poniedziałek, 22 lipca 2013

Rogów k. Końskich. Kapliczki, krzyże, rogowscy kamieniarze

Rogów, ul. Gwardii Ludowej. Na ceglanym, mocno nadwątlonym postumencie ludowa, kamienna rzeźba Chrystusa Frasobliwego z XVIII/XIX wieku. - „pod parasolem”. Prawdopodobnie została skradziona - może ktoś ją rozpozna w prywatnych zbiorach? W głębi po lewej stronie krzyż z 1909 r. Foto. KW, koniec lat 90.
Rogów, ul. Gwardii Ludowej. Na ceglanym, mocno nadwątlonym postumencie ludowa, kamienna rzeźba Chrystusa Frasobliwego z XVIII/XIX wieku. - „pod parasolem”. Prawdopodobnie została skradziona - może ktoś ją rozpozna w prywatnych zbiorach? W głębi po lewej stronie krzyż z 1909 r.
Foto. KW, koniec lat 90.

W opracowaniu: Krótki rys życia gospodarczego powiatu koneckiego... 1925, jego autor inż. Stanisław Malanowicz wspomina, że przed pierwszą wojną światową produkowano w Rogowie z miejscowego piaskowca osełki i otoczaki eksportowane na całą Rosję.

W roku 1925 wyrabiano we wsi kamienie precyzyjne na pomniki, kamień budowlany, chodniki, cokoły, gzymsy, kolumny itp. Czynna była wtedy kopalnia i wyrób kamienia budowlanego, stanowiąca własność spadkobierców hr. Juliusza Tarnowskiego.

Wśród starszej generacji mieszkańców wsi zachowały się wspomnienia o licznych kamieniarzach, odznaczających się często dużymi zdolnościami. Najznakomitszym z nich był na początku XX wieku artysta plastyk Mikołaj Ślifierz [Szlifierz] - syn Kacpra Ślifierza powstańca z roku 1863. Jego dziełem są rzeźby w koneckim kościele i jeden z pomników na cmentarzu grzebalnym w Końskich. Kończył studia w Krakowie i zajmował się rzeźbą sakralną także w Skarżysku i Częstochowie. Niewiele ustępowali mu w swym kunszcie i inni, samoucy jak: Barański, Gut i Bielecki - twórcy pomników znajdujących się na koneckim cmentarzu.

Było też we wsi kilka kuźni. W rodzinie jednego z dawnych kowali - Leszczyńskiego - przetrwała wiadomość, że ich przodek w roku 1812 przygotowywał dla armii napoleońskiej wozy konne.

Sprawa niepodległości Polski nieobca była mieszkańcom wsi, mimo niskiego poziomu oświaty. Kronika szkolna wymienia jako czynnego uczestnika powstania 1863 roku mieszkańca Rogowa, Wojciecha Guta. Wśród starszej generacji przechowały się także liczne echa tych wydarzeń, mówiące o pomocy udzielanej powstańcom przez ludność i represjach ze strony oddziałów kozackich. Na ich pamiątkę stawiano we wsi kamienne krzyże. Jeden z nich stoi do dziś przy końcu wsi na tak zwanej „skale” przy szosie Końskie - Przysucha.

wtorek, 16 lipca 2013

Stary Młyn. Fabryka farb mineralnych w Końskich. Ochra, umbra, mumia...

Końskie, Stary Młyn. Dawne zabudowania fabryki farb mineralnych Stary Młyn - stan 2013. Więcej nie udało się sfotografować - nie uzyskałem zgody. Foto. KW.
Końskie, Stary Młyn. Dawne zabudowania fabryki farb mineralnych Stary Młyn - stan 2013. 
Więcej nie udało się sfotografować - nie uzyskałem zgody. Foto. KW.

Trzymam w ręku ciekawą, starą fotografię. Grupa górników (ponad dwudziestu) w galowych strojach, na czapkach ciemne (czarne?) piuropusze, w centrum starosta konecki z urzędnikami - siedzą przed starostwem, upozowani do fotografii. W dalszym otoczeniu wojskowi, policjanci i mieszkańcy Końskich i zwykła gawiedź - lata trzydzieste dwudziestego wieku. Czy byli wśród nich górnicy kopiący glinki ogniotrwałe, czy glinki używane do produkcji farb mineralnych? A jak świętowali wiejscy kopacze, pracujący w typowych odkrywkowych „dołach”?

sobota, 6 lipca 2013

Idąc Ich śladami

Prezentujemy artykuł Karen Milstone Amato 
(tłumaczenie Bartłomiej Woźniak)

English version below

Rodzina Milsztajn w Łodzi, 1926 Pierwszy rząd: w środku Emanuel i Leach wraz z wnuczką Bajlą, nazwana na cześć matki Emanuela. Z prawej strony: Herszel, nazwany na cześć ojca Emanuela. Rząd z tyłu: Moszek (w środku) i siostra Bajla (z ręką na jego ramieniu) również nazwana na cześć Bajla Dyna.
Rodzina Milsztajn w Łodzi, 1926
Pierwszy rząd: w środku Emanuel i Leach wraz z wnuczką Bajlą, 
nazwana na cześć matki Emanuela. 
Z prawej strony: Herszel, nazwany na cześć ojca Emanuela.
Rząd z tyłu: Moszek (w środku) i siostra Bajla (z ręką na jego ramieniu) 
również nazwana na cześć Bajla Dyna.

W 2006 roku odwiedziłam Końskie, chcąc odnaleźć ślady mojego żydowskiego dziedzictwa i połączyć się z przeszłością mojej rodziny. Jedynym znakiem, że jakikolwiek Żyd mieszkał w tym mieście była tablica upamiętniająca mord 22 Żydów na rynku miejskim w 1939 roku. Niemożliwym było wyobrażenie sobie sceny z czasów wojny z ciałami porozrzucanymi na placu. Niemożliwe było również wyobrażenie sobie życia żydowskiej społeczności w przedwojennych Końskich. Niezdolna do odnalezienia miejsc gdzie moi przodkowie świętowali simchas [uroczystość, specjalna okazja] i opłakiwali swoich zmarłych, opuściłam Końskie z uczuciem niespełnienia.

Po powrocie do domu zagłębiłam się w historię mojej rodziny i żydowskiej społeczności w Końskich. Przed moją wizytą szukałam istotnych zapisków, teraz stało się to moją obsesją. Spędziłam następne sześć lat przekopując się przez akta urodzeń, ślubów i śmierci, z których udało mi się złożyć obszerną kronikę rodzinną. Zanurzając się w pamiętnikach, księgach Yizkor [księga upamiętniająca społeczność Żydowską zniszczoną przez Holokaust], czasopismach, dokumentach i powiązanych stron internetowych, dowiedziałam się, że żydowska społeczność w Końskich liczyła około 6500 osób, co stanowiło więcej niż połowę mieszkańców miasta w 1939 roku. Podczas Holokaustu byli oni stłoczeni wraz z Żydami z okolicznych miast w koneckim getcie. Ci, którzy nie zmarli z powodu chorób czy głodu, nie zostali zastrzeleni w łapankach byli wreszcie wywożeni do obozu zagłady w Treblince.

Odkryłam również artykuł o grupce polskich studentów, szukających „głęboko zakorzenionej żydowskiej społeczności [Końskich]” [1]. Niezdolni do znalezienia pozostałości, uczniowie wraz ze swoim nauczycielem poprosili o ekspertyzę historyka - amatora, Krzysztofa Woźniaka. Ja również chciałam skorzystać z badań pana Woźniaka, więc odnalazłam jego stronę i skontaktowałam się z nim.

Tak więc, w 2012 roku, odwiedziłam Końskie ponownie. Z panem Woźniakiem u boku i zapiskami w mojej ręce, ślady żydowskiej społeczności - choć bardzo słabe - zaczęły się pojawiać.