niedziela, 7 września 2014

Grażyno, gdzie jesteś? Część 1

By czas nie zaćmił i niepamięć
Jan Długosz


Do pomnika podchodzę z mieszanymi uczuciami. Trzymam w ręku zapalony znicz i nie wiem, gdzie mam go ustawić. Partyzanckie mogiły przeorane zostały brukową kostką dla wygody składających kwiaty.
Kto tak właśnie zaprojektował najbliższe otoczenie pomnika, za nic mając prochy spoczywających tu poległych i ich rodziny?
– Tu, pod tą kostką, jest mogiła mojego ojca – powiedział Bolesław Borowiecki, syn poległego pod Brzeźnicą koło Gowarczowa 12 grudnia 1944 r. Ludwika Borowieckiego ps. „Młot”.
– Mogiła „Robota” jest pośrodku, a „Grażyny” tuż obok, na prawo.
Wszyscy składający kwiaty, zapalający znicze i oddający honory poległym, depczą po ich mogiłach.
Wbrew temu co napisał Jan Długosz w „Kronice Polskiej” to nie czas zaćmił te mogiły i niepamięć, ale ludzie w braku szacunku i bezmyślności.



Zanim Grażyna Śniadecka 
stała się „Grażyną Ossolińską” – „Martą” [1]

Grażyna Śniadecka, córka Romana i Eugenii z domu Dobrowolskiej, urodziła się 17 września 1923 roku w rodzinnym majątku Biały Dwór w powiecie pińskim. W 1936 roku ukończyła Prywatną Szkolę Powszechną ss. Niepokalanek w Szymanowie, a w 1939 roku Gimnazjum, również ss. Niepokalanek, w Maciejowie pod Kowlem.
Dalszą naukę miała kontynuować w Liceum ss. Niepokalanek w Szymanowie pod Warszawą.
Wybuch wojny zastał ją w Warszawie.
Władze okupacyjne wyraziły zgodę na prowadzenie w Szymanowie szkoły krawieckiej, handlowej i rolniczej. Pod tą przykrywką ss. Niepokalanki rozpoczęły tajne nauczanie wg przedwojennego programu dla liceum ogólnokształcącego i wychowawczyń przedszkolnych. W rezultacie, w latach 1939-1945, szkołę w Szymanowie ukończyło ze świadectw ukończenia gimnazjum tzw. „małą maturą” 178 uczniów oraz 177 z maturą licealną. W tajnych nauczaniu uczestniczyło w sumie 730 uczniów i uczennic.

Dalszą naukę Grażyna podjęła dopiero w 1942 roku. Zachował się protokół z egzaminu wstępnego do Liceum Ogólnokształcącego, z dnia 15 czerwca 1942 roku. W protokole, zamiast opisu odpowiedzi na pytania egzaminacyjne, znajduje się tylko lakoniczny zapis:
ze względu na konieczność zachowania ostrożności, notatka zniszczona.
Zachowały się również oceny z egzaminu:
religia – bardzo dobry,
język polski, biologia – dobry,
historia, matematyka, fizyka i chemia – dostateczny.
Język francuski miała uzupełnić. Po 1943 r. dopisano w protokole:
brakującego przedmiotu nie uzupełniła z powodu nagłej śmierci.

Grażyna Śniadecki. C. Chlebowski, Pozdrówcie Góry Świętokrzyskie.
Grażyna Śniadecki
C. Chlebowski, Pozdrówcie Góry Świętokrzyskie.

– Kochała swobodę, przyrodę, zwierzęta, kochała wieś. Wspaniale jeździła konno. Pokazywała koleżankom fotografie zaprzyjaźnionych zwierząt i migawki z wakacyjnych wyczynów – wspominała swoją wychowankę Elżbieta Jarochowska – Swolkieniowa, nauczycielka z Gimnazjum ss. Niepokalanek w Szymanowie.

– Drobna dziewczyna z krótko przystrzyżonymi włosami, pięknymi, dużymi, szarymi oczami, o z lekka chłopięcych ruchach, żywym temperamencie, przez nią samą utrzymywanym w karbach. Mimo narzuconego przez wychowanie szkolne wzorca kobiety powściągliwej w wyrażaniu uczuć, potrafiła spontanicznie demonstrować potrzebę miłości – wspominała Grażynę, jej rówieśniczka, Krystyna Kabzińska.

Budynek szkoły w Szymanowie (http://szymanow.edu.pl)

Budynek szkoły w Szymanowie
(http://szymanow.edu.pl)

– Ogromnie tęskniła za domem, za Polesiem. (…) miała wybitne zdolności malarskie. Głównie akwarelą malowała z pamięci pejzaże ukochanego Polesia i konie, za którymi szalała i na których w czasie wakacji jeździła, jak opowiadała nam z dumą – bez siodła. Bardzo nam to imponowało! We wszystkich wolnych chwilach malowała, często dostawała bury za brudne ręce i twarz umazaną farbami (pędzel często trzymała w ustach) – wspominała jej koleżanka szkolna Teresa Majewska – Giedrojć.

Lekcja rysunku w Szymanowskiej szkole

Lekcja rysunku w Szymanowskiej szkole
(http://szymanow.edu.pl)


Początki konspiracji

Działalność w ZWZ Grażyna rozpoczęła już w 1940 roku, wprowadzona do organizacji przez Irenę Obrycką „Lilkę”, której brat Marian Przysiecki był jednym z organizatorów Placówki ZWZ w Pińsku.


Irena Obrycka „Lilka” i Narcyz Obrycki
C. Chlebowski, Wachlarz
Irena Lila Obrycka z d. Przysiecka, żona Narcyza Obryckiego, siostra Mariana Przysieckiego, (rodzice: Stanisław Przysiecki i Bronisława Ottmarstejn), zmarła w Warszawie 24.05.1976 r.
Narcyz Obrycki, mąż Ireny, ur.1896-09-04 w Warszawie (rodzice: Piotr Obrycki i Janina Sobolewska), ppor. wojsk kol., ślub ok. 1935 r., inżynier budownictwa. Aresztowany po mszy w kościele Św. Floriana na Pradze i osadzony na Pawiaku 7.04.1943. Od 13.05.1943 więzień Auschwitz., numer obozowy:121557, w 1944 przeniesiony do KL Mauthausen, gdzie doczekał wyzwolenia. Zmarł w Warszawie w 1969 roku.

Posługiwała się fałszywymi dokumentami na nazwisko Grażyna Ossolińska i pseudonimami „Grażyna” i „Marta”.

Grażyna Śniadecki
Źródło: C. Chlebowski, Cztery z tysiąca.

W warszawskim mieszkaniu Ireny i Narcyza Obryckich zorganizowany został punkt kontaktowy kadry „Wachlarza”. Początkowo pełniła funkcję łączniczki i kolporterki. Co najmniej od jesieni 1942 roku, jej bezpośrednim zwierzchnikiem był ks. kpt. Mieczysław Stypułkowski „Mietek”, „Rola”, „Miś” – dowódca Kadry „Wachlarza”, odpowiedzialny za melinowanie w Warszawie „spalonych” żołnierzy, ich legalizację i przerzut na poszczególne odcinki.

Ks. kpt. Mieczysław Stypułkowski
Ks. kpt. Mieczysław Stypułkowski
C. Chlebowski, Wachlarz.

Ks. Mieczysław Stypułkowski, „Miś” „Rola”, kapitan WP, kapelan 36 Pułku Legii Akademickiej, prawnik z wykształcenia, wybitny lingwista, władający biegle czterema językami (niemieckim, francuskim, włoskim i hiszpańskim), już od października 1939 r. w konspiracji. Skierowany do „Wachlarza” działał najpierw na II Odcinku (u „Ponurego”) a po przeniesieniu do Warszawy objął dowództwo bazy przy ul. Waliców i szefostwo kadry w sztabie. Więzień Pawiaka, rozstrzelany w Warszawie 3 czerwca 1943 roku.
W murze kaplicy cmentarnej w Łasku wmurowana została tablica pamiątkowa z inskrypcją: Pamięci ks.kpt. Mieczysława Stypułkowskiego, ps. Rola Miś 1909-1943 Prefekta Gimnazjum w Łasku w I 1939-40, we wrześniu 1939 r. ochotnika, Kapelana 36 PP, członka organ, niepodległościowych, od X 39 r. później ZWZ - AK, od 1942 r. szefa Kadr Organ. Dywersyjnej „Wachlarz”, w 1943 r. likwidatora tej organizacji, 3.VI.1943 aresztowanego prze gestapo. Zginął.

Pełniła funkcję łączniczki Kadry z III odcinkiem „Wachlarza” na trasie Warszawa – Brześć nad Bugiem. Razem z nią trasę tę pokonywał m.in. młodszy o 4 lata „Adaś” („Kadet”), Adam Wolf. Odpowiadała za konwojowanie żołnierzy kierowanych na III odcinek, przewoziła dokumenty, meldunki i pieniądze.

Adam Wolf „Adaś”, „Kadet”
Adam Wolf „Adaś”, „Kadet”
C. Chlebowski, Pozdrówcie Góry Świętokrzyskie.

Wiosną 1943 r. w lokalu konspiracyjnym przy ul. Nowomiejskiej 17 na Starym Mieście w Warszawie brała już udział w spotkaniach organizacyjnych grupy por. cc. Jana Piwnika „Ponurego”. Razem z Haliną Martą Łopacińską „Łotyszką” i NN „Zosią” odpowiedzialna była za zgromadzenie map, kompasów, leków i materiałów opatrunkowych dla planowanego oddziału partyzanckiego na Kielecczyźnie.

Halina Marta Łopacińska „Łotyszka”
Halina Marta Łopacińska „Łotyszka”
C. Chlebowski, Pozdrówcie Góry Świętokrzyskie.

Halina Marta Łopacińska „Łotyszka”. Urodzona w 1908 roku w Rydze, absolwentka Uniwersytetu Stefana Batorego w Wilnie. Od 1942 r. w służbie V Odcinka „Wachlarza w okolicach Turmont i Brasławia. Od jesieni 1942 r. w łączności KG AK w Warszawie. Od maja 1943 r. oddelegowana do Zgrupowania „Ponurego w Górach Świętokrzyskich. Schwytana podczas niemieckiej obławy na Wykus 17 września 1943 r. Do obozu w Auschwitz przetransportowana 19 grudnia 1943 roku, numer obozowy:72274. Zmarła w KL Auschwitz 17 stycznia 1944 roku na „pęcherzycę” i tyfus. W Księdze bólu i pamięci, Radom 1993, t. 1 s. 475, odnotowana błędnie jako Halina Łopalińska.

Oficjalnie 1 kwietnia 1943 r. przydzielona została do Okręgu Radomsko-Kieleckiego AK jako łączniczka por. „Ponurego”.


W partyzanckim szeregu

12 lipca przyjechała kolejny raz do lasu i już pozostała. Jeszcze tej samej nocy wzięła udział w swojej pierwszej akcji. Dowiadujemy się o tym z pamiętników Stanisława Wolfa – „Staszka”.
Dowiadujemy się, że o godzinie 2.30 w nocy mamy zaatakować pociąg, biegnący z Krakowa do Warszawy. Mamy więc sporo czasu. Niektórzy kładą się spać, inni siedzą i gwarzą. Jest wśród nas panna „Grażyna”. Przyjechała dzisiaj w nocy i już z nami pozostanie. Będzie w naszym oddziale, w sztabie por. „Czarki”. Jest bardzo zadowolona, dzisiaj występuje w roli sanitariuszki, ale w przyszłości będzie w linii. Idziemy na przystanek Podłazy. [2]
Pamiętnik „Staszka” podważa to, co pisze o „Grażynie” wielu innych autorów. Nie pozostała w oddziale zauroczona leśnym życiem, ale przybyła z konkretnym przydziałem do oddziału. W tym czasie w Warszawie na skutek agenturalnej działalności „Garibaldiego” [3] i Józefa Kesslera [4] nastąpił szereg aresztowań. Może była zagrożona i postanowiono ukryć ją na pewien czas w leśnym oddziale, tak jak wielu innych z Plutonu Warszawskiego?


Pierwsza akcja na pociąg osobowy pod Berezowem – przystanek Podłazie (12/13 lipca)

Pacyfikacja Michniowa, w dniu 12 lipca 1943 roku, była dla Zgrupowania majora „Ponurego” zaskoczeniem. Idąc z pomocą mieszkańcom zaprzyjaźnionej wsi nie zastali już Niemców. Ich oczom ukazał się wstrząsający widok.


Spalony Michniów, lipiec 1943
Źródło: www.martyrologiawsipolskich.pl

Wyszliśmy z lizjery lasu. Przed naszymi oczami roztaczał się widok krew w żyłach mrożący: tlące się jeszcze zgliszcza gajówki, na wpół spalone trupy, bestialsko pomordowanych, szkielety wypalonych kominów, zwęglone już ciała. Stary chłop leżał na wznak. W zastygłej ręce trzymał drzewce siekiery; skulona, z głową na progu leżała kobieta, a obok niej roczna dziewczynka w zgrzebnej koszuli. Opodal chłop ze zmiażdżoną głową. Wszędzie krew i zgliszcza. [5]
Reakcja była natychmiastowa. Opracowaną przez sztab Zgrupowania akcję powierzył „Ponury” ppor. „Robotowi”. Jeszcze tej samej nocy, z 12 na 13 lipca, urządzono zasadzkę na pociąg osobowy z niemieckimi wagonami.


Przystanek kolejowy Łączna – Podłazie, miejsce akcji oddziału ppor. „Robota”
(Kielce Pas 45 Słup 31 WIG Warszawa 1938).

Pociąg ma być zatrzymany przez wysadzenie szyn. Kolega „Wąs” ma ostrzelać z cekaemu lokomotywę, a potem mamy opanować wagony i wyciąć do nogi wszystkich szwabów. Na miejsce akcji przychodzimy w ostatnim momencie. Już słychać dudnienie nadjeżdżającego pociągu. Dowódca grupy „Lin” i strzelec „Tadeusz” biegną na tory z ładunkiem trotylu. Pada jednak deszcz, lont nie chce się zapalić i ostatecznie pociąg przelatuje bez przeszkód. [6]
To jednak nie zniechęciło ppor. „Robota”.
O godzinie 2.40 miał tędy przejeżdżać następny pociąg relacji Kraków - Warszawa. Opanowano przystanku kolejowym Podłazie i opuszczono semafor. Seria z ckm plut. Kazimierza Skrzyneckiego „Wąsa” oddana do zatrzymującego się pociągu przedziurawiła kocioł lokomotywy.
Partyzanci biegną na tle ciemnego lasu, są więc mało widoczni, a przy tym krzyczą tak ogłuszająco i blisko, że żołnierzom w mundurach feldgrau drżą ręce. Już nasyp. Trzy kroki i wagon. Pierwsza łapie za drzwi „Grażyna”
- Hura! – drze się piskliwie i wali z visa, raz po raz. [7]
Opis przytoczony przez C. Chlebowskiego, w świetle tego, co pisał H.S. Zawadzki w: U boku „Ponurego”, że „Robot” zawsze bardzo dokładnie opracowywał plan działania poszczególnych grup rozpoznawczych, uderzeniowych czy ubezpieczających, a nawet zadania, przeznaczone dla poszczególnych partyzantów [8], wydaje się mało prawdopodobny. Była to pierwsza akcja niedoświadczonej „Grażyny” i należy wątpić, czy ppor. „Robot” umieścił by „nie ostrzelaną” dziewczynę w grupie uderzeniowej, narażając jej życie. Dodatkowo wg pamiętnika Stanisława Wolfa miała pełnić funkcję sanitariuszki.
Walka z Niemcami trwała około 40 minut. Przerwał ją długi gwizdek „Robota” zaalarmowanego zbliżającą się odsieczą Niemiecką. W wyniku akcji ranni zostali: por. „Czarka”, ppor. „Witek”, „Dan”, „Gal”, i „Dzium”. Straty niemiecki partyzanci ocenili na około 180 zabitych i rannych.
Po tej akcji „kolejowej” partyzanci zatrzymali się w lesie w pobliżu Michniowa w gotowości bojowej do odparcia ewentualnego ataku nieprzyjaciela. Ponieważ hitlerowcy nie zjawili się tak jak mieli to w zwyczaju, o świcie, po kilku godzinach odmaszerowano w kierunku Wykusu. Tymczasem koło południa do wsi ponownie zajechały samochody z żandarmerią.
W ciągu dwóch dni Niemcy zamordowali 204 osoby: 103 mężczyzn - w większości spalonych żywcem, 53 kobiety i 48 dzieci, aż dziesięcioro z nich miało mniej niż 10 lat. Najmłodszą ofiarą był dziewięciodniowy Stefanek Dąbrowa, wrzucony przez niemieckiego żandarma do płonącej stodoły Wymordowanie mieszkańców wsi było odwetem za ich pomoc dla oddziałów partyzanckich, oraz przynależność do Armii Krajowej i Batalionów Chłopskich. Niemcy nie zamordowali jedynie jedenastu osób wobec których mieli konkretne podejrzenia o podziemną działalność. Osoby te zostały wywiezione do KL Auschwitz, gdzie sześcioro z nich zginęło. Osiemnaście młodych dziewcząt wywieziono na przymusowe roboty do Rzeszy. Wieś, po ograbieniu została doszczętnie spalona. Zabroniono odbudowy i uprawiania pól w Michniowie. Szczątki zamordowanych spoczywają w zbiorowej mogile, na której zaraz po wojnie postawiono kamienna tablicę z nazwiskami ofiar.


Strzelec „Grażyna”

„Grażyna” została przydzielona do 1 plutonu tzw. „warszawskiego” II Zgrupowania ppor. cc. Waldemara Szwieca „Robota” i pełniła funkcję drugiego amunicyjnego rkm Browning wz. 28.




Rkm Browning wz. 28
Źródło: http://ioh.pl/

(…) podkreślała bezustannie swą żołnierskość. Obciążona karabinem, normalnym zapasem amunicji (120 szt.) i kilkuset sztukami w magazynkach do rkm-u, nosiła ponadto przy pasie – jakby tego wszystkiego było mało – nożyce do cięcia drutu i granat ręczny. Jak wytrzymała trudy partyzanckiego życia, podczas gdy okazały się one zbyt wielkie dla niejednego mężczyzny? Jej kondycja fizyczna musiała być znakomita, aczkolwiek nie sprawiała takiego wrażenia.
Ignorowała wszelkie próby zalotów. Zresztą zdarzało się to tylko ze strony nowicjuszy. Starzy koledzy traktowali ją jak kumpla, z wszystkimi wynikającymi stąd konsekwencjami. [9]


Strz. „Grażyna” Grażyna Śniadecka i ppor. „Jurek” Władysław Czerwonka.
(Źródło: C. Chlebowski, Pozdrówcie Góry Świętokrzyskie).

Jacek Lombarski

Autor wykorzystał w powyższym artykule opracowanie Marka Jedynaka zamieszczone na stronie http://ponury-nurt.blogspot.com/2013/04/grazyna-maria-sniadecka-grazyna.


Bibliografia:

Druki zwarte:
  • W. Borzobohaty, Jodła, Warszawa 1984;
  • C. Chlebowski, Cztery z tysiąca, Warszawa 1981;
  • C. Chlebowski, Pozdrówcie Góry Świętokrzyskie, Warszawa 1988;
  • C. Chlebowski, Raport z tamtych dni, Warszawa 1986;
  • C. Chlebowski, Wachlarz, Warszawa 1985;
  • B. Kacperski, J.Z. Wroniszewski, Końskie i powiat konecki 1939-1945, Końskie 2006;
  • L. Kaczanowski, Zagłada Michniowa, Warszawa 1980;
  • W. Königsberg, Droga „Ponurego”, Warszawa 2011
  • J. Ślaski, Polska Walcząca, Warszawa 1990;
  • J. Tucholski, Cichociemni, Warszawa 1985;
  • Jacek E. Wilczur, Sosny były świadkami, Warszawa 1982;
  • J.K. Wroniszewski, Śladami „Robota” po ziemi koneckiej – przewodnik, (wersja elektroniczna - blog M. Jedynaka Wokół Wykusu)
  • H.S. Zawadzki, U boku „Ponurego”; Toruń 1992;

Publikacje prasowe:
  • Anna Cholewa, Historia zapisana obrazem…„Wykus”, 2010,
  • Marek Jedynak, Zanim powstała kapliczka na Wykusie, „Wykus” 2009
  • Lech Zduński, „Trędowaty” z Pułtuska, „SEDNO” nr 27 z 30.11.1990

Publikacje internetowe:
  • maps.geoportal.gov.pl
  • martyrologiawsipolskich.pl
  • ponury-nurt.blogspot.com - blog M. Jedynaka Wokół Wykusu - Grażyna Maria Śniadecka „Grażyna
  • szymanow.edu.pl


Przypisy:
  1. Podrozdział oparty na opracowaniu M. Jedynaka, blog. "http://ponury-nurt.blogspot.com/2013/04/grazyna-maria-sniadecka-grazyna.html"
  2. Pamiętniki „Staszka” – Stanisława Wolfa [w:] L. Kaczanowski, Zagłada Michniowa, Warszawa 1980, s. 84.
  3. Jerzy Wojnowski „Motor”.
  4. Józef Jerzy, agent gestapo o pseudonimach „Jakoby”, „K-22”, „Józef Konarzewski”, „Kurtz Paul”, „Pawłowski”, „Sęk”, „3300”. Agent Paula Fuchsa z radomskiego gestapo. Skierowany do Warszawy z zadaniem rozpracowywania KG AK. Tam kontaktował się z, Jerzym Wojnowskim „Motorem”, który był łącznikiem pomiędzy KG AK a zgrupowaniem partyzanckim AK Jana Piwnika „Ponurego”. Spowodował trzy obławy na to zgrupowanie, wydał wielu ludzi. W listopadzie 1944 Kessler otrzymał od Fuchsa polecenie zaprzestania kontaktów a gdy wkroczyli sowieci, ukrył się. Po wojnie znalazł pracę administratora w majątku pod Szamotułami. Potem podjął pracę w Warszawie w resorcie leśnictwa. Aresztowany 6.09.1951 i za współpracę z okupantem skazany na 15 lat więzienia. Zwolniony w czerwcu 1957r. Następne miejsca zatrudnienia pod zmienionym nazwiskiem to Pionki i Łódź.
  5. Relacja Leszka Popiela „Antoniewicza” [w:] H.S. Zawadzki, U boku „Ponurego”, s. 44.
  6. Pamiętnik „Staszka” [w:] L. Kaczanowski, Zagłada Michniowa, s. 85.
  7. C. Chlebowski, Pozdrówcie…, s. 215.
  8. H. S. Zawadzki, U boku…, s. 64.
  9. Relacja Tadeusza Chmielowskiego „Bartka” [w:] http://ponury-nurt.blogspot.com/2013/04/grazyna-maria-sniadecka-grazyna.html.