niedziela, 9 czerwca 2013

Produkcja dział żelaznych w kraju na użytek powstania 1863. Suchedniów, Drzewica, Dąbrowa Górnicza, Ryki

Drzeworyt sztorcowy z francuskiego tygodnika Le Monde Illustre, z 1863 r. w zbiorach KW
Drzeworyt sztorcowy z francuskiego tygodnika Le Monde Illustre, z 1863 r. w zbiorach KW

Zdzisław Janczewski, znany działacz konspiracyjny, od wiosny 1862 roku agent zakupu broni we Wrocławiu, a w 1865 roku aresztowany, złożył nazbyt obszerne zeznania przed carskimi władzami śledczymi. Zeznał on między innymi o tajnej wytwórni broni w Warszawie, działającej jeszcze przed powstaniem, a założonej przez Organizację Akademicką. Wytwórnia ta mieściła się w domu Ludwika Maciejewicza, przy zbiegu ulic Brackiej i Jerozolimskiej i wytwarzała tylko broń sieczną oraz naprawiała uszkodzoną broń palną. Była to jednak niewielka fabryczka, która oczywiście produkcją armatek, dla celów powstania nie zajmowała się, choć na jej terenie, przypadkowo znalazły się dwie autentyczne armatki. O tym zdarzeniu warto wspomnieć. Otóż oba te działka, odlane w 1862 roku, w znanej fabryce warszawskiej Kropiwnickiego na zamówienie Organizacji Akademickiej, przesłano do przechowania w magazynie w posesji Maciejewicza.

Wiele szczęścia mieli organizatorzy tej akcji, gdyż dwie armatki, umieszczone w skrzyniach, na zwykłym wozie, wjechały tam na podwórze podczas przeprowadzanej wówczas rewizji pod kierownictwem policmajstra Zenbusza [1]. „Przysięgły” furman zorientował się, że na zawrócenie koni jest już za późno, więc spokojnie zładował obie skrzynie na podwórzu, a sam zaczął wyprzęgać konie. Wszystko to działo się na oczach penetrujących policjantów, a nawet w pewnej chwili policmajster przysiadł się na jednej skrzyni, czekając na zakończenie poszukiwań, w czasie których nawet ziemię przekopywano. Rewizja nie dała rezultatu i ekipa policyjna opuściła nieruchomość Maciejewicza [2].

Z chwilą wybuchu powstania, jednostki bardziej przedsiębiorcze próbowały wyrabiać armaty drewniane, z których pożytek był niewielki, oraz równocześnie próbowano produkować armaty żelazne.


Armaty z Suchedniowa

Suchedniowskie zakłady górnicze należące do Wschodniego Okręgu Górniczego posiadały silną organizację narodową, a tamtejszy proletariat przemysłowy działał z dużym uświadomieniem narodowym i patriotycznym [3]. Na ten górniczy ośrodek suchedniowski od dawna zwrócili uwagę działacze powstaniowi [4].

Radomski naczelnik wojenny gen. Uszakow piśmie z dnia 17.02.1863 r. do Głównego Dyrektora Komisji Skarbu użalał się, że „prawie we wszystkich państwowych zakładach górniczych wyrabiano broń dla powstańców, że przed wybuchem powstania broń ta była ładowana na wozy i rozwożona po całej guberni radomskiej, a władze górnicze, choć o tym wiedziały „nie powiadomiły go żadnym raportem czy doniesieniem" [5]. Początkowo była to tylko produkcja broni siecznej. Ale już po wybuchu powstania w zakładach suchedniowskich i samsonowskich odlano pierwsze armaty żelazne i niezwłocznie je przekazano do zgrupowania powstańczego Mariana Langiewicza [7].

Historyk i uczestnik powstania styczniowego Walery Przyborowskl między innymi podaje interesującą informację, źe „dzięki inicjatywie Eugeniusza Dębińskiego (ps. Kot) w zakładach samsonowskich i suchedniowskich próbowano lać armaty z surowca, których w rzeczy samej kilka odlano. Dla tej improwizowanej artylerii napisał nawet regulamin, który wydrukował w Lipsku, kosztem 600 talarów [8]. Ile ogółem armat górnicy suchedniowscy odlali, dziś trudno jest ustalić.


Armaty z Drzewicy

W niewielkim miasteczku Drzewica, w opoczyńskim, nad rzeczką Drzewiczką, znajdowały się zakłady metalurgiczne zwana Kuźnicami Drzewickimi gdzie również próbowano odlewać armaty na użytek powstania. Zakłady te należały do braci Alfreda i Douglasa Evansów, fabrykantów machin rolniczych w Warszawie, którzy w Drzewicy mieli wielki piec i fryszerkę [9].

W końcu stycznia i początku lutego 1863 roku, kiedy Józef Łakińskl organizował partię powstańczą w Opocznie i okolicy, patriotyczni drzewiccy hutnicy odlali dla tego oddziału kilka żelaznych armat; większość źródeł ustala, że odlano tam co najmniej trzy armaty [10]. O jednej armacie, pozostawionej przez Jeziorańskiego w Studziannie, którą następnie zabrał płk. Zwierow informował cara książę Konstanty, podając, że było to działo żelazne, kalibru 3-funtowego, odlane z zakładach Evansów w Drzewicy [11].


Armaty z Dąbrowy Górniczej

Z większym rozmachem i na większą skalę rozpoczęto próby produkcji żelaznych dział w Dąbrowie Górniczej. Inicjatorem tej akcji był Teodor Cieszkowski, uczeń polskiej szkoły wojskowej w Genui i Cuneo, oficer w oddziale Kurowskiego, uczestnik bitwy o Sosnowiec [12]. Zostawszy komendantem placu w Dąbrowie Górniczej i w związku z opanowaniem hut żelaznych przez powstańców, postanowił T. Cieszkowski rozpocząć produkcję armat. Na ten cel sprzedał zarewirowaną większą ilość cynku (ok. 20 tys. pudów) i sprowadził z zagranicy puszkarzy [13]. Już 13 lutego 1663 r. przeprowadzono pierwsze próby. Niezbyt to były udane próby, gdyż na 6 dział sprawdzanych, tylko dwie armaty uznano za zdatne do użytku [14].

Wiadomość o powstańczej produkcji armat zaniepokoiła cara Aleksandra II, który w piśmie z 9/21 lutego 1863 r. do w. ks. Konstantego zapytywał: „czy prawdą jest, że powstańcy rozpoczęli odlewać armaty w pogranicznej miejscowości, w pobliżu warszawsko-wiedeńskiej linii kolejowej?”. Tegoż dnia w. ks. Konstanty odpisał: o odlewaniu dział chodzą słuchy i piszą gazety. Sprawdzimy to gdy górnicze okręgi będą oczyszczane.

Dziś trudno jest już ustalić ile faktycznie dział żelaznych od
lano w Dąbrowie Górniczej Niemożność utrzymania w rękach powstańców, przez dłuższy okres czasu rejonu Dąbrowy Górniczej uniemoż
liwił dalszą produkcję armat.


Armaty z Ryk

O tajnej wytwórni armat w okolicach Ryk w pow. garwolińskim, mamy skąpe wiadomości. Otóż W. Przyborowski informuje, że w tamtej
szym gęstym lesie znajdował się piec do wytapiania dział i kierownikiem tej wytworni był mechanik - Francuz [16].

„Armatki robiono z rur wodociągowych przygotowywanych w fabrykach na Solcu w Warszawie, oraz ze słupów wiorstowych, okręcanych podwójnym drutem telegraficznym. Wylot i panewka - były mosiężne. Armatek tych zrobiono osiem, a były tak lekkie, że jeden koń mógł je uciągnąć. Część ich zakopano w lesie między Żyrzynem a Rykami i część w Puszczy Kozienickiej [17].

Nieco informacji o ludwisarni w Rykach podaje M. W. Berg twierdząc, że w Rykach odlewano nie tylko armatki żelazne, ale i spiżowe, oraz, że odlewy armat wykonywał niejaki Rasłowicz. Tam bowiem na polanie leśnej, w okolicach kolonii Mejzeszyna w pobliżu Ryk, rosyjski oficer mjr. Władyczka, znalazł w końcu 1863 roku zakopany surowiec, pochodzący ze zdobytych, przez powstańców 8 sierpnia 1863 r. pod Żyrzynem dwóch dział spiżowych [18].

W znalezisku tym były już odlane ze spiżu dwie armatki, 50 kawałków stopionego spiżu, oraz 30 kawałków spiżu porąbanego [19].

Ze wspomnień powstańca Antoniego Migdalskiego widać, że po bitwie pod Żyrzynem, zagwożdżone dwie armaty zabrał z sobą ppłk. Jankowski-Szydłowski, dowódca jednego z oddziałów ze zgrupowania gen. Kruka-Heidenreicha. Po przejściu mostu na rzece Wieprzu, wspomniane dwie zagwożdżone armaty Jankowski kazał zatopić w stawie koło młyna [20].

Można jedynie domniemywać, że po pewnym czasie organizacja narodowa wydobyła te armaty ze stawu i przekazała je do ludwisarni w Rykach.

Na tym miejscu wypada zaznaczyć jeszcze o kilku armatach, niewiadomego pochodzenia, a ukrywanych przez obywatela ziemskiego Adama Chomętowakiego. Otóż Henryk Cederbaum, streszczający wyrok Audytoriatu Polowego w sprawie tegoż Chomętowskiego, podaje, że pewnego razu w 1863 roku, naczelnik żandarmerii narodowej, niejaki Górski, dostarczył mu „na przechowanie armaty ze wszelkimi przyborami wojskowymi. Chomętowski armaty ukrył w lesie, a koła od lawet schował na folwarku” [21]. Za przypisany czyn Chomętowski został skazany na pozbawienie praw stanu i zesłanie na osiedlenie na Syberii. H. Cederbaum twierdzi w swym komentarzu, że naczelnik żandarmerii mający „najwyżej kilkudziesięciu ludzi nie mógł prowadzić se sobą artylerii” [22]. Rozumowanie to jest błędne, gdyż w przypadku, najprawdopodobniej naczelnik żandarmerii Górski wykonał tylko polecenie właściwej organizacji narodowej, która postarawszy się o armaty zleciła Górskiemu dostarczenie ich do majątku Chomętowakiego na czasowe przechowanie.

Henryk Seweryn Zawadzki


Przypisy:
  1. Zdzisław Janczewski, Zbiór zeznań śledczych o przebiegu pow
stania styczniowego, Wrocław 1965, s. 329-30;
    Henryk Cederbaum, 
Powstanie Styczniowe. Wyroki Audytoriatu Polowego z lat 1865-1866, Warszawa 1917, s. 170.
    W. Przyborowski, Dzieje..., Kraków 1897, T.1, s. 25-6.
  2. Z. Janczewski, ibidem.
  3. Krzysztof Groniowski, Robotnicy Zagłębia Staropolskiego i Dąbrowskiego w powstaniu styczniowym, w: Przegląd Historyczny, Warszawa 1968, T. LIX, z. 1, s. 26.
    Roman Rogiński powstaniec 1863 r. Zeznania i wspomnienia, oprac. S. Kieniewicz, Warszawa 1983, s. 28.
  4. Eugeniusz Przybyszewski, Proletariat przemysłowy w polskim ruchu rewolucyjnym lat sześćdziesiątych, w: Pisma, Warszawa 1961, s. 352.
    Władysław Karbowski, Zygmunt Padlewski 1835-1863. Warszawa 1969, s. 162.
  5. S. Gesket, Wojennyja diejstwija w Carstwie Polskom w 1863 godu, Warszawa 1894, s.383. M. W. Berg - Zapiski o powstaniu polskim 1863-1864, Kraków 1899, T. II, s.302.
  6. Wł. Karbowski op.cit. s.168;
    M. W. Berg op. cit. T.II, s.262, 273.
  7. E. Przybyszewski op. cit. s.358
    W. Przyborowski Dzleje... T.II, s.231 i T. I, s.18.
    H. Rzadkowska op. cit., s. 90.
  8. Eugeniusz Kaczkowski (ps. Dębiński - Kot), ok. 1820-1887; emigrował ok. 1850, kpt. artylerii armii francuskiej, w 1863r. zastępca dyrektora Wydziału Wojny Rz. Narod.
    W. Przyborowski, Dzieje... T. V, s.18.
  9. Encyklopedia Powszechna, Warszawa 1861, T. VII, s.513.
    Franciszek
 Maksymilian Sobieszczański, Rys historyczno-statystyczny wzros
tu i stanu miasta Warszawy, Warszawa 1974, s. 528 i 316.
  10. 10. S. Gesket, op. cit. s. 72.
    J. K. Janowski, Pamiętniki o Powstaniu Styczniowym, Lwów 1923. T. I, s.183.
    N. S. Pawliszczew, Siedmicy Polskago Miatieża 1861-1864, Petersburg 1887, s. 37. W. Przyborowski Dzieje... T. I, s. 453.
    K. Groniowskl op. cit., s. 34.
    M. W. Berg op. cit. T. II, s. 376.
    E. Przybyszewski op. cit., s. 358, autor nie wspomina o działach odlanych w Drzewicy, ale podaje, że w tychże zakładach wyrabiano dla powstańców ręczną broń palną.
  11. Korespondencja Namiestników Król. Pol., Wrocław 1974, s. 81, korespondencja z 10/22 lutego 1863r.
  12. Por. Dokumenty Komitetu Centralnego i Rządu Narodowego 1862-1864, Warszawa 1968, s. 596.
  13. Ryszard Szwed, Powstanie styczniowe w Zagłębiu Dąbrowskim, Warszawa 1978, s.73. Ks.Serafin Szulc, Pamiętnik kapelana; w: Zapomniane wspomnienia, Warszawa 1981, s. 91. E. Kozłowski, Od Węgrowa do Opatowa 3.02.1863 - 21.02.1864, Warszawa 1962, s 50. Sprawę produkcji dział w Dąbrowie Górniczej poddał w wątpliwość Piotr Bańkowski w swej pracy p. t. Z dziejów Powstania Styczniowego w Kielecczyźnie, w: Pamiętnik Kielecki z 1947, s. 140-141.
  14. R. Szwed, op. cit., s.76, tenże autor podaje, że ówczesna prasa śląska informowała, że w Dąbrowie Górniczej wyprodukowano około 10 do 20 armat.
  15. Korespondencja namiestników Król. Pol., Wrocław 1974, s. 78-9.
  16. W. Przyborowski, Dzieje... Kraków 1905, T. IV, s. 346
    E. Kozłowski, Od Węgrowa..., s.180.
  17. W. Przyborowski, ibid.
  18. M. W. Berg op. cit. T. III, s. 259.
    Stanisław Góra, Partyzantka na Podlasiu 1863-1864, Warszawa 1976, s. 173.
  19. M. W. Berg - ibid.
    W. Przyborowski op. cit., s.347.
  20. Antoni Migdalski, Wspomnienia rotmistrza kawalerii narodowej w 1863-64 roku; w: Powstanie Styczniowe na Lubelszczyźnie, Lublin 1966, s. 214.
  21. H. Cederbaum op. cit. s. 260.
  22. H. Cederbaum op. cit. s. 261.

[Zacytowałem drugi fragment przygotowywanej do druku książki Henryka Seweryna Zawadzkiego, Artyleria powstańcza 1863-1864 r. Maszynopis w zbiorach KW]