wtorek, 3 kwietnia 2012

Spotkania wielkanocne z Kazimierzem Kaplem. 1914, 1916, 1918...

Pocztówka I strona, namalowana przez Kazimierza Kapla. Korespondencja z 1916 roku. Ze zbiorów Edwarda Tylmana

Pocztówka I strona, namalowana przez Kazimierza Kapla. Korespondencja z 1916 roku. 
Ze zbiorów Edwarda Tylmana

To już nasze trzecie spotkanie z Kazimierzem Kaplem. Tym razem odwiedzimy Kazimierza Kapla w domu z rodziną w Końskich (1914), na froncie (1916) i ponownie w Końskich po powrocie z obozu internowania w 1918 w przeddzień Wielkanocy. Wybrane fragmenty pełne nostalgii, „pachnące babami wielkanocnymi, lukrowanymi mazurkami, słychać w nich Alleluja w kościele, głosy koneckich dzwonów i strzały z kalichlorku...” pochodzą z Lirycznego pamiętnika legionisty. Moje kartki 1903-1920, opatrzone są komentarzem Edwarda Tylmana (siostrzeńca Kazimierza Kapla).

Przypomnę: Kazimierz Kapel (ur. Końskie 3.07.1895 - zm. Rożki k. Radomia 11.10.1942 r.) - legionista Józefa Piłsudskiego, żołnierz na froncie wschodnim w walkach z bolszewikami, żołnierz w kampanii wrześniowej II RP, żołnierz AK ps. Wróbel, kronikarz miasta Końskie, zapomniany bohater...


Końskie, Wielkanoc 1914

Święta Wielkanocne roku, 1914, to prawdopodobnie obraz ostatniej Wielkiej Soboty w domu rodzinnym, zapisany w pamięci Kazimierza Kapla. Wspomina ten dzień z wielką nostalgią stojąc samotnie na warcie, a chwila jest szczególna, bo właśnie zbliżają się kolejne święta.


A tam w Końskich rodzinę głos Taty zagrzewa -
„Prędzej, zaraz ksiądz przyjdzie!” i w pośpiechu Mama,
Kończy stawiać święcenie - a robi to sama.
Stoją więc piękne baby, na nich dużo lukru,
Szynka, jajka, kiełbasy i głowizna wielka,
Różne mięsa, mazurki i baranek z cukru,
Chleb, sól, masło, oliwa i wina butelka.
Obok leży kropidło i woda święcona...
A całość ta, zielenią pięknie przystrojona.
Wtem drzwi się w saloniku otwierają z trzaskiem.
Wpada Hela, co stała na straży przed bramą -


„Mamo ksiądz!”... a po drodze wysypanej piaskiem,
Wysadzanej drzewkami, prawie jodłą samą,
Idzie ksiądz w białej komży, na ramieniu spięta
Długa szarfa czerwona... w ręku księga święta...

I wciąż nade mną szumią rozmodlone drzewa...
I tym razem przynoszą z dala inne tony...
Tak, to rezurekcja. Cały kościół śpiewa
„Alleluja!”... procesja, strzały, biją dzwony...


W domu czeka śniadanie... tam na obrus biały
Podano poświęcone przeróżne specjały.
Po dzieleniu się jajkiem, barszczyk, mięso, sosy,
Słodka wódka i wino...


Na froncie, Wielkanoc 1916

Pierwsza Wielkanoc Kazimierza Kapla w wojsku i poza domem - rok 1916, jeszcze na terenie dawnej Polski. Przed połączeniem Brygad I, II i III i wyruszeniem na Wołyń (bitwa i porażka w
Kostiuchnówce). Kazimierz zmobilizowany w Końskich do tworzącej się w Piotrkowie III Brygady Legionów Polskich wyrusza z wojskiem 8 maja 1915 roku trasą Opoczno, Dęblin, Lublin i tam zastaje ich wiosna i Wielkanoc.

Poranek dzisiaj wstaje pogodny, złocisty,
Cały skąpany w blaskach wschodzącego słońca,
Taki błogi, spokojny, cichy, promienisty...
Wokół łąki kwieciste i lasy bez końca.
Tutaj muszka zabrzęczy, tam ptaszek zaśpiewa...
Nade mną szumią rozmodlone drzewa.
Nic na to nie wskazuje, że są czasy wojny...
Że za chwilę, zza rzeczki, mogą gruchnąć strzały
I na cichą polanę wkroczyć oddział zbrojny,
A wokoło granaty będą ziemię rwały,
Że ja wsparty na broni na placówce stoję
I że nas znów czekają dalsze, krwawe boje.
Tenże spokój nabiera dziś szczególnej mocy...
Nade mną szumią cicho rozmodlone drzewa...
Tak. Rozmodlone. Dziś dzień Wielkiej Nocy...

Odgłos kroków, szczęk broni, podniesione głosy...
Tak. To zmiana nadchodzi... a ja do jedzenia
Mam niewiele w chlebaku, a więc tego ranka,
Będzie skromne śniadanie... A tu... niespodzianka!
„Kazik chodź! Tu dla ciebie jest z domu przesyłka!
Rozwijam ją w pośpiechu - babka, placek mały,
Apetyczna kiełbasa, boczek, jajek kilka...
Rozstawiamy z kolegą... a stół jak świat cały...

Obrus - trawka zielona... rum i wódka czysta...
Przyszli goście, jest ułan i artylerzysta.
Nazajutrz, gdy w ziemiance jeszcze smacznie chrapię,
Kaskada zimnej wody podrywa mnie z pryczy.
To sąsiedzi - „A śpiochy!”, więc każdy z nas łapie
Jakiekolwiek naczynie... „Śmigus!” każdy krzyczy...


Śmiech, rejwach w całym lesie... a wiara urżnięta...
I tak to spędziliśmy tegoroczne święta.

Z bogatej korespondencji od i do Kazimierza Kapla warto przytoczyć treść kartki wysłanej przez Kazimierza do Końskich, do siostry Ewy:

24 kwietnia 1916
Kochana Ewciu.
Wczoraj do dnia stałem na placówce, rożne mi na myśl przychodziły wspomnienia, a o czym wspominałem to oto masz na rycinie, którą namalowałem. Nie wiem jak Ci się podoba. Na obrazku namalowałem sam siebie, jak właśnie stoję na placówce.
Czy Antoś przyjechał na Święta? Ja pierwszy dzień Świąt spędziłem bardzo wesoło i zostanie mi ten dzień na zawsze w pamięci. A jak spędziłem to Ci namaluję i napiszę. Wczoraj rano dostaliśmy prezenty od Kieleckiej Ligi Kobiet.
Całuję Cię Kazek

Pocztówka, strona tekstowa, wysłana przez Kazimierza Kapla do siostry w Końskich. Korespondencja z 1916 roku. Stempel nr 355 poczty polowej Legionów. Ze zbiorów Edwarda Tylmana

Pocztówka, strona tekstowa, wysłana przez Kazimierza Kapla do siostry w Końskich. Korespondencja 
z 1916 roku. Stempel nr 355 poczty polowej Legionów. Ze zbiorów Edwarda Tylmana


Końskie, Wielkanoc 1918

Rozwiązanie Legionów w lipcu 1917 roku, obozy w Szczypiornej i Łomży i powrót Kazimierza
do domu, w przeddzień Świąt Wielkanocnych.


Kiedyż Końskie nareszcie... Tak pociąg się wlecze..
Małoletni - zwolnili... Obóz opuściłem.
Wielki Piątek... a Mama pewno ciasta piecze...
Stacja. Szybko wysiadam... kroku przyspieszyłem...
Idę z drżeniem ulicą... podwórze... i brama...
Wchodzę - baby wyjmuje z pieca moja Mama.