niedziela, 1 grudnia 2013

Duraczów

Duraczów i Błotnica, fragment mapy z 1797 r. - proszę zwrócić uwagę na zaznaczone koła wodne. Mapa ze zbiorów AGAD nr inw. 179-21.Duraczów i Błotnica, fragment mapy z 1797 r. - proszę zwrócić uwagę na zaznaczone koła wodne. 
Mapa ze zbiorów AGAD nr inw. 179-21.

Stary zegar

Kilka tygodni temu spotkałem Jana Kotasa z Janowa koło Czarnej. [Artykuł powstał prawie 30 lat temu - KW] Mówi, że ma do mnie sprawę. Ale jaką?
- Sporo pisałeś o Duraczowie - powiada.
- Nowej wsi nie znam. Ale na starej wsi bywałem u młynarskiej rodziny Świtakowskich w dzieciństwie z ojcem, będącym wójtem duraczowskim, a urzędującym w Pomykowie. Zapamiętałem niezwykły zegar będący chlubą tamtej rodziny. Sporo lat minęło i co się stało z tamtym zegarem?

Nie wiedziałem. Starsi ludzie wiedzą o legendarnym zegarze coś, ale właściwie piąte przez dziesiąte. Niedawno znowu o losy zegara wypytywał mnie Zdzisław Szpindler z Wąsoszy. Starej wsi już dawno nie ma, osady młynarskiej też sporo. Rodzina rozproszyła się po kraju. Ostatnio napotkałem Stanisławę Świtakowską wnuczkę tamtych Świtakowskich. Więc pytam:
- Gdzie jest zegar?
- Nie wiadomo? - powiada.
- Parę lat po wojnie babcia z ciotką wyjechały do Łodzi i wszystko zabrały z sobą. Potem wnuczki wyjechały z Łodzi i pewnie któraś go ma.

Na czym polega atrakcyjność tamtego zegara? Był wykonany ręcznie przez samego młynarza Jana Świtakowskiego. Obudowa i werk były drewniane. Tylko sprężyna napędzająca mechanizm chronometru była wykonana z metalu. W tamtych czasach, zegar należał do luksusowych przedmiotów. A ten, wykonany przez mechanika samouka, należał do podziwianych cacek rękodzieła.


Duraczów - czas odmierzony...

Rafał Małachowski, kasztelan śpicimirski, a dalej sieradzki, kupił w województwie sandomierskim, niedaleko Opoczna, od familii Odrowążów Bębnowskich, takie wsie: Końskie, Wąsosze, Błotnicę i Duraczow, a jego syn Stanisław dokupił później drugie wsie i z tych zrobiła się własność znaczna pod nazwą Końskie Wielkie…

Tak wyjaśnia Hiacynt Jacek Małachowski genezę pojawienia się swego rodu nad rzeką Krasną i w Końskich, gdzie panowano na włościach z górą przez półtora wieku.

Data nie jest ścisła. Zakup nastąpił sporo przed 1700 rokiem. Prawdziwą ekspansję wykupu dóbr po Odrowążach wokół Końskich rozpoczął po 1730 roku, wnuk Rafała, a ojciec Hiacynta, kanclerz wielki koronny Jan Małachowski. W dobrach ziemskich lokował przychody płynące ze sprawowania urzędu kanclerza.

W taki sposób dostojnik monarszy utworzył wielkie latyfundium rolno-przemysłowe. Drogą wykupu wszedł kanclerz w posiadanie następujących kluczy majątkowych - konecki, modliszewicki, huciski koło Stąporkowa, borkowicki, niekłański i białaczowski. Łącznie na terenie opoczyńskim miał dwa miasta i 64 wsie feudalne.

Od początku tych transakcji wymienia się znaczącą wieś Duraczow. Teraz określa się jej położenie, że leży koło Stąporkowa. Natomiast starszym mieszkańcom Końskich, ta nazwa niesłusznie kojarzy się z Pomykowem.

Ewidentna pomyłka topograficzna wlecze się za sprawą istnienia w Pomykowie urzędu gminy o nazwie Duraczow. A wieś położona była nad rzeką Krasną jest o wiele starszą osadą od Stąporkowa i bardziej sławną. Należała do parafii koneckiej. Centrum administracyjne i policyjne zawsze miała dopiero w Końskich.

Pismo Zarządu gminy Duraczów w Pomykowie z dnia 13.02.2.1943. Pieczęć i podpis wójta K. Jankowskiego. Pismo w zbiorach KW.
Pismo Zarządu gminy Duraczów w Pomykowie z dnia 13.02.2.1943. 
Pieczęć i podpis wójta K. Jankowskiego. Pismo w zbiorach KW.

Tamta wieś Duraczow rozpadła się sto dwadzieścia lat temu. Po ukazowym uwłaszczeniu robotników fabrycznych, została przeniesiona na inny teren osadniczy, gdzie dotąd leży, jako nowa wieś. Miejsce po starej wsi zostało zaodłogowane, uległo degradacji i zestepowiało. Tylko obrysy grobli z czarnego żużla hutniczego świadczą o zajęciach ludzi i działalności przemysłowej.

Osada fabryczna zawsze była własnością prywatną. Stąd wynika brak dokumentacji o jej historii. Najstarsza notatka mówi, że w 1577 roku, istniała tam kuźnica. Nazwa wsi ma pochodzić od nazwiska, właściciela Duracza z Odrowążów. Jawniej zapisał się do historii osobnik o imieniu Walenty. Uważany jest za głównego dostawcę żelaza dla armii Stefana Batorego, podczas wojen moskiewskich i o Inflanty. Sporo później, inny Duracz, dostarczał żelazo kute na budowę pierwszego mostu stałego przez Wisłę.

Trudno sobie poradzić z dziejami duraczowskiej fabryki. W publicystyce sporadycznie zdarzają się jedynie spekulacje. Najpierw musiały istnieć piece dymarskie, potem większe piece hutnicze, pewnie nawet z odlewnią. Kuźnica i fryszerka, to zakłady wtórne po piecu topialnym. O ciągłości istnienia modernizowanych pieców hutniczych świadczą pozostałe duże hałdy szlaki wielkopiecowej.

Hałd żużlowych prawie już nie ma. Żużel wyłamano kęsami jeszcze przed wojną. Zostały sprzedane dla nowocześniejszych pieców martenowskich w Starachowicach i Ostrowcu. Resztę wybrano podczas okupacji do ponownego przetopienia. Był to dziwny minerał, ciężki i porowaty, cięższy od kamienia i rudy żelaza. Po zamoczeniu ulegał rdzewieniu, bo zawierał około szesnastu procent żelaza. Rudy syderytowe, jakie kopano w okolicy, zawierały około trzydziestu dwu procent żelaza.

Dawno temu, zakład duraczowski musiał być imponującym obiektem. Rudę kopano dla niego na Chmolach, Osicowej Górze, na Ostrocinie i w Kobylej Górze. Energii napędowej dostarczały wody rzeki Krasnej gromadzone w trzech zbiornikach - na Kępach dla tartaku, na wierzchowiu hodowlany i przemysłowy na Ogrodach. Zatrudniano wolnych majstrów i obcych robotników. przez to okolicę skolonizowały rodziny o obco brzmiących nazwiskach - Teperów, Millerów, Werensów, Kurpiów i Szmitów.

Duraczów, wyniosły krzyż postawiony w miejscu gdzie stał krzyż z 1896 r. Foto KW.

Duraczów, wyniosły krzyż postawiony w miejscu gdzie stał krzyż z 1896 r. Foto KW.
Duraczów, wyniosły krzyż postawiony w miejscu gdzie stał krzyż z 1896 r. 
Foto KW.

Do niedawna bywały przypadki obraźliwej dyskryminacji z powodu pochodzenia. Dla upokorzenia wypominano niektórym pochodzenie szwedzkie, austriackie lub pruskie. Wiele pokoleń kończyło tutaj życie. Do 1904 roku, zmarłych z Duraczowa grzebano w Końskich. Potem dopiero na nowym cmentarzu parafialnym w Czarnej. W Końskich też cmentarz grzebalny istnieje od 1830 roku. A jeszcze wcześniej po prostu grzebano na miejscu. Przetrwało podanie, że na łące pod dębami istniał cmentarz choleryczny.

Za panowania Małachowskich, według inwentaryzacji z 1777 roku, przy hucie stało 10 budynków mieszkalnych zajętych przez 86 osób. Pięćdziesiąt lat później dostawiono jeszcze trzy budynki robotnicze. Stan ludności skąpo przekraczał sto osób, bo osada nie rozwijała się pomyślnie. Wokoło powstawały zakłady konkurencyjne. Stara huta pracowała okresowo, gdy miała zbyt na produkt. A to zimą woda zamarzała, latem jej brakowało i tak wokoło.

Piec hutniczy wygasł na zawsze około 1870 roku, razem z majątkową upadłością Małachowskich. Nowy właściciel Tarnowski, nie zabiegał o modernizację starej huty. Pozostały czynne kuźnica z fryszerką które obrabiały surówkę dowożoną ze Stąporkowa. Po 1907 roku upadły też kuźnica z fryszerką. Osada fabryczna wyludniła się z robotników. Przeszli na parcele poukazowe do pobliskiej wsi tworzonej na zupełnej porębie po hrabskim lesie.

Na fundamentach huty pobudowano wodny młyn zbożowy dzierżawiony przez rodzinę Świtakowskich z Wierzbnika. Młyn zatrzymano w latach okupacji niemieckiej i popadał w dewastację. Po zakończonej wojnie został rozebrany. Parcelę młynarską znacjonalizowano i oddano dla resortu leśnictwa. Na terenie dawnej wsi najdłużej przetrwała gajówka. Budynek jeszcze stoi. Od piętnastu lat, po wyjściu rodziny Barańskich, nie ma tam stałego lokatora.

Teren opustoszał zupełnie. Na serwitutowych dodatkach łąkowych las porasta. Bardziej trwale rysują się ślady starych dróg górniczych. Koleiny zarastają murawą. Nikt tutaj nie powróci na stałe.

W 1867 roku z ziem południowej części obwodu opoczyńskiego powstał samoistny powiat konecki. Pozostały tutaj takie miasta, jak Końskie, Przedbórz, Szydłowiec, Radoszyce i Gowarczów. Jednak Radoszyce zdegradowano do sołectwa, a Gowarczów też przemianowano na wieś.

Nowy powiat składał się z 18 gmin wiejskich liczących 419 wsi. Gminy samorządowe tworzono bardzo arogancko, nie dbając o ich tradycyjną przynależność do parafii i rynków handlowych. Do gmin włączono własność dworską i ta zwykle dominowała nad dobrem chłopskim po uwłaszczeniach. Gminy miewały kontrastową liczbę ludności. Po półtora tysiąca mieszkańców było w Górach Mokrych, Dobromierzu, Skotnikach i Podborzu. Po pięć tysięcy w niekłańskiej gminie, w Chlewiskach, Miedzierzy, Grodzisku, Rudzie Malenieckiej i w duraczowskiej gminie.

Nazwy gmin tworzono od nazw miejscowości, gdzie lokowano siedziby urzędów lub od nazwy wsi, skąd pochodził pierwszy wójt obrany przez chłopów. Tak powstały i przetrwały prawie 90 lat następujące dziwolągi - gmina Pijanów z siedzibą w Słupi, gmina Grodzisko w Radoszycach, Miedzierza z siedzibą w Smykowie, Sworzyce w Grabkowie, Niekłań w Odrowążu i Duraczów w Pomykowie.

Dziwna była topografia duraczowskiej gminy. Urząd miała w Pomykowie, czyli 15 km od wsi. Do gminy włączono podmiejskie wsie - Dyszów, Rogów i wszystkie wokół Pomykowa. Należały także znacznie odległe wsie - Luta, Gustawów, Gosań, Włochów, Mokra i Hucisko. Licząc odległość wzdłuż drogi, to z Dyszowa do Lutej będzie 25 km. Tak rozległym terenem miał sprawnie zarządzać wójt ze swym urzędem gminnym. A bywało, że interesy odległych wsi pod Krasną kłóciły się z potrzebami wsi podkoneckich. Dziwnie rozdarto mikro-aglomerację przemysłowego Stąporkowa, pomiędzy gminy niekłańską i duraczowską.

Likwidację urzędu duraczowskiej gminy zaproponowali koneccy dziedzice. W Pomykowie wydzielono parcelę pod urząd z fabrycznego terenu. Ostatni dziedzice z rodu Małachowskich byli już ubodzy, ale nadal szczodrzy, jak to u nich bywało. Z dworskiego lasu wydano najlepsze drzewo na budynek, który wznoszono na koszt podatników.



Dane statystyczne powiatu koneckiego z 1905 r. - informacje dla gminy Duraczów. Dla wnikliwych czytelników „kopalnia wiadomości”, a to podany jest właściciel ziemski, zakłady przemysłowe występujące w miejscowościach, w tym młyny wodne, przynależność do parafii i wiele wiele innych. Posiadam jeszcze kilka takich tabel statystycznych z lat trzydziestych i po 1945 roku (pokażę zapewne przy innej okazji). Dokumenty w kolekcji KW.

Budowy pilnował pierwszy wójt duraczowski Wojciech Stąpor, mieszkaniec starej wsi. Skorzystał też z przywileju przeniesienia na gminę nazwy rodzinnej wsi. Urząd wójtowski piastował przez trzy kadencje, łącznie ponad dziesięć lat. Bardziej zapamiętano późniejszego wójta duraczowskiego Franciszka Jedynaka, rzemieślnika z Lutej, biegle znającego język kacapski za sprawą odbycia długoletniej służby w wojsku carskim.

Przez osiemnaście lat potrafił układać sobie poprawne stosunki służbowe z naczelnikiem powiatu. Rozruchy rewolucyjne 1905 roku, obciążały wójta. Nie mógł zapewnić, że ustaną wszelkie gwałty, a ludność stanie się lojalna wobec władzy zaborczej. Urząd złożył pod naciskiem służb policyjnych i został autorytetem wobec robotników z gminy.

W1870 roku gmina posiadała kilka wsi dużych, powyżej 40 zagród, jak Rogów, Hucisko, Mokra i Wąsosze. Najatrakcyjniejsza była jednak wieś Czarna. Ona powinna być siedzibą urzędu gminy. Huta tam już wygasła, ale nadal istniał mały zakład metalowy. Tam była jedyna w gminie kaplica górnicza, przy której w 1908 roku utworzono parafię. Obok powstawało uzdrowisko Czarniecka Góra. Obok Czarnej przebiegała kolej żelazna, ale jeszcze bez przystanku osobowego. Mogła tam powstać i poczta.

W Czarnej istniała od 1866 roku prywatna szkółka elementarna, wspomagana przez koneckich dziedziców. Potem szkółka przeszła na garnuszek gminy duraczowskiej. Mogły do niej uczęszczać dzieci z całej gminy. Na szczęście rodzice nie pragnęli dla dzieci tak powszechnej edukacji. Sprzeczki o opłaty szkolne ciągnęły się latami.

Ostatnim z przedwojennych wójtów duraczowskich był Kazimierz Jankowski, pochodzący z Piły. Zastąpił na tej funkcji zdymisjonowanego przez starostę wójta Władysława Kotasa z Janowa. Jankowski wójtował też w latach okupacji niemieckiej. Z przedwojennych wójtów zapamiętano jeszcze Kowalczyka z Koziej Woli i Bolesława Stąpora z Duraczowa. I to jest chyrakterystyczne, że duraczowskimi wójtami bywali zwykle odlewnicy. Po wyzwoleniu duraczowskim wójtem został formiarz Stefan Malasiński z Piły, a kolejnym był odlewnik Józef Grot z Janowa, mieszkający w Szabelni.

W połowie 1950 roku zmieniono ustrój wewnętrzny gmin. Uległ likwidacji tzw. dualizm. Gminy samorządowe przemieniono w rządowe. Powstały prezydia jednolitych rad narodowych. Pierwsze po zakończonej wojnie wybory rad odbyły się w grudniu 1954 roku. Wtedy uległy likwidacji gminy. Powstały gromady. Duraczowska gmina rozpadła się na siedem gromad - Rogów, Pomyków, Kozia Wola, Czarna, osiedlowa Stąporków, Hucisko i Krasna.

Co kilka lat gromady łączyły się i do 1974 roku, przetrwały tylko - Krasna, miejska Stąporków, Pomyków, gromadzka Stąporków i Rogów z przyłączonym Nieświniem. Znowu powstawały gminy według koncepcji terytorialnej. Też tworzono je chyba bezmyślnie i prawie arogancko. Teren po dawnej gminie duraczowskiej rozparcelowane pomiędzy gminy miejskie w Końskich i w Stąporkowie.
Sylwester Jedynak