poniedziałek, 5 maja 2014

Gruzini na Ziemi Koneckiej 1943

Na przedmieściu Końskich zwanym Budową, latem 1941 r., Niemcy utworzyli obóz dla jeńców radzieckich, pod nazwą Nordkaserne (Północne koszary) Końskie, który w aktach niemieckich figurował jako filia stalagu 367 w Częstochowie. Wcześniej w tym miejscu znajdowała się pusta hala fabryczna. Podobnych obozów na terenie dystryktu radomskiego było sześć. Przeciętnie na Budowie przebywało około pięć i pół tysiąca jeńców, głównie Gruzinów, Ukraińców z okolic Charkowa oraz mieszkańców Syberii. W obozie tym zginęło z wycieńczenia około dziesięciu tysięcy jeńców radzieckich. Jak zeznają świadkowie, każdego dnia, wywożono kilka furmanek ciał, wśród których często byli jeszcze żywi ludzie. Zakopywano ich w lesie na terenie Obozu Ćwiczeń Barycz.

O warunkach obozowych na Budowie pisze po wojnie jeden z uratowanych jeńców radzieckich - Muszeg Stiepanian Sedrakowicz:
- Obóz koncentracyjny na Budowie koło miasta Końskie, był otoczony kilkoma rzędami drutu kolczastego. Na wszystkich rogach stały wysokie wieże strażnicze z karabinami maszynowymi. Obóz przeznaczony był dla jeńców wojennych, w którym z wycieńczenia umierało codziennie od stu do stu pięćdziesięciu ludzi. Żywiliśmy się zieleniną i spaliśmy na drewnianych trzypiętrowych pryczach, po trzy osoby na każdej. Chodziliśmy w podartych ubraniach i drewniakach. Zmarłych jeńców wywożono polskimi podwodami. Pragnęliśmy wszelkimi sposobami nawiązać kontakt z miejscową ludnością, miedzy innymi za pośrednictwem furmanów z partyzantami polskimi.


Ciekawe ilu z nich przeżyło wojnę? Jakie były ich dalsze losy na Ziemi Koneckiej? Czy wrócili w rodzinne strony? Może ten artykuł pozwoli na dopisanie „ciągu dalszego”. Dokument w zbiorach KW.
Meldunek
Jak się okazało, dnia 3 listopada 43 około godziny 2 ze specjalnego lazaretu uciekło 21 mężczyzn kaukaskiej grupy SA pochodzących z obozu SD w Kielcach, z 21 rosyjskimi karabinami starszego modelu i 40 sztukami amunicji każdy, wziąwszy swoje koce. Potem zabrali jednego legionistę bez broni. Uciekinierzy są wszyscy Gruzinami, noszą niemieckie uniformy Wehrmachtu z odznakami rangi na lewym ramieniu, częściowo furażerki i czapki zimowe, ubrani w szare płaszcze. Przewodzenie objął podoficer. Nic jeszcze nie wiadomo o motywie i kierunku ucieczki.
Nazwiska uciekinierów:
1. Jason Marhaschwili, pedagog (nauczyciel),
2. Nikolaj Samtaradse, aktor filmowy,
3. Leo Agladse, księgowy,
4. Akaky Kachetelidse, piekarz,
5. Jakow Bibiluri, szewc,
6. Wladymir Chutschna, technik budowlany,
7. Ilja Kobiaschwili, mechanik kinowy,
8. Ilja Iwaneischwili, rolnik,
9. Wladimir Chatschiraschwili, mistrz maszynowy,
10. Luwan Gotischajschwili, rolnik,
11. Wladimir Chubedshaschwili, rachmistrz (wg niemieckiej wikipedii: osoba zajmująca się obliczaniem i wypłacaniem żołdu),
12. Michail Katiaschwili, stolarz,
13. Iwan Ruschwili, rolnik,
14. Stacharij Ulumbelaschwili, rolnik,
15. Ambrosi Ssidamonidse, księgowy,
16. Spiridon Chwedelidse, pedagog (nauczyciel),
17. Wladimir Charebawa, pedagog (nauczyciel),
18. Wiktor Ssiradse, technik straży pożarnej,
19. Aleksander Ardamanaschwili, technik rolnictwa,
20. Ssaba Tscharbadse, księgowy,
21. Leo Nemsadse,
22. Domenti Gobeszischwili, legionista, kadet [tłum. z wikipedii: Anwärter (niem. kandydat) – kandydacki stopień paramilitarny w partii NSDAP i sztafetach SS. Określa się tym stopniem kadeta po złożeniu przysięgi wierności Hitlerowi. Po otrzymaniu stałej legitymacji członka SS, był on zobowiązany do 1 października do zdobycia Odznaki Sportowej Rzeszy oraz przejścia szkolenia ideologicznego. Następnie kandydat odbywał służbę w Niemieckim Froncie Pracy i Wehrmachcie, aby po pozytywnej opinii stać się "pełnoprawnym kandydatem" (Vollananwärter). Następnie po miesiącu otrzymywał stopień szeregowego (SS-Mann).]
Uwaga:
telefoniczny meldunek przekazany 3.11.43 przed południem do Radomia i Kielc.

Ciekawe ilu z nich przeżyło wojnę? Jakie były ich dalsze losy na Ziemi Koneckiej? 
Czy wrócili w rodzinne strony? Może ten artykuł pozwoli na dopisanie „ciągu dalszego”. 
Dokument w zbiorach KW.

Pierwsi jeńcy, którzy przybywali do obozu, byli silnie strzeżeni przez jednostki Wehrmachtu. Toteż ucieczki zdarzały się raczej sporadycznie. Ci, którym udało się zbiec, nie mieliby z pewnością szans, gdyby nie pomoc miejscowej ludność. Sytuacja uległa zmianie z chwilą, kiedy na początku 1943 r. wartę przejęli żołnierze Ostlegionów z armii Własowa, byłego dowódcy 2 Armii Frontu Wołchowskiego, który w 1941 r. poddał się i przeszedł na stronę niemiecką.

Przedstawiciele poszczególnych niepodległościowych formacji zbrojnych, szybko nawiązali kontakt z wachmanami, strzegących obozu i w wyniku rozmów często się udawało namówić nieraz całe grupy żołnierzy radzieckich, do przejścia na stronę ugrupowań podziemnych.

Jedną z pierwszych takich grup, liczącą dwudziestu czterech żołnierzy, uprowadził działacz lewicy Henryk Szczęśniak, w listopadzie 1943r. Żołnierze przynieśli ze sobą broń i amunicję. Z grupy tej w okolicach Stąporkowa, utworzono radziecki oddział partyzancki, pod dowództwem Czabadze ps. „Saba”, wkrótce oddział ten liczył około czterdziestu Gruzinów.

Kolejny meldunek (zapewne załącznik do pisma). Tu pojawiają się kolejne nazwiska Gruzinów, uciekinierów ze specjalistycznego szpitala w dniu 28.11.1943. Co ciekawe podane są również adresy „domowe” uciekinierów. Dokument w zbiorach KW.
Kolejny meldunek (zapewne załącznik do pisma). 
Tu pojawiają się kolejne nazwiska Gruzinów, 
uciekinierów ze specjalistycznego szpitala w dniu 28.11.1943. 
Co ciekawe podane są również adresy „domowe” uciekinierów. 
Dokument w zbiorach KW.

Również w lutym 1943 r., z tego samego miejsca, uprowadził osiemnastu Gruzinów, szef łączności w Komendzie BCh, Andrzej Rydwanowski ps. „Wiatr” z Baryczy. Żołnierze radzieccy zostali wcieleni do oddziału „Wąsowicza” - Antoniego Piwowarczyka. W końcu listopada 1943r., działacz lewicy Edward Mijas, zorganizował ucieczkę siedmiu Gruzinów, wśród których znajdowało się sześciu lekarzy. Jeńców uprowadzono z wojskowego szpitala zakaźnego. Między innymi wśród nich był Michał Abejsadze z Tibilisi. Żołnierze radzieccy zostali skierowani do oddziału GL im. Bartosza Głowackiego. Michał Abejsadze, nim przeszedł do oddziału partyzanckiego, wcześniej nawiązał kontakt z oddziałem GL, przekazując kilku jeńców.

W czerwcu 1943 r. dowódca AK w Kornicy, Władysław Piwowarczyk ps. „Zbigniew”, pomógł w ucieczce czterem Gruzinom. Byli to lekarze. Jeden z nich nazywał się Muszeg Stiepanian Sedrakowicz. Początkowo jeńcy przebywali na terenie Kornicy w mieszkaniu Wierzbickich, a stamtąd, po wyleczeniu i odzyskaniu sił, zostali skierowani do oddziału AK „Szarego" - Antoniego Hedy.

Powstały nawet punkty etapowe dla zbiegłych jeńców, między innymi w domach u Jana Struzika w Rogowie i Stefana Lasoty z Dyszowa. Zbiegów kierowano do bezpieczniejszych kryjówek, a po wyleczeniu do różnych oddziałów.

Fotografia i kopia listu z książki Marka Piwowarczyka, Kornica, Końskie 2000.
Fotografia i kopia listu z książki Marka Piwowarczyka, Kornica, Końskie 2000.

Duża część uciekinierów z obozu, kierowała swe kroki w stronę Starej Kuźnicy, wsi położonej w odległości około ośmiu kilometrów od „stalagu”. W tej miejscowości znajdował się punkt przerzutowy u Adama Niewęgłowskiego ps. „Dziadek”. Przez jego dom przewinęło się kilkanaście grup zbiegłych jeńców, którym z narażeniem życia dawał schronienie, żyjąc obawą przed prowokacją. Udzielając pomocy zbiegłym jeńcom, stawał się w okolicy coraz bardziej znany.

Z pewnością liczba uratowanych żołnierzy radzieckich, w porównaniu z ilością pomordowanych w obozie na Budowie, jest liczbą znikomą, a przecież każde życie jest ważne i każde życie stanowi wartość najwyższą.

Marek Piwowarczyk
[w: Marek Piwowarczyk, Kornica, Końskie 2000]