niedziela, 30 marca 2014

Patrz Kościuszko na nas z nieba! Kopiec Kościuszki w Przedborzu

Gdy 220 lat temu w ostatnim odruchu wolnej jeszcze I Rzeczypospolitej naród chwycił za broń, to nie król i nie szlachta stanęli w pierwszym szeregu jej obrońców. Wódz tego zrywu nazwał siebie Naczelnikiem, a przysięgę wierności złożył 24 marca 1794 r. na bruku krakowskiego rynku.


Na obrazach z epoki najczęściej widzimy go w chłopskiej sukmanie i konfederatce. Niewielu już pamięta, że tak nazywano wówczas i długo jeszcze później, popularną rogatywkę.
Był dobrze wykształconym inżynierem, zawodowym wojskowym. Był generałem, sławnym zwycięzcą pod Zieleńcami i Dubienką w wojnie w obronie Konstytucji 3 Maja, kawalerem dopiero co ustanowionego orderu za odwagę i męstwo na polu walki „Virtuti Militari”. Ktoś policzył, że gdyby zebrać w jednym szeregu wszystkich polskich żołnierzy za te z górą 200 lat, byłoby ich jakieś 3 miliony i gdyby rozkazano wystąpić z szeregu kawalerom tego orderu, to krok wprzód uczyniłoby ich ledwie 15 tysięcy. Nie byle to jaki więc order. Walczył także o niepodległość Stanów Zjednoczonych Ameryki. Ufortyfikował tam obozy m. in. pod Saratogą i West Point. Awansowany na generała armii amerykańskiej otrzymane honorarium przeznaczył na wykupienie wolności i kształcenie niewolników Murzynów. Takim to był Tadeusz Kościuszko, Naczelnik Kościuszko.
Choć mimo kilku zwycięstw nad Moskalami, z tym pod Racławicami na czele, powstanie upadło, a Rzeczpospolitą rozgrabiły 3 czarne orły, legenda Kościuszki bohatera narodowego przetrwała czasy zaborów.


Mogiła czyli kopiec

Naczelnik po różnych kolejach losu zmarł na emigracji w szwajcarskiej Solurze 15 X 1817 r. Wkrótce, już w 1820 r. zrodził się pomysł, aby w Krakowie wzorem starożytnych kurhanów, usypać z ziemi i głazów symboliczną mogiłę bohatera. Miała na wieki upamiętnić Jego Czyn i Osobę. Pion i środek kopca stanowiła wysoka jodła ze śląskich lasów. Pierwsze taczki ziemi wysypano, nie mogło być inaczej, z kulami armatnimi z pola bitwy pod Racławicami. Idea kopca Kościuszki trafiła do szerokich mas społeczeństwa i udział w jego budowie stał się wypełnieniem patriotycznego obowiązku. Jego budowa zajęła 3 lata.
Na fali przedpowstaniowych wydarzeń niepodległościowych, w 1861 r. przypadły też obchody 44. rocznicy śmierci Tadeusza Kościuszki. Z tej okazji kolejny kopiec usypano w Olkuszu. Jednak dopiero w 1917 r., w końcowym okresie I wojny światowej, gdy niemal każdego dnia rosły szanse na odrodzenie Polski Niepodległej, wręcz koniecznością stawało się skupienie właśnie w tym czasie wszystkich sił narodu pod jednym symbolem. I stawał się taki cud – 15 X przypadała 100. rocznica śmierci Naczelnika. Spod kopca, z krakowskich Oleandrów w 1914 r. ruszyła kompania kadrowa Legionów i teraz też z Krakowa poszedł w lud apel o uczczenie pamięci Naczelnika Kościuszki. Miasta i wsie prześcigały się pomysłami upamiętnień. Przeważały pomniki i rzeczywiście powstało ich sporo, ale i rosły pamiątkowe kopce. Jeszcze dziś można doliczyć się w kraju prawie 30 kopców Kościuszki. W województwie łódzkim ostał się tylko jeden taki, w Kiernozi opodal Łowicza.


Kopiec Kościuszki w Przedborzu

Nie sposób dziś ustalić kto i dlaczego rzucił pomysł włączenia Przedborza w nurt ogólnopolskich działań. Powstanie Kościuszkowskie nie wywołało w Przedborzu szczególnych wystąpień, a najbliższa bitwa rozegrała się pod Szczekocinami. Za to w obozie pod pobliskimi Radoszycami 16 XI 1794 r. rozegrał się ostatni akt powstania. Zadecydowały jednak patriotyczne uczucia inicjatorów: przypomnienie tego bohatera narodowego wobec i przez Przedborzan było tutejszą deklaracją pragnienia wolności i niepodległości. Na posiedzeniu Rady Miasta Przedborza 18 września 1917 r. zreferował go, już w imieniu komitetu organizacyjnego, dr Wiesław Świerczyński. Był on szefem ekipy szpitala epidemicznego przybyłej niedawno z Warszawy, w związku z panującą w Przedborzu epidemią tyfusu. W gronie tego komitetu znaleźli się współpracujący z doktorem, proboszcz ks. Antoni Aksamitowski i aptekarz Bolesław Lipiński. Komitet proponował, aby w Ogrodzie Saskim usypać pamiątkowy Kopiec Kościuszki. Było to miejsce nobilitujące i honorowe, wzorowane na znanym warszawskim XVIII-wiecznym założeniu parkowym. W warunkach Przedborza zagospodarowywano właśnie na ten cel łąkę przy ul. Trytwa o powierzchni ok. 1 ha. Wcześniej przynależała do „kazarmów” czyli rosyjskich koszar. Symbolika miejsca usypania kopca miała więc także istotne znaczenie.
Od początku też owe założenie parkowe zwano właśnie Ogrodem Saskim. Od wschodu otwierał się zeń piękny krajobraz nadpiliczny, z widokiem na układający się na łagodnym zboczu wzgórza stary Przedbórz, z wyniosłą kulminacją kościoła św. Aleksego. Na zachodzie park zamknięto szpalerem strzelistych topoli. W projekcie ogrodu wytyczono aleję główną, obwodowe i łączące. Wszystkie oczyszczone z chwastów, wysypano cienką warstwą piasku, który ubito i wyrównano. Trawniki obsadzono wieloma odmianami drzew liściastych (jesiony, klony, wiązy, brzozy, dęby, lipy, graby, robinie), iglastych (sosny i srebrne świerki) i krzewów ozdobnych (m.in. róże). Rozstawione ławki sprawiły, iż Przedborzanie szybko zaakceptowali ogród jako powszechne, ale i prestiżowe miejsce wypoczynku „towarzystwa”. Żydzi zażywali przechadzek po ogrodowych alejach przeważnie w sobotnie popołudnia. Alejki były zatłoczone do tego stopnia, że trudno się było przecisnąć. Z kolei Polacy odwiedzali ogród w niedzielę.
Projekt umiejscowienia Kopca Kościuszki przy końcu głównej alei ogrodu doskonale więc wpisywał się w jego ideę. Rada wyraziła zgodę i prace zostały niezwłocznie podjęte. W okresie trwającej jeszcze wojny, braku pieniądza, zastoju handlu i bezrobocia, niemal bezinwestycyjne usypanie kopca mogło wydawać się sprawą łatwą i prostą. Poczęto więc od razu w gromadzić ziemię od darczyńców. Jest jednak mało prawdopodobne, by kopiec był gotowy na rocznicę śmierci bohatera, tj. 15 października 1917 r. Za to na pewno w niedzielę 14 października odbył się „wieczorek kościuszkowski” w sali widowiskowej u Abramsona, w pobliskich „kazarmach”. „Patrz Kościuszko na nas z nieba…”- recytował syn aptekarza Zdzisław Lipiński, a w programie muzycznym znalazły się m.in. „O gwiazdeczko, coś błyszczała” piękna romantyczna pieśń Wiktoryna Zielińskiego, „Kozak” Stanisława Moniuszki i pieśń, prawie hymn „Z dymem pożarów”; przygrywały skrzypce I i II, flet i cytra. Była też zwykła przy takich okazjach kwesta na kopiec, a darczyńcami Polacy i Żydzi. Pewnie wówczas położono akt erekcyjny pod sypanie kopca, może i jakieś pamiątki… Nie jest pewne, choć prawdopodobne, iż były już gotowe kamienie wieńczące kopiec: spłaszczona kostka z napisem: „Rodacy Przedborza” służąca za podstawę szczuplejszego, wydłużonego prostopadłościanu z dedykacją: „Tadeuszowi KOŚCIUSZCE w 100-letnią rocznicę śmierci 15 X 1917 roku”. To na nim miało w przyszłości stanąć popiersie bohatera. Elementy te wykonał w piaskowcu miejscowy kamieniarz Antoni Paruzel.


West Point nad Pilicą

Pewnie też wtedy, a może dopiero z wiosną 1918 r., bo jesienią prace przerwała pogoda, a nadto przecież cały ten czas Przedbórz zmagał się z okrutną, śmiertelną epidemią tyfusu, zrodził się pomysł wymurowania wewnętrznej konstrukcji kopca. Miałaby ona zapobiegać osuwaniu się ziemi na skutek działania sił przyrody, ale też zapewnić mu ładny regularny kształt. Ktoś jednak podsunął członkom komitetu pięknie wydaną przez Franciszka Bondego we Wiedniu w 1909 r. książkę Kazimierza Bartoszewicza „Dzieje Insurekcji Kościuszkowskiej”. Ta cenna publikacja zawierała ilustrację przedstawiającą pomnik Kościuszki w West Piont nad rzeką Hudson w Ameryce. Dziś już nie sposób ustalić, kiedy ta inspiracja nastąpiła, przed czy po 18 stycznia 1918 r.? Wtedy to bowiem amerykański prezydent Woodrow Wilson ogłosił słynną deklarację na temat zawarcia pokoju światowego, która w 13. punkcie przewidywała odtworzenie niepodległej Polski. Czy zadecydowały proamerykańskie sympatie Przedborzan, czy zwyczajna megalomania, ale pomysł został przyjęty. Postanowiono zrealizować pomnik wg projektu z West Point.

Pomnik Kościuszki w West Point nad rzeką Hudson
Pomnik Kościuszki w West Point nad rzeką Hudson

Klasycyzująca budowla w naszym Ogrodzie Saskim… to musiało wpływać na wyobraźnię. Ostrosłup ścięty o podstawie kwadratu i wysokości ok. 2,5 m mógł powstać z kamieni polnych, spojonych z wykorzystaniem rumoszu przedborskiego piaskowca. Na tle drzew – piękne proporcje.
O ile zgromadzenie kamieni nie było trudne, to pozyskanie funduszów na materiały budowlane i zapłatę murarzy w tych warunkach, z pewnością nie było łatwą sprawą. To wszystko musiało trwać czas jakiś, zatem do murarki pomnika zabrano się najwcześniej wiosną 1918 r. Ziemią wypełniono wnętrze cokołu.
Gdy ten był gotowy okazało się, że przygotowane już elementy pomnika, który miał stanąć na kopcu, są zbyt małe i giną na tle kamiennego cokołu. Wymurowano więc na nim węższy, otynkowany blok podstawy ok. 80 cm wysokości. Dołożono też redukcyjną kostkę piaskowca. Na tej podbudowie ustawiono wcześniej przygotowane elementy. Wyżej stanęła jeszcze ok. 2 metrowa kolumna o zgrabnej bazie i pięknej głowicy. Wszystkie te elementy wykonał z piaskowca Antoni Paruzel. On też wyraził gotowość wyrzeźbienia popiersia Kościuszki. Jednak jako dzieło bardziej kosztowne, decyzję odłożono w czasie. Zadanie było więc wykonane.

Pomnik Kościuszki w Przedborzu. Stan przed 1927 r. Fot. ze zbiorów autora.
Pomnik Kościuszki w Przedborzu. Stan przed 1927 r. 
Fot. ze zbiorów autora.

Nb. na pomniku w West Point w pierwotnej wersji także nie było rzeźby bohatera. Dopiero później na kolumnie stanęła rzeźba Kościuszki w pełnej postaci.
Tragicznie zakończył życie dr Świerczyński, zaraził się tyfusem i zmarł 18 stycznia 1919 r. Przyjaciele ufundowali mu w przedborskim kościele tablicę memorialną. Również kolejny inicjator pomnika, obrany w 1918 r. przewodniczącym Rady Miasta Przedborza, ks. Antoni Axamitowski zarażony tyfusem, zmarł 27 czerwca 1919 r. Epidemia ta zabrała w Przedborzu pokaźne żniwo pochłaniając życie co najmniej 884 mieszkańców.


W wolnej Polsce

Pomnik zyskiwał akceptację wraz z rosnącą popularnością Ogrodu Saskiego. W towarzyskich rozmowach popularny stawał się pogląd o konieczności dostawienia na kolumnę popiersia Kościuszki. Jednak okres walk o granice i niepodległość Państwa Polskiego lat 1919/21 nie sprzyjał powodzeniu inicjatyw społecznych. Dlatego też i dokończenie budowy pomnika zawisło na kilka lat. Dopiero 31 sierpnia 1925 r. Rada Miejska uchwaliła decyzję o ujęciu w planie budżetowym na r. 1926 kwoty 250 zł na zakup popiersia Tadeusza Kościuszki. Warto wspomnieć, że wówczas połowę głosów w Radzie Miejskiej posiadali Żydzi.

Fot. przedborskich Żydów na tle pomnika z księgi pamiątkowej Yizkor
Fot. przedborskich Żydów na tle pomnika z księgi pamiątkowej Yizkor

Brakuje informacji, kto był autorem popiersia. Wg niepotwierdzonej informacji wykonał je Antoni Paruzel. Wg innej, popiersie zakupiono u kamieniarza w Żarnowie. Jednak na 110. rocznicę śmierci Kościuszki w 1927 r. stał już pomnik kompletny.


W tle pomnik Kościuszki w Ogrodzie Saskim w Przedborzu. Stan we wrześniu 1936 r. Fot. ze zbiorów autora.
W tle pomnik Kościuszki w Ogrodzie Saskim w Przedborzu. Stan we wrześniu 1936 r. 
Fot. ze zbiorów autora.

Ale to nie koniec historii pomnika. Jego uroda nie zadowalała włodarzy miasta, bo na 120. rocznicę śmierci postanowiono przebudować go ponownie. Burmistrz Konstanty Kozakiewicz, jako autor pomnika marszałka Józefa Piłsudskiego i Obrońców Ojczyzny, wystawionego w 1931 r. na ul. Częstochowskiej, był człowiekiem o sprawdzonych już uzdolnieniach plastycznych. On to zdecydował wyraźnie „odchudzić” cokół, ów pierwotny ostrosłup wzdłuż boków górnej „dostawki” w dół, z niewielkim rozszerzeniem ku ziemi.

Pomnik Kościuszki w tle, stan 15 VIII 1938 r. Fot. ze zbiorów autora.
Pomnik Kościuszki w tle, stan 15 VIII 1938 r. 
Fot. ze zbiorów autora.

Pomnik zyskał na sylwecie, była lżejsza, smuklejsza, choć nieco dziwna: dolny cokół był nadal z kamieni polnych, nad nim otynkowana nadstawka, na niej dopiero piaskowcowe prostopadłościany z tekstem, kolumna i popiersie. Głazy z rozbiórki zaległy klomb wokół pomnika. W takim stanie pomnik Kościuszki zastała wojna w 1939 r.


Wojna

Już 2 września o godz. 18-ej do Przedborza od strony Wielgomłyn wkroczył niemiecki patrol rozpoznawczy na motocyklach i samochodach pancernych. Padli pierwsi zabici i ranni mieszkańcy. Niemców próbowali zatrzymać polscy policjanci. W bezpośrednim sąsiedztwie parku, na moście trwała walka przez kilka godzin, po których najeźdźcy wycofali się. 3 września wróg ponownie wkroczył do miasta z większymi siłami. Obrony miasta w tej samej okolicy podjęli nieliczni żołnierze WP z udziałem miejscowych ochotników. Miasto płonęło od ognia z czołgów i transporterów. Wróg po próbie złamania oporu obrońców, znów opuścił miasto. Rano 4 września obronę miasta podjął Oddział Wydzielony kpt. Stefana Sopoćki. Pod pomnikiem Naczelnika zajęła stanowisko ogniowe drużyna kpr. Antoniego Gorzuli z 1 ckm-em. Nocą 4/5 września niemiecka kolumna samochodów zamierzała wjechać do miasta. Podstępnie, na czele kolumny z saperskimi pontonami do budowy mostu jechały auta z Czerwonym Krzyżem. Kpr. Gorzula zatrzymał ich ogniem z ckm-u spod pomnika. Tego dnia Niemcy jednak wkroczyli do Przedborza od Włoszczowy i po walkach w Rynku, żołnierze polscy oddali miasto. Niemcy w odwecie spalili 60% miasta.
Na temat losów pomnika podczas wojny są rozbieżne informacje. Przeważają jednak głosy tych, którzy bywali podczas okupacji w parku i widzieli pomnik bez uszkodzeń. Dopiero po wyzwoleniu odnotowano, że fragmenty pomnika częściowo zniszczone leżą obok cokołu. Wydaje się zasadną teza, że został on zburzony podczas walk 16 stycznia 1945 r. Stał na linii wymiany ognia między Wehrmachtem i Armią Czerwoną. Jest to o tyle prawdopodobne, że skutkiem ognia artyleryjskiego legło także kilka drzew. Spłonęła również przystań kajakowa, która stanęła w Ogrodzie Saskim nad brzegiem Pilicy w 1938 r.


W Polsce Ludowej

Odbudowa pomnika odwlekała się przez kilka powojennych lat z powodu pustki w miejskiej kasie. Nie pomogły nawet obchody 200. rocznicy urodzin bohatera, ogłoszone Rokiem Kościuszkowskim w 1946 r. Skutecznie wyremontowali go rzemieślnicy przedborscy dopiero w 1952 r. Na otynkowanym w całości cokole na płycie kamiennej podstawy wykuto napis: „Wyremontowali rzem.[-mieślnicy] m. Przedborza 1952 r.”. Na nim stanęły dwa ocalałe bloki z tekstami fundacyjnymi i popiersiem Tadeusza Kościuszki. Prace kamieniarskie wykonał syn Antoniego, Stefan Paruzel. Teren wokół pomnika uprzątnięto i okolono murowanym fundamentem na planie kwadratu. W narożnikach i przed pomnikiem stanęły murowane, ładnie wykończone metrowe, obielone słupy ogrodzeniowe, a pomiędzy nimi drewniane płoty.

Stan pomnika Kościuszki w latach 1952-89 wg popularnej pocztówki. Ze zbiorów autora.
Stan pomnika Kościuszki w latach 1952-89 wg popularnej pocztówki. 
Ze zbiorów autora.

Wokół pomnika posadzono kwiaty. W nowym systemie politycznym zmieniło się „towarzystwo” i nazwa Ogród Saski została zastąpiona „parkiem”. Cieszył się on popularnością i w letnie dni niekiedy trudno było znaleźć wolną ławkę. Odbywały się tutaj „zabawy ludowe”, których władza nie skąpiła obywatelom szczególnie z okazji świąt państwowych 1 Maja i 22 Lipca. Na te potrzeby wylano nawet betonowy krąg. Pod koniec lat 50-tych w miejscu spalonej przystani kajakowej postawiono duży, piękny obiekt stanicy kajakowej PTTK. Nieco później na skwerze za pomnikiem Kościuszki stanęły jeszcze domki campingowe przez wiele lat cieszące się znacznym obłożeniem. Sława miejsca więc rosła w miarę upływu czasu. Taki stan rzeczy utrzymywał się do końca PRL-u.


Współczesność

Po odzyskaniu niepodległości – o ironio! – przeniosła Kościuszkę w odstawkę. Zaniedbywany coraz bardziej park ulegał stopniowej degradacji, a chuligani kilkakrotnie zrzucali popiersie bohatera z piedestału. Domki campingowe zlikwidowano, a stanica wodna ponownie spłonęła. Jeszcze w 1993 r. podjęto próbę naprawy pomnika. Zlikwidowano murek płotu, a otoczenie wyłożono modnym wtedy polbrukiem, po czym wszystko szybko wróciło do stanu poprzedniego.
Dziś stan pomnika i zaśmiecone jego otoczenie w centralnej części miasteczka sieją grozę, bo chlubą przestały być dawno. Władze od lat nie umieją wykorzystać ani dobrodziejstwa rzeki, ani walorów parku. Krąży gdzieś nawet pomysł, aby pomnik Kościuszki „dla wygody” przenieść bliżej ulicy, tylko co wtedy zrobić z władzami?
Wojciech Zawadzki