niedziela, 10 sierpnia 2014

Dr medycyny Zofia Górka

Dr medycyny Zofia Górka (1894 - 1957).
Dr medycyny Zofia Górka (1894 - 1957).

Motto:
Pół wieku w służbie Eskulapa,
Sukcesy, sława, czasem klapa,
Lecz zawsze walka, ciężka praca,
W której się każdy z nas zatraca.
Prof. med. Stanisław Grochmal, żołnierz - lekarz AK, kawaler Srebrnego Krzyża Virtuti Militari.
Fragment wiersza: Tęczowa droga - Kraków 1994 r.

Pracuję po to, by was chronić - słowa te wypowiedziała dr med. Zofia Górka do swych czworga dzieci w sytuacji rodzinnej po śmierci męża w grudniu 1941 r. Zdawała sobie sprawę, że teraz bez wsparcia najbliższej osoby będzie jej żyć trudno. Odpowiedzialna praca zawodowa lekarki, obowiązki matki, jedynej żywicielki i wychowawczyni w tym trudnym dla narodu polskiego okresie - to zbyt duży obowiązek. A jednak bez wahania zdecydowała się na niebezpieczną pracę w konspiracji.
Zofia Górka objęła w tych cytowanych słowach motta szerszą rzeczywistość niż życie rodzinne. Było to wyrazem społeczno-moralnej postawy, która swoją pracą służyła i chroniła wszystkich, którzy szeroko pojętej pomocy potrzebowali. A celem było dobro bliźniego przed dobrem własnym.
Urodziła się 18 marca 1894 r. w Przysiekach koło Krakowa. Ojciec jej Andrzej Talapka z pochodzenia wykształcony góral, pracował jako wyższy urzędnik kolei austriackiej. Miał ogromny wpływ na jej postawę w ciągu całego życia. Jego dewizą życiową były słowa Władysława Orkana: idź pospołu, ale sam.

Początkowo był naczelnikiem stacji w Przysiekach, a następnie został służbowo przeniesiony do Krakowa. Tam zamieszkał z rodziną tj. żoną i pięciorgiem dzieci (trzy córki i dwóch synów). Z zamiłowania zajmował się naukami humanistycznymi. Przyjaźnił się z Franciszkiem Smolką i innymi w tym czasie osobistościami w Krakowie.

Dom ich był miejscem towarzyskich spotkań, rozmów o kulturze i patriotyzmie. Ożywały więc tradycje narodowe, wspomnienia rodzinne o przodkach poświęcających się dla Ojczyzny, pracujących w konspiracji. Brat matki Zofii został zamordowany na komisariacie policji austriackiej.

Wśród tych wspomnień rodzinnych, tradycji narodowych rosły dzieci, otrzymując bardzo staranne wychowanie w duchu katolickim i umiłowania Ojczyzny. Dwaj starsi bracia Zofii Aleksander i Tadeusz, obydwaj lekarze - zginęli. Aleksander zginął tragicznie pod Zakopanem, a Tadeusz zginął w 1915 r. pod Rafajłową jako żołnierz II Brygady Legionów.

Zofia w 1914 r. ukończyła Seminarium Nauczycielskie w Krakowie i w tym samym roku rozpoczęła pracę nauczycielki. Maturę zdawała eksternistycznie i w 1916 r. wstąpiła na studia lekarskie UJ. w Krakowie. Studia musiała jednak przerwać, w wyniku działań wojennych. Została powołana do Kompanii Zapasowo-Sanitarnej nr 5 w Krakowie, pełniąc funkcję pielęgniarki - przy szczepieniach profilaktycznych ludności zagrożonych tyfusem brzusznym.

W 1919 r. zawarła związek małżeński z dr med. Zygmuntem Górką. W lipcu 1920 r. zgłosiła się ochotniczo do Wojskowej Służby Pomocniczej, pracując jako demonstratorka przy Zakładzie Chemii Lekarskiej Uniwersytetu Jagiellońskiego. W marcu 1921 r. została bezterminowo urlopowana w stopniu podporucznika WP i wraz z mężem wyjechała do Poznania. W 1923 r. ukończyła studia medyczne na Uniwersytecie w Poznaniu. Młodzi lekarze Górkowie postanowili pozostać w Poznaniu, gdyż odradzające się życie polskie, życie naukowe i praca społeczna im odpowiadało. Zofia przyjęła pracę na Uniwersytecie Poznańskim, zatrudniona w charakterze starszej asystentki Kliniki Neurologiczno-Psychiatrycznej.

W styczniu 1925 r. objęła pracę w Ubezpieczalni Społecznej w Poznaniu w charakterze lekarza specjalisty chorób skórno-wenerycznych. Tam też pracowała do wybuchu wojny, a następnie przeniosła się z rodziną do Końskich, gdzie mąż już wcześniej objął stanowisko Ordynatora Szpitala Powiatowego.

Mąż Zofii, Zygmunt Górka - dr med. chirurg swą pracę rozpoczął w czasie I Wojny Światowej i należał do przyfrontowej grupy lekarzy pod kierownictwem prof. Maksymiliana Rutkowskiego z Krakowa. Następnie w 1921 r. objął kierownictwo szpitala w Gnieźnie. Jego zasługą było, że szpital w Gnieźnie został przejęty od władz niemieckich bez grabieży sprzętu medycznego. Dalsza praca w szpitalu w Chrzanowie, a później w Przychodni Kolejowej w Poznaniu. Przed wybuchem wojny przeniósł się w 1938 r. z Poznania do Końskich, obejmując funkcję Kierownika Szpitala Powiatowego i Ordynatora Oddziału Chirurgicznego. W pierwszych dniach wojny we wrześniu 1939 r., mając kartę mobilizacyjną wyruszył z Końskich na wschód, lecz wskutek niekorzystnego rozwoju wydarzeń wojennych nie został przyjęty do żadnego szpitala polowego.

Bardzo sobie cenię krótką znajomość z Bogumiłem Kacperskim - przechowuję wszystkie listy i otrzymane artykuły.
Artykuł ukazał się w jedniodniówce: Konecki Wrzesień, nr 3, wrzesień 1998 - KW.
Bardzo sobie cenię krótką znajomość z Bogumiłem Kacperskim 
- przechowuję wszystkie listy i otrzymane artykuły.
Artykuł ukazał się w jedniodniówce: Konecki Wrzesień, nr 3, wrzesień 1998 - KW.

Lekarze Zofia i Zygmunt Górkowie rozpoczęli nowe życie w szpitalu w Końskich. Zamieszkali na terenie szpitala razem ze swoimi dziećmi Krystyną, Andrzejem, Zygmuntem i najmłodszym kilkuletnim Tomkiem.

Tak wspomina w swej relacji lek. med. Stanisław Zasacki ps. „Sobota”, który jako student czwartego roku medycyny został zatrudniony w szpitalu: „dr Zofię Górkę poznałem w 1939 r., gdy po zakończeniu kampanii wrześniowej zacząłem pracować w szpitalu w Końskich. Dr Górka nie pracowała wówczas zawodowo, zajmując się wychowywaniem czworga dzieci i gospodarstwem domowym. W lecie 1940 r. okupanci hitlerowscy, bynajmniej nie w trosce o dobro polskiej ludności, ale o własną skórę, postanowili powiększyć oddział zakaźny, przeznaczając na ten cel budynek, który przez wiele lat mieścił łaźnię, a potem był zajęty na mieszkania pracowników PKU. Oddział ten objęła dr Zofia Górka. Po śmierci męża kierownika szpitala, na nią spadła wyłączna troska o rodzinę obok zajęć zawodowych. Mimo tak ciężkich przeżyć zachowała równowagę duchową i pracowała z całym poświęceniem zawodowo.

Już w tym okresie była zaangażowana, choć nieformalnie, w pracach konspiracyjnych jako lekarz, opiekując się dziewczętami będącymi w szpitalu na przeszkoleniu sanitarnym oraz zasilając konspiracyjne punkty sanitarne w środki farmakologiczne i opatrunkowe. Tak wspomina ten okres Ludmiła Kacperek-Piwowarczyk ps. „Marcja”:
Na początku 1942 r. rozpoczęłam szkolenie sanitarne dziewcząt na terenie szpitala. Po krótkim czasie jedna z sióstr zakonnych, które pracowały w szpitalu, powiadomiła mnie, że dr Z. Górczyna wyraziła chęć, aby się ze mną spotkać. Pamiętam, że niezmiernie mnie ta wiadomość ucieszyła. I tak rozpoczęła się nasza współpraca. Od tej pory miałam większe możliwości otrzymywania leków i środków opatrunkowych dla oddziałów partyzanckich i dywersyjnych.

Natomiast już wyżej cytowany lek. Stanisław Zasacki podaje:
po aresztowaniach wśród kierownictwa Obwodu AK-Końskie, w wyniku których zginęli kpt. Jan Stoiński ps. „Górski” - Komendant Obwodu i ppor. Tomir Tworzyański ps. „Borsuk” - Szef VI Referatu i Redaktor miejscowej tajnej gazetki „Sprawy Polskie”, a niektórzy zaangażowani w konspiracji musieli opuścić teren Końskich - w tym Szef Sanitarny kpt. lek. Edward Zamłyński, otrzymałem od nowego K-ta Obwodu rtm. Jana Rusinowskiego ps. „Mściwy” polecenie objęcia Kierownictwa Konspiracyjnej Służby Zdrowia i nawiązania kontaktów z lekarzami. Wówczas dr Zofia Górka zgłosiła swój akces i została zaprzysiężona przeze mnie i chyba w obecności Adiutanta Komendanta Obwodu, Bogumiła Kacperskiego ps. „Malina”, przyjmując pseudonim „Gabriela” a następnie występowała pod ps. „Aka”. Aktywnie włączyła się do pracy, szkoląc w pierwszym okresie sanitariuszki oraz udzielając pomocy lekarskiej. Szkolenie odbywało się między innymi w jej mieszkaniu. Hitlerowcy bali się panicznie chorób zakaźnych, a szpitale zakaźne starali się omijać. Umożliwiało to więc hospitalizowanie rannych i chorych członków konspiracji pod obcymi nazwiskami i fikcyjnymi rozpoznaniami do leczenia na Oddziale Zakaźnym, a dr Zofia leczyła z wielkim poświęceniem i wielkim ryzykiem. Przypominam sobie jak wiosną 1943 r. młodziutka łączniczka oddziału partyzanckiego ps. „Kora”, której ukochany zginął w potyczce z żandarmami usiłowała odebrać sobie życie, strzelając z „szóstki” w serce. Jednak kula drasnęła jedynie opłucną i wyszła pod pachą. Wraz z „Marcją” przewieźliśmy niedoszłą samobójczynię na Oddział Zakaźny, gdzie troskliwie leczona przez dr Zofię szybko odzyskała zdrowie.

Jej córka Krystyna podaje w liście, że Matka jej w każdej sytuacji wykazywała wielki patriotyzm, czego dowodem było:
badając młodzież z Końskich wezwaną do wyjazdu na przymusową pracę w Niemczech - stwierdzała u nich w wielu przypadkach różne schorzenia. Po pewnym czasie przy badaniach następnych grup, musieli wezwani dodatkowo zgłaszać się do lekarza niemieckiego.
Gdy wiosną 1942 r. władze niemieckie zaczęły powoływać młodzież do służby w tzw. „Baudienst”, otrzymaliśmy ze zrzutu krople, które po wpuszczeniu do oka dawały objawy jaglicy. Nasi ludzie z konspiracji w przypadkach koniecznych byli poddawani temu zabiegowi, a dr „Aka” wydawała zaświadczenie o niemożności odbywania przymusowej służby z powodu jaglicy.
Latem 1943 r. służba sanitarna została wyłączona z IV Referatu Kwatermistrzostwa i podporządkowana nowo utworzonej jednostce K-dy Obwodu WSK (Wojskowa Służba Kobiet). Dr „Aka” prowadziła tam do końca wojny Referat Sanitarny, który przejął również oddziały sanitarne po scaleniu innych organizacji (BCh, NOW itp.).

Pracę dr Zofii w oddziałach AK określił prof. dr Julian Aleksandrowicz w swych wspomnieniach jako: nieodżałowanego lekarza. Ten niezwykle ofiarny lekarz zaopatrywał oddziały leśne w krew, prowadząc akcję w oparciu o sposoby stosowane w armiach sprzymierzonych.
„Marcja” podaje:
...bardzo często z dr Górką chodziłyśmy na meliny udzielać pomocy rannym, a w szczególnych poważnych przypadkach ranni byli transportowani do szpitala. Ze względu na dr Zofię i jej nieraz konieczną obecność w szpitalu, ranni z odległych miejsc byli transportowani na meliny do pobliskich wiosek. Do rannych zawsze chodziłyśmy piechotą. Dr „Akę” pamiętam jako niezmordowaną kobietę. Niezależnie od pory dnia czy nocy, stanu pogody na każde wezwanie szła pod wskazany adres. Nie przypominam sobie przypadku, żeby kiedykolwiek odmówiła, a była przecież już w tym czasie starszą panią, matką trzech synów i córki. Zawsze opanowana, pogodna, po prostu wspaniały dobry człowiek.

Swoją opinię o konspiracyjnej działalności dr Zofii tak ujmuje w liście do autora dr med. Agnieszka Appelt, lekarka w okresie okupacji Placówki Niekłań kryptonim „Szkoła”:
ze śp. dr Górczyną byłam w służbowym kontakcie - ta dzielna lekarka miała wybitny udział w pomocy dla podziemia. Przyjmowała wszystkich „chłopców” w razie potrzeby na swój Oddział Zakaźny. Wykazywała niezwykłą odwagę będąc wdową z czworgiem dzieci. Wydaje mi się, a nawet jestem pewna, że bohaterstwo tej dzielnej lekarki pokryte jest milczeniem. Najwyższy czas, aby oddać jej hołd i aby pamięć o jej działalności przetrwała i weszła do historii.

Natomiast Stanisław Zasacki podaje:
dr Górka pełniła również funkcję lekarza kolejowego i miała możliwość przeprowadzania zabiegów ambulatoryjnych. Gabinet jej mieścił się w budynku Elżbiety Nowakowej w Końskich przy ul. Targowej. Przypominam sobie, że tam wyjąłem kulę z przedramienia dywersanta Z. Kosierkiewicza ps. „Zagłoba”, a dr „Aka” podawała mu narkozę. Kłopot był w tym, że „Zagłoba” nie mógł zasnąć, natomiast bliska uśpienia była „obstawa” - dwóch partyzantów.

Powiat konecki, mający dobre warunki do prowadzenia akcji partyzanckich przez cały okres okupacji dawał się Niemcom we znaki. Niemcy nazywali Końskie „Banditenstadt”, a powiat konecki „Banditenkreis”. Walki z Niemcami trwały od zajęcia Polski do ostatnich dni wojny. Działały tu oddziały Hubala, Ponurego, Robota, Nurta, Mariańskiego, Szarego i wiele innych. W końcu lipca 1944 r. nastąpiła koncentracja w rozległych lasach. Por. dr „Aka” również podążyła ze swoją służbą sanitarną nieść pomoc lekarską.

Tak wspomina te chwile Komendant Obwodu AK-Końskie mjr Jerzy Niemcewicz ps. „Kłos” (okupacyjne nazwisko Jerzy Warecki), d-ca I baonu 3 p.p. Leg. AK:
...komendę Obwodu objąłem w połowie czerwca 1944 r. Tam spotkałem m.in. bardzo dzielną kobietę - lekarza dr Zofię Górkę, która kierowała służbą sanitarną. Do jej dyspozycji był personel pomocniczy: pielęgniarki, sanitariuszki wraz z siostrami zakonnymi. [...] Chyba w połowie sierpnia w lasach przysuskich wręczałem odznaczenia kilku kobietom. Srebrny Krzyż Zasługi z Mieczami otrzymały: dr Zofia Górka ps. „Aka”, Henryka Sadowska ps. „Bronisława”, Ludmiła Kacperek-Piwowarczyk ps. „Marcja” i inne. Sam korzystałem z pomocy lekarskiej i byłem przechowywany w Szpitalu przez dr „Akę”.

Dr „Aka” niosła pomoc wszystkim potrzebującym. Żołnierze innych ugrupowań jak AL, BCh itp. byli również leczeni przez nią. Ci, którzy korzystali z jej pomocy nazywali ją „Mateczką”.

Dr Zofia była głęboko wierząca. Wychowywała swoje dzieci w duchu katolickim. Ideom chrześcijańskim pozostała wierna do końca życia. Jak podaje jej córka Krystyna oboje Rodzice w swej pracy lekarskiej nigdy nie brali pod uwagę, że pacjent w warunkach okrutnej wojny, potrzebujący pomocy jest innej narodowości lub innych zapatrywań. „Pamiętam reakcję śp. mojego Ojca, gdy po udzieleniu pomocy lekarskiej Niemcowi, ten wyciągnął rękę, a było to w obecności personelu, Ojciec powiedział chowając do tyłu swoją rękę - spełniłem tylko swój obowiązek lekarza. Swą patriotyczną postawę i wielką odwagę wykazywali Zofia i Zygmunt gdy wiosną 1940 r. przyjmowali do Szpitala poparzonych ludzi w czasie pacyfikacji wsi, na skutek działalności Oddziału mjr. Henryka Dobrzańskiego ps. „Hubal”. Ludzie ci byli przywożeni do szpitala w przebraniu kobiecym, a byli tam kierowani przez lekarza z Niekłania dr Agnieszkę Appelt.

Dr Zofia Górka wychowywała czwórkę swoich dzieci. Jej córka Krystyna Górka Kinsner ps. „Promień” „Genka” była instruktorką sanitarną. Na polecenie Matki przywoziła z Warszawy do Końskich materiały sanitarne, dokonywała również na polecenie hm. Ireny Mydlarzowej ps. „Teresa” obserwacji niemieckich znaków oddziałów wojskowych, wykonywała szkice okolicznych lasów. Brała udział w Powstaniu Warszawskim. Maturę zdawała w styczniu 1942 r. w tajnym nauczaniu (razem z B. Kacperskim). Po wojnie ukończyła w 1949 r. studia lekarskie na Uniwersytecie Jagiellońskim. Obecnie pracuje jako ceniony lekarz w Służbie Zdrowia we Wrocławiu. Syn Andrzej ps. „Kostka” działał w konspiracji AK i został aresztowany, a po oswobodzeniu z wiezienia w Końskich przez oddział partyzancki „Szarego” - poległ śmiercią bohaterską 5 czerwca 1944 r. pod Smarkowem otoczony przez Niemców. Miał 19 lat. Syn Zygmunt ps. „Żak” po śmierci brata Andrzeja musiał wyjechać z Końskich. Walczył w Powstaniu Warszawskim jako 17 letni chłopiec w 224 plutonie na Żoliborzu. Nosił wówczas pseudonim „Zawrat”. Dostał się do niewoli. Po powrocie do Polski ukończył studia medyczne i jest Kierownikiem Kliniki Chirurgicznej w Katowicach-Ligocie jako profesor Śląskiej Akademii Medycznej. Najmłodszy syn Tomasz - również lekarz przebywa poza granicami Polski.

Dr Zofia pomimo straty w czasie wojny dwóch najbliższych osób - męża i syna, pozostała zawsze opanowana, a jej spokój udzielał się innym. Do końca życia służyła ludziom swoją pomocą lekarską, pracując jako dermatolog w Ośrodku Zdrowia i Przychodni PKP w Chrzanowie.

Umarła w 1957 r. na białaczkę. Pochowana została w Końskich obok męża Zygmunta i syna Andrzeja.
Wielokrotnie na spotkaniach w Końskich wnioskowałem, aby Szpital Rejonowy otrzymał Patrona w osobie dr Z. Górki. A jeżeli to niemożliwe to przynajmniej któryś Oddział Szpitala nazwać jej imieniem (np.: Oddział Zakaźny). Jest już ostatnia chwila, aby przekazać jej imię jako dowód wdzięczności społeczeństwa koneckiego.
Bogumił Kacperski 14.08.98 r.




Bibiografia

Źródła nie publikowane:
  1. Listy córki Krystyny Górka Kinsner do Bogumiła Kacperskiego z dnia 5.12.1986 i z dnia 7.04.1987,
  2. List dr med. Agnieszki Appelt do B. Kacperskiego z dnia 25.09.1986,
  3. List lek. med. Stanisława Zasackiego do B. Kacperskiego z dnia 29.06.1987,
  4. Relacja jednostronicowa Jerzego Niemcewicza przekazana B. Kacperskiemu (bez daty),
  5. Relacja jednostronicowa Ludmiły Kacperek-Piwowarczyk przekazana B. Kacperskiemu (bez daty),
  6. Rękopis siedmiostronicowy życiorysu Zofii Górka (bez autora i daty),
  7. Własne wspomnienia autora artykułu (z okresu
 okupacji przed aresztowaniem).

Publikacje książkowe:
  1. J. Aleksandrowicz: Kartki z dziennika doktora Twardego, Kraków 1967,
  2. H. Sasal Sadowska: W poszumie lasów koneckich, Kraków - Wrocław 1983,
  3. W. Borzobohaty: Jodła. Warszawa 1984,
  4. J. Wilczur: Sosny były świadkami, Warszawa 1982,
  5. B. Kacperski: Przegląd lekarski, tom XLV. nr 1/1987 Kraków.