. Legendę tę powtarzał, za Wincentym Miszczykiem, Zygmunt Laskowski, który 30 kwietnia 1940 roku, w dniu śmierci majora, był w Rzeczycy i nie mógł być naocznym świadkiem wydarzeń. Nikt ze świadków składających późniejsze relacje nie wspomina ani słowem o jakichkolwiek śladach profanacji zwłok.


Zygmunt Laskowski pokazuje miejsce w którym Niemcy mieli maltretować ciało majora Hubala. Źródło: M. Derecki, Tropem majora Hubala, Lublin 1982.

Wróćmy jednak do relacji dr Schreihage. Co zaś dotyczy pochowania majora Hubala (...) to na ten temat nie mogę niczego powiedzieć, co wynikałoby z osobistych obserwacji. Pogrzebu nie urządziła moja dywizja, wykonały to inne jednostki służbowe. Wówczas byłem przekonany, że dokonało tego Naczelne Dowództwo „Wschód”, bo jeden z oficerów tego sztabu nadmienił mi, że grób ma znajdować się w rejonie leśnym, około 5 km na północny wschód od Tomaszowa Maz., na północ od drogi prowadzącej do Rawy Maz. Według informacji tego oficera, dokładne położenie grobu zostało naniesione na mapie, dołączonej do raportu o tym zdarzeniu. Po wojnie usiłowałem nawiązać kontakt z żyjącymi jeszcze b. oficerami Naczelnego Dowództwa „Wschód” i dowiedzieć się czegoś bliższego na ten temat. Niestety próby te zakończyły się niepowodzeniem. Ku mojemu zmartwieniu nie udało mi się odnaleźć oficera ściśle powiązanego z tą sprawą. Zakładając jednak, że wskazówki, które otrzymałem na temat łożenia grobu są prawdziwe, to winien on znajdować się w pobliżu drogi leśnej, biegnącej w odległości około 4,5 lub 4,2 km, na północ od Tomaszowa, do miejscowości Cekanów. [22] Tyle miał do powiedzenia oficer zwiadu dr Schreihage, prawdopodobnie autor większości pośmiertnych zdjęć majora Hubala.
W 1973 roku Główna Komisja Badania Zbrodni Hitlerowskich w Polsce, dzięki staraniom Jana Sekulaka, rozpoczęła zakrojone na szeroką skalę poszukiwania mogiły majora Dobrzańskiego. Sprawa otrzymała sygnaturę akt Kpp88/73/UP. Osobą prowadzącą była sędzia Urszula Prus. Na podstawie zebranych relacji Jana Sekulaka i Ludmiły Żero, sporządzono 17 maja 1973 roku „Postanowienie o zarządzeniu ekshumacji”. Sędzia Urszula Prus delegowana do Głównej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich w Polsce na podstawie art. 4 dekr. z dnia 10.XI.1945 r. /Dz.U.Nr. 51, poz. 293/postanowiła na zasadzie art. 188 kpk zarządzić przeprowadzenie ekshumacji zwłok majora Henryka Dobrzańskiego (Hubala). Uzasadnienie: Na podstawie przeprowadzonego postępowania dowodowego zostało ustalone, co następuje: 30 kwietnia 1940 r. w lesie pod Anielinem został rozstrzelany major Hubal (Henryk Dobrzański) - dowódca Oddziału Wydzielonego Wojska Polskiego, który od września 1939 r. do kwietnia 1940 r. walczył z Niemcami na terenie Kielecczyzny. Wg relacji świadka Jana Sekulaka został on pochowany przez Niemców w rejonie leśnym położonym na północny wschód od Tomaszowa Mazowieckiego. Dane zaczerpnięte ze źródeł niemieckich pozwoliły ustalić z dużą dokładnością miejsce złożenia zwłok. Grób znajduje się w odległości 300 m od szosy Tomaszów Mazowiecki - Cekanów w kierunku wschodnim. Major „Hubal” został pochowany w mundurze oficerskim, na szyi miał medalik z metalu (fotokopia medalika w aktach). Ponieważ zebrany materiał dowodowy jest wystarczający do zarządzenia ekshumacji należało orzec jak w sentencji. [24]
Do przeprowadzenia ekshumacji wyznaczony został zespół, w skład którego wszedł dr medycyny sądowej Aleksander Bąkowski. Datę rozpoczęcia prac ekshumacyjnych wyznaczono na 25 maja 1973 roku z zastrzeżeniem by nie podawać jej do publicznej wiadomości. Ekshumację miała przeprowadzić Komisja Badania Zbrodni Hitlerowskich w Łodzi. Cztery dni przed terminem jej rozpoczęcia sędzina Prus odwołała prace, informując telefonicznie łódzką komisję, że sprawa ze względu na swój charakter wymaga decyzji politycznych na szczeblu centralnym. [25] Szerzej okoliczności wstrzymania prac ekshumacyjnych wyjaśnił dr Bąkowski w wywiadzie udzielonym Ryszardowi Parce w 2006 roku.
Wspomnienia Bąkowskiego to materiał sensacyjny - pisał Parka. - O tamtych poszukiwaniach wiadomo było niewiele. Rozpoczęto je w 1973 roku, wyznaczono nawet datę ekshumacji, ale w ostatniej chwili sędzia, która wydała postanowienie - cofnęła swoją decyzję. Z uwagi na „warunki atmosferyczne”. - Ja ją spotkałem przypadkiem. Kilka miesięcy później. I nagle się okazało, że jej mąż został skierowany na zagraniczną placówkę i ona z nim wyjeżdża. Trochę to było dziwne. Bo kiedy się kontaktowałem wcześniej, nie było mowy o żadnym wyjeździe - wspomina lekarz. Zniknął również człowiek, który z ramienia Głównej Komisji szefował zespołowi badawczemu. - Wszedłem kiedyś do biura tego zespołu. I widzę samych nowych ludzi. Oni nawet nie wiedzieli, gdzie można znaleźć ich poprzedników - mówił dr Bąkowski. [26]
Mimo że w sprawę włączyły się czynniki „centralne” i ekshumację wstrzymano, Jan Sekulak nie ustawał w poszukiwaniach nowych świadków i dowodów. (...) otrzymał wiadomość, że żyje oficer Abwehry z placówki w Radomiu, który przeglądał dokumenty o przygotowaniu i przeprowadzeniu akcji przeciw oddziałowi „Hubala”. Kpt. Abwehry Konrad Galen (z Dortmundu, już nie żył). Otrzymał Sekulak dokumenty, jakie kapitan posiadał, ale okazało się, że to są jego notatki. Z notatek tych wiadomo, że kula, która zabiła „Hubala” przeszyła jego lewą dłoń.

Medalik zatrzymany przez kapitana Galena a po wojnie zwrócony rodzinie majora Hubala.
Źródło: H. Sobierajski, A. Dyszyński, Hubal, Warszawa 1997.

Kapitan ten zatrzymał sobie medalik [27], jaki otrzymał major od swej matki na kilka dni przed śmiercią. Miejsca pochowania majora nie wskazał osobom, które go zapytywały w latach 1973 i 1974. [28]
Dzięki akcji przeprowadzonej przez Jana Sekulaka wspólnie z „Expressem Wieczornym”, harcerze podczas obozów letnich rozpoczęli poszukiwanie, zbieranie informacji od miejscowej ludności, nanoszenie na mapach i ewidencjonowanie wszelkich mogił znajdujących się w okolicach Tomaszowa Mazowieckiego.


Jan Sekulak przy mogile w lesie niedaleko Cekanowa, przy słupku 189. 
Źródło: W. Rutkiewicz, Tam, gdzie pochowano Hubala, „Ekran”, nr 14 z 8.04.1979 r.

Do sprawy oficjalnego poszukiwania grobu wrócono dwa lata później, kiedy to Komitet Centralny PZPR wyraził zgodę na ekshumację, ale prac nie podjęto. [29]
28 marca [1975 roku - przyp. JL] odbyło się w sprawie „Hubala” tajne posiedzenie Okręgowej Komisji w Łodzi - pisze R. Poradowski. - Jej przewodniczący sprzeciwił się ekshumacji, choć popierały ją: Urząd ds. Kombatantów, Związek Bojowników o Wolność i Demokrację. „Hubal” nie został zamordowany - argumentowano - lecz poległ w walce! Prezydium Okręgowej Komisji w Łodzi sprzeciwiło się ekshumacji protestując w ten sposób „przeciw przyjętym jej zasadom”. Chodziło, jak się zdaje, nie o sprawę identyfikacji zwłok, lecz o zorganizowanie pogrzebu… [30]


Władysław Raczyński i Eugeniusz Wilczyński, 
hubalczycy na drodze dukcie leśnym prowadzącym do Cekanowa. 
Zbiory autora.

W aktach Głównej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich w Polsce nie ma śladu, by doszło do ekshumacji we wskazanych mogiłach, jednak wiele relacji potwierdza, że miała ona miejsce. Odnotował to Zygmunt Kosztyła wskazując, że dokonała jej ekipa z Akademii Spraw Wewnętrznych. Nie wiadomo, z jakim skutkiem, ponieważ protokół z prowadzonych przez nią prac nie ujrzał do dziś światła dziennego. [31]
Może dziwić fakt, że nie udało się w tamtych latach przeprowadzić kompleksowych badań zmierzających do wyjaśnienia tajemnicy, pomimo starań tak wielu ludzi. Po części na to pytanie odpowiada dr Aleksander Bąkowski.


Ekshumacja mogiły wskazanej przez Jana Sekulska, niedaleko wsi Cekanów. 
Pierwszy z lewej w drugim rzędzie, Witold Rutkiewicz, drugi z prawej Henryk Ossowski, hubalczyk.
Źródło: W. Rutkiewicz, Tam, gdzie pochowano Hubala, „Ekran”, nr 14 z 8.04.1979 r.

Zaniechanie poszukiwań w okresie „schyłkowego Gierka” major Dobrzański zawdzięczał literaturze. Wydano wtedy książkę Lucyny Smolińskiej i Mieczysława Sroki „Wielcy znani i nieznani”. - To byli autorzy, którzy w telewizji robili widowiska historyczne - mówił Aleksander Bąkowski. - Spotkałem zresztą potem pana Srokę i on mi powiedział, co się stało. Jego książkę przeczytał ówczesny premier Piotr Jaroszewicz. I się wściekł. Jaroszewicz uważał, że Hubal jest „watażką”, a Polska nie potrzebuje takiego bohatera. I to on nakazał wstrzymać poszukiwania, a zespół badawczy rozwiązać. [32]
Dalsze poszukiwania w drugiej połowie lat osiemdziesiątych podjął wnuk majora Hubala, Henryk Sobierajski razem z Ryszardem Poradowskim, dziennikarzem łódzkiego „Głosu Robotniczego” i Andrzejem Dyszyńskim. Po cyklu artykułów zgłosili się nowi świadkowie, wskazując kolejne miejsca prawdopodobnego pochówku zwłok. Niestety i te poszukiwania nie przyniosły rezultatu. [33] Nasunęły jednak kolejne pytania.
(...) do wnuka Majora dotarła informacja, iż zdjęcie grobu „Hubala” znajduje się w Rzymie - pisał R. Poradowski. - W1942 r. fotografia ta poprzez kanały dyplomatyczne trafiła do Włoch. Jak wynika z opisów osoby, która pośredniczyła w przekazywaniu tego zdjęcia, „Hubal” pochowany był na terenie koszar graniczących z cmentarzem wojskowym, na grobie był drewniany krzyż z napisem TU LEŻY BOHATER, oczywiście w języku niemieckim. Zdjęcia tego na razie nie ma w kraju, ale zapewne niedługo trafi ono do nas i być może udzieli odpowiedzi na kilka pytań. Już dziś jednak zastanawia nas, gdzie był grób uwieczniony na zdjęciu, czy rzeczywiście była to mogiła Majora, czy hitlerowcy nie dokonali w tym przypadku mistyfikacji, by stworzyć pozory, iż pochowali „Hubala” zgodnie ze zwyczajami panującymi w cywilizowanych krajach. A może rzeczywiście grób taki istniał? Czyżby pochowano Majora na terenie koszar? Dlaczego zatem nikt nie pamięta tego grobu? A może, jak sugerują niektóre relacje, ciało powtórnie pochowano w innym miejscu? [34]
Akcja poszukiwania grobu prowadzona przez Ryszarda Poradowskiego przyniosła jeszcze jedną relację. Do redakcji „GR” zgłosił się Zygmunt Andrysiak z Tomaszowa Mazowieckiego, który był świadkiem pochówku polskiego żołnierza z brodą na terenach dzisiejszego Zespołu Szkół Zawodowych nr 1 w Tomaszowie Mazowieckim. Wskazał prawdopodobne miejsce pochówku, potwierdzone przez Wiesława Matysiaka, emerytowanego nauczyciela tej szkoły. Podczas prowadzenia prac przy zakładaniu wodociągu, w latach sześćdziesiątych, znaleziono we wskazywanym przez Andrysiaka miejscu ludzkie szczątki, a sprawą zajęła się prokuratura. [35]
W 1989 roku do grupy poszukiwawczej został zaproszony uczeń znanego radiestety o. Andrzeja Klimuszko, inż. Jan Kasiński. Radiesteta wyposażony w zdjęcie, medalik, różdżkę i wahadełko rozpoczął poszukiwania od miejsca, gdzie z całą pewnością leżał nieżywy Hubal. Posługując się koncentracją i wskazaniami przyrządów radiestetycznych, odtworzył epizod sprzed 49 lat. Według Kasińskiego, ciało majora zostało poćwiartowane na 3 części przez ukraińskiego weterynarza w hitlerowskim mundurze. Po tej czynności Niemcy go zastrzelili. Część tułowia Hubala, owiniętą w papier, wywieźli na śmietnisko w rejonie dzisiejszego osiedla Podoba. Śmieci przykryły ciało trzymetrową warstwą. W1954 roku wysypisko, w ramach rekultywacji, pokryto jednometrową pokrywą uprawnej ziemi. Druga część - tors z kawałkiem jednej ręki - znajduje się na głębokości 80 cm w koszu na węgiel, zakopana na miejskim, starym cmentarzu. Dokładnie: w zachodnio-północnym rogu, przyległym do ulicy Cegielnianej i Smutnej, między grobami Jana Cymermana i rodziny Billewiczów. Pozostałe fragmenty - głowa i ręka - na nowym cmentarzu we wschodniej dzielnicy Tomaszowa. W tym miejscu pogrzebano też oprawcę. [36]



Od prawej: Ryszard Poradowski, Henryk Sobierajski i Zofia Kłoda. 
Źródło: R. Poradowski, Rósł tu kiedyś las, „Głos Robotniczy” z 11-11.1-.1987 r. 
Foto. Marek Kowal.

Do podobnych wniosków doszedł już wcześniej ojciec Andrzej Czesław Klimuszko, którego w 1975 roku poproszono o pomoc w odnalezieniu mogiły. Patrząc na pośmiertną fotografię majora Hubala o. Klimuszko opisał dokładnie miejsce jego śmierci. Nie udało mu się jednak określić położenia mogiły. Niemcy bali się pośmiertnego kultu zwariowanego majora, zniszczyli jego ciało przez spalenie albo - jak mnie wychodzi - poćwiartowali i wrzucili do rzeki. Może zakopali gdzieś w głębi lasu, dokąd wzrok mojego ducha nie może dokładnie widzieć z braku punktu zaczepienia, znaku orientacyjnego. [37]
Sprawa przycichła na kilka lat, tj. do 2002 roku, kiedy to na strychu kamienicy w Wiedniu odnaleziono pudełko z serią zdjęć wykonanych w latach wojny. Na dwóch z nich rozpoznano majora Hubala. Wieść o odnalezieniu nieznanych zdjęć Dobrzańskiego zelektryzowała opinię publiczną. Przeprowadzono dokładną analizę i wykluczono możliwość mistyfikacji. Dodatkowo pojawiły się spekulacje na temat, co właściwie zdjęcia przedstawiają? Wyjaśnijmy jednak sprawę od samego początku sięgając do materiału opublikowanego w „Tygodniku Opoczyńskim” w 2003 roku.
Zdjęcia, które tak wstrząsnęły opinią publiczną, przywiózł do Polski Roman Szlacan. Odnalazł je podczas sprzątania strychu domu swojej siostry, mieszkającej w Wiedniu. Gdyby nie on, prawdopodobnie trafiłyby na śmietnik. Jest to seria 110 zdjęć, z datą i miejscem ich wykonania.
Wśród odbitek są dwie zupełnie nie pasujące do reszty. Zdjęcia ciała majora Hubala. To jedno wydaje się być wyjątkowo cenne. Może bowiem być kluczem do wyjaśnienia tajemnicy zaginięcia ciała majora Dobrzańskiego. (...) Do tej pory hipotez dotyczących pochówku majora było wiele. Teraz pojawiła się kolejna wersja i wydaje się być najbardziej prawdopodobna. (... ) Na fotografii dokładnie widać, że ciało majora zostało obsypane dookoła wałem z piachu, a zwłoki obłożono gałęziami i gazetami. W tle widać też nogi żołnierzy i jak twierdzą historycy coś na kształt kanistra. Jeżeli przypuszczenia historyków się potwierdzą, mogłoby to oznaczać, że ciało majora Dobrzańskiego faktycznie zostało spalone (...). Sensacyjne zdjęcie rodzi jednak kolejne pytania. Czy ciało uległo całkowitemu spaleniu, a jeżeli nie, to co zrobiono ze szczątkami? [38]


Pośmiertne zdjęcie majora Hubala odnalezione w Wiedniu. 
Źródło: PAJ-Press.

Nie trzeba było długo czekać na odpowiedź na drugie pytanie. Przybyłemu do Polski w 2002 roku Romualdowi Rodziewiczowi „Romanowi”, jednemu z niewielu żyjących jeszcze hubalczyków, pokazano odnalezione zdjęcie. Ta fotografia potwierdza najgorsze. - mówi Rodziewicz - Pamiętam, że wkrótce po śmierci majora mieliśmy informacje, że Niemcy ciało jego spalili. To do nich podobne, robili to czasami. Ale nie wierzyliśmy, wydawało się nam to niemożliwe. O tym, że coś palono na terenie koszar, a potem jakieś resztki wyrzucano do Pilicy, opowiadał chłopaczek, który to obserwował. [39]
W maju 2006 roku „Dziennik Zachodni”, a za nim inne gazety, ogłosił wiadomość o odnalezieniu nowego śladu w sprawie pochówku majora Hubala. Informację o miejscu jego spoczynku wskazał Stefan Szaflik z Lublina, dawniej mieszkający w Wąsoszu koło Częstochowy. Według jego słów, na wiosnę 1940 roku, na plebanię w Wąsoszu, tuż za granicą Generalnej Guberni, Niemcy przywieźli trumnę z ciałem polskiego oficera. [40]
Jeszcze jako dziecko dowiedziałem się od księdza Bara, że Niemcy w wielkiej tajemnicy zakopali w Wąsoszu majora wojska polskiego - opowiada Stefan Szaflik - Opowieść tę słyszeli również od księdza zaprzyjaźnieni z nim moi rodzice. Ksiądz Bar był w 1940 roku wikarym w tej parafii. Proboszczem był wówczas ks. Spirra. Jak opowiadał mi ksiądz Bar, to właśnie proboszcz oraz jego kościelny byli oprócz Niemców jedynymi świadkami pochówku majora. (...) Z opowieści księdza Spirry wynikało, że był to postawny mężczyzna, ubrany w mundur, sądząc po stopniu wojskowym, major. (...) Podobno widać było, że zginął w walce. Jakiś czas później powiedział, że może powiedzieć tylko tyle, że był to wielki żołnierz i miał, jak się dokładnie wyraził, „dobre nazwisko”. [41]
Miejscem pochówku miał być ogród za plebanią. W latach pięćdziesiątych, podczas elektryfikacji wsi, odnaleziono tam faktycznie jakiś grób. Wspomniał o tym obecny proboszcz, ks. Zygmunt Pilarczyk.
Ksiądz [Bar - przyp. JL] wspominał kiedyś, jak w połowie lat 50. robotnicy kopiąc obok plebanii dół pod słup energetyczny natrafili na ciało polskiego przedwojennego oficera. (...) Na resztkach munduru znaleziono wojskowe odznaczenia. Robotnicy dali je księdzu Barowi. Niestety, nie wiem, co się z nimi stało. Ksiądz Bar powiedział mi raz, że miał jeden bardzo ważny order, ale gdzieś mu się zapodział.
O odznaczeniu, które było w posiadaniu księdza Bara, wspomina również Anna Kijak, nauczycielka z Wąsosza, która w zbiorach księdza widziała order Virtuti Militari. [42]
Pracami przygotowawczymi zajął się krakowski oddział Instytutu Pamięci Narodowej. Prasa niemal codziennie donosiła o nowych ustaleniach i zbliżającym się terminie rozpoczęcia prac wykopaliskowych. Przyjęto niemal za pewnik, że Hubala pochowano w Wąsoszu. Opracowano całkiem prawdopodobną mapkę przewozu ciała [43] i wszystko wskazywało na to, że nareszcie odkryto miejsce jego pochówku. Nikogo nie raziło to, że świadkowie widzieli przy mundurze przypięty krzyż Virtuti Militari. [44] Zakładano, że jeżeli zostanie odnaleziony to po numerze seryjnym wybitym na rewersie będzie można ustalić, czy znaleziono ciało majora Dobrzańskiego. Zapomniano w tym wszystkim, że odznaczenie od 1994 roku zdeponowane jest w Izbie Pamięci w Tomaszowie Mazowieckim, i że w chwili śmierci Hubala przechowywała je łączniczka, Ludmiła Żero „Ludka”. [45] Uwadze umknęła również inna rzecz. Powoływano się na opowieść dr. Schreihage, który miał określić miejsce wywiezienia zwłok na około 60 km. Tymczasem w relacji spisanej przez Jana Sekulaka [46] odległość ta wynosiła jedynie 4,2 do 4,5 km.
Mimo to przygotowania posuwały się naprzód i 28 listopada 2006 roku przystąpiono do prac wykopaliskowych w miejscu pierwszego pochówku. Postanowiliśmy sprawdzić wskazane przez mieszkańców wsi miejsce (...) Być może zostały tam guziki z munduru, klamra? (...) Wczoraj w dawnym ogrodzie przed plebanią rozpoczęliśmy badania.

Niestety, poza śladami pochówku z XVII - XVIII wieku, nic nie odnaleziono. [47] Na okres zimy zaprzestano prace badawcze w terenie, ale wraz ze zbliżającą się wiosną wszyscy niecierpliwie czekali rozpoczęcia nowego sezonu wykopaliskowego. Zaraz po Wielkanocy chcemy przeprowadzić podobne badania sondażowe, ale na obszarze około ara ziemi - mówi archeolog Jacek Koj. [48]
Niespodziewanie 17 marca 2007 roku „Dziennik Zachodni” doniósł o decyzji Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego, który odmówił uznania bezimiennej mogiły za grób wojenny, co otworzyłoby drogę do ekshumacji. Mamy za mało przesłanek, żeby to zrobić - twierdzi Joanna Janecka z wydziału spraw obywatelskich ŚUW. Opowieści o pochowaniu Hubala to - jej zdaniem - za mało, by przekopać cmentarz. [49]
Najwyraźniej opór władz wojewódzkich został przełamany, ponieważ „Dziennik Zachodni” już 9 maja 2007 roku poinformował, że na cmentarzu w Wąsoszu 8 maja wznowiono poszukiwania. Według zebranych informacji miejscem obecnego spoczynku majora Hubala miała być samotna mogiła nieopodal grobu powstańców 1863 roku. Niestety, w rozkopanej mogile odnaleziono szczątki kobiety i dziecka. [50] 16 listopada, po zakończonym sezonie archeologicznym „Dziennik Zachodni” poinformował, że IPN nie zamyka śledztwa w sprawie Hubala. Dotychczasowe wskazówki okazały się niestety niewystarczające, żeby można było prowadzić dalsze badania w terenie, ale nadal będziemy szukać człowieka pochowanego na starym cmentarzu w latach pięćdziesiątych (...). [51]

Jan Zbigniew Wroniszewski „Znicz”. 
Foto. Bartłomiej Woźniak - 2010.

W całej tej prasowej dyskusji odezwał się tylko jeden racjonalny głos. Zabrał go Jan Zbigniew Wroniszewski, hubalczyk. W rozmowie przeprowadzonej z nim przez Janusza Kędrackiego powiedział:
- Ktoś musi mieć cholerną imaginację, żeby tak mówić. (... ) Majora Hubala chował w tajemnicy Wehrmacht, nie był zainteresowany wywożeniem go pod Częstochowę. W latach 70. prowadzona była wielka akcja poszukiwawcza grobu w lasach spalskich, przekopano m.in. miejsca, gdzie zostali pochowani żołnierze, którzy zginęli we wrześniu 1939 roku. Nie znaleziono żadnego śladu.
- Może więc spoczywa w Wąsoszu? [Kędracki - przypis JL]
- Na pewno nie. Kolega Jan Sekulak, hubalczyk pseudonim „Dago”, nawiązał kontakt korespondencyjny z oficerem wywiadu niemieckiej dywizji rozlokowanej w okolicach Spały. Ten Niemiec twierdził, że był świadkiem pochowania majora, gotów był wskazać to miejsce. Nie zdążył jednak przyjechać, ponieważ zmarł. [52]
Nowy sezon wykopaliskowy w 2008 roku rozpoczął się od przyjazdu do Wąsosza Stefana Szaflika, który stwierdził, że prace prowadzone są w złym miejscu. W latach osiemdziesiątych przeprowadzono remont cmentarza i wskazana przez niego w korespondencji mogiła położona jest obecnie w innym miejscu. Najpierw trzeba będzie odtworzyć pierwotny wygląd cmentarza, aby ustalić miejsce, gdzie znajdowała się mogiła, do której przeniesiono zwłoki żołnierza pochowanego w ogrodzie za plebanią.
Trzeba przeszukać teren za kurhanem, na którym stoi pomnik poświęcony powstańcom styczniowym. Tam może spoczywać nie tylko Hubal, ale też bezimienny mężczyzna pochowany tam już po wojnie - mówi Stefan Szaflik. Znalazł niedawno w swoich zapiskach notatkę dotyczącą jego pobytu w Wąsoszu w połowie lat 70. minionego stulecia. Przypomniała mu wizytę na starym wąsoskim cmentarzu w listopadzie 1975 roku. Byłem tam ze swoim ojcem, który chciał zapalić znicz na grobie bohatera. Nie mógł go znaleźć. Ktoś miejscowy, który także przyszedł wówczas na cmentarz, powiedział mu, że po przebudowie pomnika nekropolia mocno się zmieniła i grób słynnego partyzanta, którego ojciec szuka, znajduje się za kurhanem. [53]
Prace poszukiwawcze kontynuowano jeszcze w 2009 roku, ale nie przyniosły one spodziewanych rezultatów. W dzienniku „Echo Dnia” pojawiła się natomiast kolejna sensacyjna wiadomość o domniemanej mogile majora Hubala na cmentarzu w Kraśnicy niedaleko Opoczna. (...) do naszej redakcji zadzwonił Józef Kucharski, mieszkaniec Kielc. Do czternastego roku życia mieszkał w parafii Kraśnica. (J. Kucharski powiedział:) - Mój nieżyjący już ojciec, gdzieś w latach siedemdziesiątych po raz pierwszy opowiedział mnie i moim braciom wojenną historię, jaką usłyszał od księdza proboszcza. Na początku maja 1940 roku w nocy miał gości - na plebanię przyjechał oddział niemieckich żołnierzy. Było ich około dziesięciu. Kazali obudzić kościelnego i na cmentarzu pochować polskiego oficera. Nikomu nie wolno było o tym opowiadać. Ojciec mówił, że proboszcz powiedział o tym fakcie tylko dwóm osobom - jemu i młynarzowi Pytlosowi.
Informacje Józefa Kucharskiego potwierdzili też członkowie rodziny Hieronima Pytlosa. Im również ojciec opowiedział o tajemniczym wojennym, nocnym pochówku. Jak się okazało, o takim wydarzeniu powiedział też przed śmiercią księdzu Antoniemu Ullmanowi, wieloletniemu proboszczowi Kraśnicy, mężczyzna, który w czasie wojny był kościelnym i brał udział w tajemniczym pochówku razem z księdzem Trybulskim. Mieszkańcy Kraśnicy mówią, że o wojennej mogile zapomniano. Najpierw czasy nie sprzyjały ujawnianiu prawdy o majorze „Hubalu”, a potem już nikt w Kraśnicy śladów „Hubala” nie szukał, choć poszukiwania były prowadzone kilkakrotnie w całej okolicy.
Tymczasem Romuald Włodarczyk z Tomaszowa Mazowieckiego, który jako dziennikarz łódzkiego „Głosu Robotniczego” interesował się grobem „Hubala”,
w latach siedemdziesiątych ustalił, że faktycznie w Kraśnicy miał miejsce fakt pochówku przez Niemców polskiego żołnierza lub oficera. Podobno po zakończeniu działań wojennych w Kraśnicy zjawiła się rodzina pochowanego, dokonano ekshumacji, a wydobyte szczątki zabrano do Warszawy. Romuald Włodarczyk przypuszczał, że w Kraśnicy został pochowany jeden z dwóch jego żołnierzy [54], poległych razem z „Hubalem” pod Anielinem. Mieszkańcy Kraśnicy o powojennej ekshumacji nic jednak nie słyszeli. Mówią jednak o tekturowej tabliczce z nazwiskiem lub napisem „Polski oficer”, która krótko wisiała na brzozowym krzyżu. Faktem jest, że wojenny pochówek na cmentarzu miał miejsce i że wiąże się on z osobą „Hubala”. Kogo jednak Niemcy pochowali w Kraśnicy? [55]
To pytanie, jak wszystkie do tej pory pytania dotyczące miejsca spoczynku majora Henryka Dobrzańskiego - Hubala, jak na razie pozostaje bez odpowiedzi.




Płyta na grobie matki majora Hubala, Marii z hrabiów Lubienieckich Dobrzańskiej, 
na cmentarzu Rakowickim w Krakowie. 
Źródło: Symboliczny nagrobek majora Hubala, „Stolica” 1979 nr 32.

Jacek Lombarski


Przypisy
  1. J. Z. Wroniszewski, Gdzie leży..., s. 5.
  2. „Des Tollen Major” („Szalony Major”) to jeden z przydomków, którym Niemcy ochrzcili Hubala, a komunistyczna propaganda wykorzystała to na swój sposób, podkreślając fakt, że nawet okupant widział bezsens działalności prowadzonej przez Oddział Wydzielony WP. Taki był również roboczy tytuł scenariusza do filmu pióra Jana Józefa Szczepańskiego. Inny przydomek, jaki Niemcy nadali Hubalowi był już bardziej romantyczny, „Der Schimmelmajor” („Major na siwym koniu”), ale tego propaganda już nie zauważała.
  3. J. Z. Wroniszewski, Gdzie leży... , s. 5.
  4. J. Z. Wroniszewski, tamże, s. 5.
  5. Z. Kosztyła, Oddział Wydzielony..., przypis 244, s. 223.
  6. J. Z. Wroniszewski, Gdzie leży... , s. 6.
  7. M. Derecki, Tropem..., wyd. II, Lublin 1982, przypis 52, s. 314. Informacja o eskapadzie dr Mittelstaedt budzi duże zastrzeżenia, trzeba dodać nie bezpodstawne, Sylwestra Jedynaka. Bardzo dziwnym wydaje się fakt, że patrol niemiecki zatrzymujący kręcącego się po terenie wojskowym Polaka bez przepustki, wypuszcza go na wolność.
  8. W. Rutkiewicz, Tam, gdzie pochowano Hubala, „Ekran”, nr 14 z 8.04.1979 r. (odpis maszynowy s. 3-4. AMWB, brak sygn.); Relacja Jan Sekulak „Dago” hubalczyk, AMWB, brak sygn.; R. Parka, Nowe wiadomości na temat grobu majora Henryka Dobrzańskiego, „Dziennik Zachodni” z 6.11.2006 r.
  9. Powinno być 1939 roku.
  10. Skróty w tekście JL.
  11. J. Sobkowski, Gdzie jest pochowany Henryk Dobrzański, „Gazeta Wyborcza” 25.11.2006, (wersja internetowa) Częstochowa Gazeta.pl; H. Sobierajski, „Hubal” major Henryk Dobrzański 1897 – 1940, Warszawa 2012, s. 131.
  12. R. Parka, Czy Hubal spoczywa w Wąsoszu?, „Dziennik Zachodni” (wersja internetowa) z 27.10.2006 r.
  13. J. Sobkowski, Gdzie jest... , Częstochowa Gazeta.pl.
  14. W tym czasie na terenie byłych koszar 372. dywizji Wehrmachtu w Tomaszowie Mazowieckim stacjonowały następujące jednostki LWP: od 1946 do 1955 roku - pododdziały 11. Brygady Lotniczo-Technicznej, od 15.09.1955 do 25.02.1958 - 121. Warsztaty Szkolno-Remontowe Samochodów Specjalnych Wojsk Lotniczych, od 25.02.1958 do 10.01.1959 - 121. Warsztaty Naprawcze Samochodów Specjalnych i Szkolenia Mechaników Samochodowych, od 10.01.1959 r. do 15.06.1962 roku - 41. batalion naprawy samochodów specjalnych i szkolenia mechaników. Informacja uzyskana z redakcji „TOP”.
  15. R. Poradowski, Poszukiwanie grobu majora „Hubala”, „Biuletyn Okręgowej Komisji BZpNP” w Łodzi, IPN, t. 5, 1997, s. 23.
  16. Tamże, s. 23.
  17. Tamże, s. 19.
  18. AMWB, Relacja Heinricha Schreihage b. oficera rozpoznawczego (IC w sztabie) 372 dywizji piechoty Wehrmachtu (Z nagrania i tłumaczenia Jana Sekulaka), sygn. III/2/11.
  19. Zgodnie z oryginałem tłumaczenia Jana Sekulaka.
  20. AMWB, Relacja Heinricha Schreihage... , s. 5.
  21. W. Miszczyk, relacja złożona Łukaszowi Matysiakowi w dniu 9 grudnia 1991 r. Fotokopia w zbiorach autora.
  22. AMWB, Relacja Heinricha Schreihage... , s. 7.
  23. Powinno być „zastrzelony” [przypis JL].
  24. Kserokopia dokumentacji postępowania ekshumacyjnego Kpp/88/73/UP w zbiorach Środowiska Hubalczyków.
  25. D. Kania, Dwóch bohaterów - partyzantów, „Nowe Państwo” nr 17 z 2001 r. (źródło: HYPERLINK "http://www.nowe-panstwo.pl"www.nowe-panstwo.pl).
  26. R. Parka, Nowe wiadomości na temat grobu majora Henryka Dobrzańskiego, „Dziennik Zachodni” z 6.11.2006 r. (źródło: www.zywiec.naszemiasto.pl).
  27. Wspomniany w relacji medalik został zwrócony córce majora Henryka Dobrzańskiego, Krystynie Sobierajskiej i obecnie znajduje się w jej zbiorach rodzinnych.
  28. AMWB, Relacja Jan Sekulak, sygn. III/II/8, s. 3.
  29. D. Kania, Dwóch... źródło: www.nowe-panstwo.pl).
  30. R. Poradowski, Poszukiwania... , s. 20.
  31. Z. Kosztyła, Oddział Wydzielony..., s. 223.
  32. R. Parka, Nowe wiadomości... (źródło: www.zywiec.naszemiasto.pl).
  33. R. Poradowski, Poszukiwania... , s. 21.
  34. R. Poradowski, Pytania (na razie) bez odpowiedzi, „Głos Robotniczy nr 170 z 25.07.1987 r., s. 1 i 4.
  35. R. Poradowski, Poszukiwania..., s. 23; R. Poradowski, Świadek mimo woli, „Głos Robotniczy”, czerwiec 1987.
  36. Jw., s. 53.
  37. K. Kamiński, O. Andrzej Czesław Klimuszko, Jasnowidz-Zielarz-Uzdrowiciel, Warszawa 1998 r, s. 51-52.
  38. (prop), Tajemnica wiedeńskiego archiwum, Czy ciało majora zostało spalone? „TOP” nr. 22 z 31.05.2002 r.,s. 11.
  39. Ewa Pękala, Ostatnie zdjęcie Hubala, „Życie Warszawy” dod. nr 22 Kulisy (wersja internetowa) 27.06.2002 r., s. 6-7.
  40. I. Bazan, R. Parka, Tajemnica grobu Hubala, „Dziennik Zachodni” z 26.10.2006 r., (Źródło: www.naszemiasto.pl).
  41. I. Bazan, R. Parka, tamże.
  42. Tamże.
  43. I. Bazan i R. Parka, tamże.
  44. Tamże.
  45. A. Ziółkowska, Kaja od Radosława, Warszawa 2006, s. 223.
  46. AMWB, Relacja J. Sekulaka, sygn. III/II/8.
  47. js, „Gazeta” szukała śladów Hubala, „Gazeta Wyborcza” z 29.11.2006 r., (Źródło: Gazeta.pl).
  48. I. Bazan, Wąsosz: Wznowią poszukiwania grobu Hubala, „Dziennik Zachodni” z 14.03.2007 r., (Źródło: www.naszemiasto.pl).
  49. (ib), Wąsosz: Hubal poczeka, „Dziennik Zachodni” z 17.03.2007 r. (www.naszemiasto.wp.pl).
  50. I. Bazan/PARA, Gdziekolwiek jesteś, „Dziennik Zachodni” nr 107 z 9.05.2007, s. 9.
  51. (ib), IPN nie zamyka śledztwa, w sprawie Hubala, „Dziennik Zachodni” z 16.11.2007 r., (źródło: www.naszemiasto.pl).
  52. J. Kędracki, Grób Hubala w spalskich lasach, (Źródło: www.gazeta.pl).
  53. I. Bazan, Sensacyjny trop, (Źródło: www.naszemiasto.pl).
  54. Faktycznie z majorem Hubalem zginął tylko jeden żołnierz, kapral Antoni Kossowski „Ryś”. Miejsce jego pochówku również nie jest znane. Informację o drugim poległym żołnierzu, Józefie Kośce błędnie podaje komunikat o śmierci Hubala. Józef Kośka poległ dzień wcześniej (29 kwietnia 1940 roku) i pochowany jest na cmentarzu w Poświętnem koło Opoczna.
  55. M. Maciągowski, Generał Załęski „Bończa” opowiedział o polowaniu na Hubala, Echo Dnia, 15 luty 2009.