niedziela, 20 lipca 2014

Fidor, fabryka farb mineralnych. Kolorowe dymy

Fidor, drewniany przydrożny krzyż, w głębi za betonowym płotem odnowione i przebudowane zabudowania dworu. Starsi mieszkańcy Fidoru i Nieświnia, których pytałem informowali mnie, że krzyż ufundował Zygmunt Bałachowski w okresie okupacji. Foto. KW
Fidor, drewniany przydrożny krzyż, w głębi za betonowym płotem odnowione i przebudowane zabudowania dworu. Starsi mieszkańcy Fidoru i Nieświnia, których pytałem informowali mnie, 
że krzyż ufundował Zygmunt Bałachowski w okresie okupacji. Foto. KW

Dawniej, gdy się jechało z Przysuchy do Końskich, już od Ruskiego Brodu widać było nad odległym Fidorem tuman kolorowych dymów. Wiedziano, że tam są produkowane suche farby mineralne. Zakład o nazwie Konecka Fabryka Farb Suchych nadal produkuje takie same farby. Od przeszło dwudziestu lat na Fidorze nie kwitną kolorowe dymy.

Fabryka z osadą zaliczają się do starej wsi Nieświń w dawnym kluczu dóbr rolno-przemysłowych Urszuli Dembińskiej z Morsztynów. Do klucza należały huty w Baczynie, Józefowie i Starej Kuźnicy. Natomiast kuźnice staropolskie istniały w Witkowie, Czystej, Chełbie, Młynku i Januchcie.

W roku 1818 dobra odkupili Wielhorscy. Na wzgórku obok Nieświnia powstał wtedy folwark i ośrodek administracyjny dla okolicznych zakładów. Ośrodek zaczęto z francuska nazywać Fides, co oznaczało, że tutaj jest tak ładnie. Potem spolszczono na Fidor, tak było praktyczniej.

Założony tam folwark nie miał szans rozwojowych. Słabe grunty nie dawały zyskownej renty. Spod północnego stoku ciekło dużo wody źródlanej do stawów. Nad wodą w 1860 roku pobudowano piec hutniczy do wytopu surówki żelaza. Dochody fabryczki żelaznej miały niwelować deficyt rolny.

Huta pracowała sezonowo, na ile starczyło wody do napędu miechów. Okoliczne nieużytki przekopywano za płytko położoną rudą żelaza. Dobudowano też odlewnię, ale w 1903 roku wszystko upadło na skutek gnębiącej konkurencji.

Okupacyjne informacje spisane przez Henryka Seweryna Zawadzkiego (prowadził szczegółowe zapiski). Dokument w zbiorach KW
Końskie dn. 3 lutego 1943 r.
Następnie partyzanci uderzyli na folwark volksdeutscha Z. Bałachowskiego w Fidorze; napad się jednak nie udał, gdyż Bałachowski się bronił i gęsto ostrzeliwał z okien dworu…
Dopisek odręczny po prawej stronie dokumentu:
Do Bałachowskiego często przyjeżdżał Fitting, gdyż b. podobała mu się żona Bałachowskiego, która ostatecznie porzuciła Bałachowskiego i pojechała do Fittinga do Modliszewic. Po zabiciu Fittinga z ogromnym majątkiem wyjechała na Śląsk.
Okupacyjne informacje spisane przez Henryka Seweryna Zawadzkiego 
(prowadził szczegółowe zapiski). Dokument w zbiorach KW
Końskie dn. 3 lutego 1943 r.
Następnie partyzanci uderzyli na folwark volksdeutscha Z. Bałachowskiego w Fidorze; napad się jednak nie udał, gdyż Bałachowski się bronił i gęsto ostrzeliwał z okien dworu…
Dopisek odręczny po prawej stronie dokumentu:
Do Bałachowskiego często przyjeżdżał Fitting, gdyż b. podobała mu się żona Bałachowskiego, która ostatecznie porzuciła Bałachowskiego i pojechała do Fittinga do Modliszewic. Po zabiciu Fittinga z ogromnym majątkiem wyjechała na Śląsk.

Po pierwszej wojnie światowej dobra na Fidorze zostały wystawione na licytację. Wszystko zakupił konecki urzędnik sądowy Kuraszewski. Podobno zacny człowiek i poliglota. Na sprawach gospodarskich nie znał się zupełnie i nie zaprzątał sobie nimi światłego umysłu. Majątek popadł w stan ruiny i dotkliwie zaciążył na urzędniczym życiu właściciela. Asesor sądowy rozglądał się za kupcem z gotówką.

Zjawili się we czterech. Przedstawiali się jako powstańcy śląscy. Nikt nie pytał z których powstań. Dwóch miało gotówkę. Bałachowski z Dwurzyńskim połączyli kapitały i założyli spółkę. Szefem został Zygmunt Bałachowski, a wspólnik buchalterem. Trzeci z nich Paweł Mrozek został karbowym na folwarku. Czwarty stał się robotnikiem i pomocnikiem tych trzech. Taka była spółka na Fidorze.

Majątek obejmował 320 hektarów powierzchni rozrzuconej w sporym promieniu. W pobliżu osady było tylko 45 ha ziemi uprawnej i trochę łąk. Resztę stanowiły nieużytki i trochę młodego lasu z samosiewów.

Ludzie sceptycznie oceniali pomysły wspólników. A oni odbudowali zniszczone budynki, od Końskich doprowadzili energię elektryczną. Starą halę odlewni wyremontowano. I wtedy dowiedziano się, że będą tam wyrabiać farby z gliny. Nie nowość. Farby dawniej suszono w Młynku.

Teraz mało się wie o Bałachowskim. Robił wrażenie człowieka wykształconego, z silnie eksponowaną osobowością. Jakoś mimo woli zwracano się do niego przez jaśnie panie. Gniewał się za taki zwrot. Zamieszkał na miejscu w odrestaurowanym dworku z wytworną żoną i przybranym synem. Znał się na technice i geologii. Przyciągnęły go tutaj okoliczne glinki nazywane ochrą.

Od dawna wiedziano, że pomiędzy Przysucha Końskimi i Stąporkowem występują pokłady rud żelaza na płytkich głębokościach. Pokładom rudy towarzyszą warstwy gliny farbiarskiej o zabarwieniu pomarańczowym lub wiśniowym. Sięgają głębokości do trzydziestu metrów.

Przez wieki wsiąkały do ziemi związki żelaza rozpuszczane przez wodę. Gdy natrafiały na pokłady iłów, ulegały sorbowaniu. Kiedyś białe gliny zmieniły barwę na czekoladową.

Produkcję rozpoczęto w 1935 roku. W hali odlewni ustawiono dwie pary kamieni młyńskich. Potem dostawiono młyny kulowe i prażalnie glinki. Wytwarzano farby mineralne w kolorach: żółtym, zielonym i czerwonym. Przez wywietrzniki ulatniał się na zewnątrz kolorowy kurz. Nad fabryką wisiały obłoki kolorowych dymów. Ulatniały się molekuły wyprażonej glinki. Najbardziej pożądana granulacja dla wytwarzanego produktu. Nie wszystko zdołało się wykurzyć. A co wywiało, nie uciekało daleko. Pyły farbiarskie były ciężkie. Wilgotniały w powietrzu i spadały w pobliżu. Przez to dachy wytwórni barwiły się samoczynnie.

Wtedy musiało się dużo kurzyć. Technologia była prymitywna. Sypało się spod kamiennych młynów, spod żaren i kulowych rozbijaków, spod drewnianych sit sortujących. Wszystko pracowało bez obudowy. Kolory otrzymywano poprzez regulację poziomu temperatury w prażalniach. Glinkę prażono od 100 do 700 stopni. Podwyższanie temperatury powodowało wzrost intensywności barwy od żółtej do czerwieni.

Burzliwy był ten rok 1945 w historii fabryki farb. Dokument z 2.07.1945 r. w zbiorach KW.
Burzliwy był ten rok 1945 w historii fabryki farb. 
Dokument z 2.07.1945 r. w zbiorach KW.

Farby suche nadawały się do odświeżania ścian i do barwienia tynków murarskich. Tutaj powstawały najtrwalsze farby mineralne. Znane były z odporności na wodę i naświetlenie słoneczne. Radykalnie uproszczony wyrób produktu dawał spółce znaczne dochody do czasu wojny i podczas okupacji.

Na początku okupacji majątek na Fidorze bywał często wizytowany przez okupacyjnego starostę gospodarczego Fittinga. Starosta stał się przyjacielem domu. Zaimponowały mu walory osobiste gospodyni pałacyku. Sympatia została odwzajemniona. Tak się wydaje. Przeniosła się z walizkami do jego siedziby w Modliszewicach. Czy to przypadek? Polacy uznali ją za renegatkę. Po likwidacji starosty zbiegła podobno do rodzinnej Austrii. Latem 1944 roku sam Bałachowski oddalił się z Fidoru. Przybrany syn wcześniej zaciągnął się do młodzieżowej formacji paramilitarnej nazistów.

Po zakończonej wojnie majątek przejęto na cele reformy rolnej. Ziemię uprawną rozparcelował komisarz Jan Strzelbicki pomiędzy chłopów z Januchty. Wytwórnię farb też dopisano do protokółu przejęcia majątku na skarb państwa. Fabryka ruszyła nieśmiało. Nadal produkowała farby pyląc po staremu na całą okolicę. Ochrę kopano ręcznie w starych odkrywkach. Dowożono fabrycznym transportem konnym lub przez najemnych wozaków. Fidor sfederowano do branżowego zjednoczenia w Gliwicach. Tam też podjął pracę Zygmunt Bałachowski jako urzędnik.

Protokół z „lustracji” fabryki farb w Fidorze z 10.11.1945 r. w zbiorach KW.
Protokół z „lustracji” fabryki farb w Fidorze z 10.11.1945 r. w zbiorach KW.

Wytwórnia na Fidorze była jedynym w kraju producentem mineralnych farb suchych i najmniejszą jednostką w zjednoczeniu. Podczas kolejnego reformowania Fidor przyłączono do fabryki w Bliżynie. Mezalians się nie udał i rozwiedziono się bez kłótni. Wytwórnia odzyskała suwerenność.

Po wojnie na Fidorze potrzebowano dużo glinki. W tym celu pobudowano kopalnię głębinową, aby dostać się do pokładów wielkiej soczewy pomiędzy Kolonią Szczerbacką, Baczyną i Nieświniem. Własną kopalnię „Buk" eksploatowano przez piętnaście lat i została zalana wodą.

Wtedy krajowe glinki uznano za coś gorszego. W byłej NRD mieli nieco wartościowsze i zasobniejsze w związki żelaza. To już był szpan, bo daleko i drogo. Z Turyngii sprowadzano glinę na Fidor po 600 ton rocznie. I ten import upadł. Zastępczo mielono kamień wapienny sprowadzany kosztownym transportem spod Kielc i barwiono żelazowymi odpadami hutniczymi. Wrócono do rozważań o możliwości głębinowej eksploatacji glinek ochrowych.

Sylwester Jedynak 1993


„Kolorowe dymy" (kilka sprostowań)

  1. W Państwowym Biurze Notarialnym w Końskich przechowywana jest księga hipoteczna gruntowa nr 111, w której na rok 1927 jako współwłaścicieli majątku Fidor wpisano Jana Bałachowskiego i Mieczysława Koraszewskiego. W skład majątku wchodziło kilkadziesiąt działek położonych w okolicy wsi Nieświń w powiecie Końskie i Przysucha.
  2. Dnia 2.III.1935 r. zostaje utworzona spółka pod nazwą: Fabryka Farb Chemicznych i Mineralnych „Fidor" spółka z ograniczoną odpowiedzialnością. Właściciel Zygmunt Bałachowski i ska.
    Kapitał zakładowy spółki wynosił 70 tys. zł i podzielony był na 70 udziałów:
    Zygmunt Bałachowski 26 udziałów
    Józefa i z Cełbeckich Bałachowska 22 udziały
    Helena Bałachowska 22 udziały
    Powyższe wpisano do Rejestru Handlowego prowadzonego przez Sąd Okręgowy w Radomiu dnia 30.III.1935 r.
    I taka była spółka na Fidorze.
    Spółka ta, na gruntach majątku Fidor, eksploatuje złoża glinek ochrowych. Glinki te przetwarza - mieląc w kamiennych (żarnowych) mlewnikach na farbę w kilkunastu odmianach i kolorach od żółtego poprzez czerwone i brunatne do czarnego. Produkcja farby odbywa się w specjalnie do tego celu pobudowanych szopach i wiatach drewnianych otwartych. Łączna ich powierzchnia wynosiła ok. 800 m kw. Budynki te rozebrano po wojnie i na ich miejscu zbudowano hale produkcyjne dzisiejszej fabryki.
  3. Na podstawie Dekretu o Reformie Rolnej, pełnomocnik Rządu Tymczasowego RP do spraw reformy rolnej na powiat konecki, dokonał przejęcia majątku Fidor na rzecz państwa polskiego, przekazując go pod zarząd tymczasowy komisarzowi ziemskiemu Strzelbickiemu Janowi i komitetowi folwarcznemu. Majątek zostaje rozparcelowany. Z parcelacji wyłączona zostaje działka dla potrzeb przemysłu farbiarskiego, na której między innymi znajduje się obecna fabryka.
  4. Zarządzeniem Ministerstwa Przemysłu z dnia 25 maja 1945 r. Fabryka Farb Chemicznych i Mineralnych Fidor oddana zostaje pod zarząd państwowy i włączona do Zjednoczenia Przemysłu Farb i Lakierów w Warszawie jako Wytwórnia nr 13. Kierownikiem tej wytwórni zostaje Paweł Mrozek.
  5. Na własność państwa fabryka została przejęta w 1948 roku orzeczeniem ministra przemysłu i handlu nr 26 z dnia 14.11.1948 roku.
  6. Wyrokiem Sądu Okręgowego w Końskich z dnia 28.IX.1945 roku właścicielem „Spółki z o.o. Fabryka Farb Chemicznych i Mineralnych Fidor" zostaje Helena Bałachowska, jeden z jej dotychczasowych udziałowców...

Adam Sosnowski 
[ówczesny Dyrektor Koneckiej Fabryki Farb Suchych w Fidorze - 1993]