niedziela, 30 października 2011

Hubalowym szlakiem

Autor Jacek Lombarski podczas spotkania z czytelnikami - Końskie, 25 października 2011 r.
Autor Jacek Lombarski podczas spotkania z czytelnikami - Końskie, 25 października 2011 r.


We wrześniu tego roku ukazała się książkę dziennikarza i fotoreportera, od 2008 roku honorowego członka Środowisk „Hubalczycy” Jacka Lombarskiego: Major Hubal. Legendy i mity.

W dniu 25 października w Końskich w sali Miejskiej Biblioteki Publicznej (w parku) odbyły się dwa spotkanie autorskie - dla młodzieży szkolnej, później o 16.00 dla starszego grona czytelników. Obydwa spotkania były udane, chociaż to późniejsze, cechowała ożywiona dyskusja. Czytelnicy - znawcy (liczne grono miłośników książki) niejako sprawdzali autora, upewniając się po wyczerpujących odpowiedziach o jego głębokiej wiedzy. Ze swojej strony dodam, że książka jest „gęsta” od cytatów, przypisów, porównań, faktów... Czytać ją trzeba z uwagą należną pozycjom nielekkim, tym bardziej, że autor musiał zmierzyć się z próbą połączenia wymogów warsztatu historycznego z ambicją stawienia czoła mitom... - ze słowa wstępnego prof. Rafała Habielskiego. Od siebie dodam, że jest to próba w pełni udana. Gratuluję! Dodam, że Końskie.org.pl przyczyniło się również do wydania tej książki.

Poniżej prezentuję jakże ciekawy rozdział - tematu do dziś wzbudzającego wiele kontrowersji.



Odpowiedź na rozkaz „Grabca”

Melchior Wańkowicz nie oparł się soczystej anegdocie zasłyszanej od Romualda Rodziewicza. Zachwycił się prostotą i dosadnością języka żołnierskiego, tak różnego od mowy wodzów i dyplomatów. Umieścił ją w swoim opowiadaniu.

m.p. 6 [1] kwietnia 1940 r.
Oddział Wydzielony
Kawalerii Wojsk Polskich [2]
w Górach Świętokrzyskich
Do Pana Grabca


Żadnych Grabców nie znam i znać nie chcę. Rozkazy takowego mam w dupie i na przyszłość przyjmować nie będę.


D–ca Oddz. Wydzielonego
Mjr HUBAL [3]

Do dziś jest to jeden z podstawowych zarzutów niesubordynacji, jakie wytaczane są przeciw majorowi Hubalowi. Tak naprawdę nie znamy oryginalnej treści rozkazu, jaki dotarł w Węgrzynie do majora Hubala. Znany jest jedynie jego opis znajdujący się w Dzienniku działalności Oddziału Wydzielonego WP i słynna odpowiedź (też jedynie odpis) brzmiąca nieco inaczej niż podaje to Wańkowicz, ale jej sens i wydźwięk pozostaje taki sam [4].

Józef Wyrwa, świadek wizyty por. „Czarnego”, w złożonej w WIH w 1958 roku relacji, tak opisał to zdarzenie: (...) przybył por. Czarny, oficer Komendy Obwodu w Końskich, przywożąc rozkaz Grabca, nakazujący natychmiastowe rozwiązanie oddziału. (...) Odpowiedź na rozkaz Grabca czytałem. Dosłownej treści nie pamiętam, była krótka. Brzmiała mniej więcej w ten sposób: Żadnych Grabców nie znam. Tak Grabca jak i jego rozkazy mam w dupie [5].

„Do ludności powiatu koneckiego” – odezwa starosty koneckiego dr. Albrechta przestrzegająca przed pomocą OWWP majora Hubala z dnia 5 kwietnia 1940 r. (Zbiory Zespołu Szkół Zawodowych im. H. Dobrzańskiego – Hubala 
w Radomiu/ Archiwum Państwowe w Kielcach)
„Do ludności powiatu koneckiego” – odezwa starosty koneckiego dr. Albrechta przestrzegająca 
przed pomocą OWWP majora Hubala z dnia 5 kwietnia 1940 r. 
(Zbiory Zespołu Szkół Zawodowych im. H. Dobrzańskiego – Hubala w Radomiu 
/ Archiwum Państwowe w Kielcach).
Fotografia z książki Jacka Lombarskiego Major Hubal. Legendy i mity


Problem polega na tym, że pseudonim „Grabiec” zamieniony został na „Grabica” [6] i automatycznie zarzucono Hubalowi bunt przeciw Komendantowi Głównemu ZWZ. Kpt. „Górski” [7] złożył szczegółowy raport do Komendanta Okręgu ZWZ [w Kielcach – uzupełnienie JL], zatrzymując w aktach rozkaz Komendy Głównej wraz z odpowiedzią „Hubala”.

Można zadać sobie pytanie: czy gdyby Melchior Wańkowicz nie wstawił do Hubalczyków tego soczystego wątku, dyskutowalibyśmy dziś, kogo obraził Hubal swoją odpowiedzią i czy sprawa ujrzałaby kiedykolwiek światło dzienne? Przemilczenie jej byłoby zgodnie z wolą komendanta Okręgu ZWZ w Końskich.

Jak już napisałem, Melchior Wańkowicz podał pseudonim „Grabiec” tak zresztą jak później Józef Wyrwa i Tadeusz Wyrwa. W 1971 roku ukazało się pierwsze wydanie książki Mirosława Dereckiego Tropem majora Hubala, w której, cytując odpowiedź na otrzymany rozkaz i powołując się na opowiadanie Wańkowicza, zmienia pseudonim na „Grabica”, wyjaśniając w przypisie: Podaję za Melchiorem Wańkowiczem (...) Nota bene Wańkowicz pisze: „Grabca”, a nie „Grabicy”.

Różnica niewielka, ale zasadnicza. Mniej więcej taka jak między Moczarem Mieczysławem – budowniczym „nowej władzy”, a Moczarskim Kazimierzem, na którego „nowa władza” wydała wyrok śmierci.

W 1972 roku Anna Wawrzycka w Ostatnim szwadronie [8] wydanym w popularnej serii „Tygrysów” pisze już o „Grabicy”, czyli o pułkowniku Roweckim. To samo spotykamy u Marka Szymańskiego w Oddziale Wydzielonym majora Hubala [9], książce wydanej w 1975 roku, ale zwróćmy uwagę na fakt, że nie był on świadkiem rozgrywających się w Węgrzynie wydarzeń. Na spotkaniu w klubie PAX w Radomiu w 1980 roku Józef Alicki stwierdził kategorycznie, że widział zapis w dzienniku oddziału i jest tam wyraźnie napisane „Grabiec” [10].

Ostatni dziennik bojowy OWWP przekazany przez prof. Tadeusza Wyrwę do Muzeum AK w Krakowie (archiwum Muzeum Armii Krajowej w Krakowie)
Ostatni dziennik bojowy OWWP przekazany przez prof. Tadeusza Wyrwę do Muzeum AK w Krakowie 
(archiwum Muzeum Armii Krajowej w Krakowie).
Fotografia z książki Jacka Lombarskiego Major Hubal. Legendy i mity


W wydanych w 1968 roku wspomnieniach Zygmunta Janke W Armii Krajowej w Łodzi i na Śląsku znajduje się następujący zapis: Dnia 13 marca 1940 r. z rozkazu komendanta ZWZ gen. [11] Stefana Roweckiego („Grot”) ppłk Okulicki rozwiązał Oddział Wydzielony Wojska Polskiego majora „Hubala”(...) [12]

W opracowaniu Okręg Łódź Armii Krajowej znajduje się relacja Zygmunta Waltera Janke omawiająca okresu od stycznia do sierpnia 1940 roku: Okręg Łódzki wszedł w skład Obszaru nr 1 Warszawa i podlegał jego komendantowi, dotychczasowemu szefowi sztabu Komendy Głównej SZP płk. dypl. Stefanowi Roweckiemu ps. „Rakoń” [13].

Więc znowu nie „Grabica”. Zygmunt Walter Janke pełnił w omawianym okresie funkcję szefa oddziału II i szefa sztabu Komendy Okręgu Łódzkiego ZWZ, był więc osobą dobrze poinformowaną. Wymienia dwa różne pseudonimy Stefana Roweckiego, „Rakoń” i „Grot”. Nie wymienia jednak pseudonimu „Grabica”, używanego przez niego w kontaktach z Komendantami Wojewódzkimi w 1940 roku [14], ale czy major Hubal znał ten pseudonim? Tadeusz Wyrwa sugeruje, że niekoniecznie. Hubal twierdził później – czy też ściślej Furgalski twierdził w jego imieniu w Komendzie Z.W.Z. – że nie wiedział, kto to jest Grabiec. Tłumaczenie to odrzucano jako wymysł Hubala i Furgalskiego. A jednak dziś, w świetle dokumentów, twierdzenie to nabiera większego prawdopodobieństwa. Przede wszystkim, co do samego pseudonimu „Grabiec”. Dziś nie ma żadnego dowodu, że Major wiedział, czy też mógł wiedzieć, kto się pod tym pseudonimem ukrywa. Większość autorów, którzy po wojnie piszą o Hubalu, podaje nie „Grabiec”, lecz „Grabica” – tak też mylnie pisze Szymański w swojej książce (...) [15].

Nie tylko z „Grabcem” jest jednak kłopot. W różnych opracowaniach osoba por. „Czarnego” ewoluuje tak jak pseudonim nadawcy i z wysłannika komendanta ZWZ w Końskich przemienia się w łącznika KG ZWZ przybyłego bezpośrednio z Warszawy [16].

Sprawa autentyczności rozkazu wysłanego przez pułkownika Roweckiego „Grabicę” staje się tym bardziej niejasna, kiedy zajrzymy do meldunku nr 17 z 15 kwietnia 1940 roku skierowanego do generała Sosnkowskiego. W Końskich niepoczytalne wystąpienie Hubala (mjr. Do), który dwukrotnie nie usłuchał rozkazu rozwiązania partyzantki (...).

Policzmy rozkazy, jakie dotarły do oddziału. Do tej pory w różnych opracowaniach rozpatrywano jedynie dwa. Pierwszy, który przywiózł do Gałek podpułkownik Okulicki „Miller” [17]. Nie posiadał on żadnych instrukcji pisemnych, co skrupulatnie odnotował w Dzienniku Oddziału Henryk Ossowski. Jako ten drugi liczony był zawsze rozkaz przywieziony 7 kwietnia 1940 roku przez porucznika „Czarnego”.

Sprawa wydaje się jasna i klarowna. Niestety, taka nie jest. Już wcześniej wspominałem o rozkazie, jaki w październiku wydał generał Tokarzewski podczas wizyty w Kielcach, a o którym wspominał Okulicki w liście do ob. Kuli. Możliwe że ostatecznie przekazany on został majorowi Hubalowi dopiero w listopadzie. Do mjra tego oddziału, mimo że dał przyrzeczenie szybkiego (natychmiastowego) rozwiązania oddziału nie mam zaufania. Podobne przyrzeczenie dał już w listopadzie ub. roku [18].

Niestety, to jeszcze nie jest wszystko. Zdziarski Stanisław Kazimierz (...) Delegowany przez naczelne dowództwo SZP udał się 2.01.1940 do kwatery mjr. Hubala – Dobrzańskiego z poleceniem rozwiązania oddziału, czego Hubal nie wykonał [19].

Również we Wspomnieniach i przyczynkach historycznych pułkownika Jana Rzepeckiego znajdujemy ślad informacji o wcześniejszym, niż przekazany przez Okulickiego, rozkazie rozwiązania oddziału. Miał więc Rowecki z Hubalem dużo kłopotu. Wysłał nawet do niego z perswazją oficera ze sztabu okręgu kieleckiego, pseudonim „Korwin” [20].

Ostatnie odnalezione pośmiertne zdjęcie majora Hubala. Awers i rewers. Na rewersie napis: Polski „Bohaterski Generał”. Zginął w lasach pod Łodzią. Został okrążony przez nasz Batalion Strzelców Krajowych w lasach pod Łodzią nad rzeką Pilicą. Zginął przy tym nasz (grabarz) Dengler. (Tłumaczenie z niemieckiego Jerzy Madejski). (Zbiory Zbigniewa Krzywosza)
Ostatnie odnalezione pośmiertne zdjęcie majora Hubala. 
(Zbiory Zbigniewa Krzywosza).
Fotografia z książki Jacka Lombarskiego Major Hubal. Legendy i mity


Całość zagadnienia komplikują jeszcze wspomnienia płk. Klemensa Rudnickiego, który również miał na rozkaz płk Roweckiego spotkać się z mjr. Hubalem. Wreszcie wybrałem się do Wielopolskich, ażeby (...) nawiązać łączność z Hubalą–Dobrzańskim. (...) Spotkaliśmy się z Hubalą wpół drogi do Pińczowa. Odmówił stanowczo wszelkiemu mieszaniu się do niego. Twierdził, że munduru nie zdejmie, koni nie porzuci, pod żadną ziemię nie będzie się chował, pokoju z Niemcami nikt nie zawarł, a więc będzie walczył [21].

W tym momencie nasuwa się pytanie, czy Rowecki w ogóle wiedział o przypisywanym jego autorstwu rozkazowi z dnia 7 kwietnia 1940 roku, a który później, dzięki przekazowi literackiemu, bo innego nie ma, stał się najsurowszym argumentem przeciwko Hubalowi?

Istnieje jeszcze jedna możliwość wyjaśnienia tego tragicznego nieporozumienia. W meldunku z 15 kwietnia 1940 pułkownik Rowecki pisał: Hubala ścigam, chcę go wysłać za granicę, w przyszłości oddam pod sąd [22].

Czy możliwe jest, że komendant w Końskich, zgodnie z poleceniem „ścigania” wydanym przez Komendanta Głównego płk. „Grabicę”, napisał w jego imieniu polecenie rozwiązania oddziału, na nieszczęście popełniając błąd w podpisie? Odpowiedź na to pytanie można by znaleźć w dokumentacji, o ile się zachowała, komendanta ZWZ w Końskich, Jana Stoińskiego „Brzozy”. Przypomnijmy, co napisała Sasal–Sadowska: Kpt. „Górski” złożył szczegółowy raport do Komendanta Okręgu ZWZ, zatrzymując w aktach rozkaz Komendy Głównej wraz z odpowiedzią „Hubala” [23].

Nikt, poza „wtajemniczonymi”, nie poznał treści odpowiedzi, jaką kazał napisać major Hubal, a i my nie wiemy co naprawdę powiedział w Komendzie Okręgu ZWZ kpt. „Górski”.

Pozostaje jeszcze jedno pytanie. Czy, jeżeli łącznik przekazał majorowi Hubalowi „oryginalny” rozkaz pułkownika Grabicy, komendant ZWZ w Końskich miał prawo go zatrzymać? Czy nie powinien zwrócić go nadawcy? A może po prostu nie chciał ujawnić swojego błędu, który sprowokował całe zajście, a stał się wyśmienitą pożywką dla późniejszych badaczy historii „niesfornego” majora?

Na zakończenie tego rozdziału pozostawiłem jeszcze jedną informację. Mirosław Derecki w Tropem majora Hubala napisał: „Hubal” mający nerwy napięte do ostatnich granic, wpada w szał i miota się pomiędzy wydaniem rozkazu rozstrzelania (...) „Czarnego” a pomysłem wysłania (...) wielkiego elaboratu, tłumaczącego celowość istnienia oddziału. Sytuację rozładowuje adiutant „Dołęga” [24], proponując napisanie lakonicznej odpowiedzi (...) Żadnych Grabców nie znam itd. (...) „Hubal” wybucha śmiechem i groźna sytuacja zostaje zażegnana [25].

Kto więc był autorem słów sławnego listu? Pismo podpisał major Hubal, więc to na niego ostatecznie spadła cała odpowiedzialność.

Jacek Lombarski


Uczestnik spotkania p. Jerzy Zdral pokazał książkę Melchiora Wańkowicza Hubalczycy (III wydanie PAX z 1967 r.) z zebranymi autografami członków oddziału majora Hubala. Końskie, 25 października 2011 r.

Uczestnik spotkania p. Jerzy Zdral pokazał książkę Melchiora Wańkowicza Hubalczycy (III wydanie PAX z 1967 r.) z zebranymi autografami członków oddziału majora Hubala. Końskie, 25 października 2011 r.
Uczestnik spotkania p. Jerzy Zdral pokazał książkę Melchiora Wańkowicza Hubalczycy 
(III wydanie PAX z 1967 r.) z zebranymi autografami członków oddziału majora Hubala. 
Końskie, 25 października 2011 r.




Przypisy:

[1] Powinno być: 7 kwietnia 1940 r.
[2] Powinno być: Oddział Wydzielony Wojska Polskiego.
[3] M. Wańkowicz, Hubalczycy (3) – Śmierć Hubala, „Kierunki” nr 20 z 30 września 1956 r., s. 7.
[4] J. Wyrwa, Pamiętniki..., s. 27. Józef Wyrwa tę samą treść odpowiedzi zamieszcza w Opracowaniu skierowanym już w 1958 roku do Biura Historycznego Wojska Polskiego w Warszawie (AMWB, sygn. III/2/16, s. 4).
[5] J. Wyrwa, Opracowanie..., AMWB, sygn. III/2/16, s. 4.
[6] Grabica – jeden z wielu pseudonimów gen. Stefana Roweckiego.
[7] Kpt. Jan Stoiński „Brzoza”, „Górski” pierwszy komendant Obwodu ZWZ – AK Końskie, zginął w walce z obławą Gestapo 1.11.1942 r.
[8] A. Wawrzycka, Ostatni..., s. 81.
[9] M. Szymański, Oddział...
[10] Nagranie ze Spotkania w Klubie PAX w Radomiu w posiadaniu autora. Warto w tym miejscu podkreślić, że Z. Kosztyła powołuje się również na relację Józefa Alickiego złożoną w Wojskowym Instytucie Historii w 1957 roku (sygn. IX/2/46), chociaż we Wspomnieniach żołnierza wydanych już po śmierci Alickiego znajdujemy informację mówiącą o „Grabicy”.
[11] Powinno być pułkownika Roweckiego.
[12] Z. W. Janke, W Armii Krajowej w Łodzi i na Śląsku, Łódź 1968 r., s. 13.
[13] Okręg Łódzki Armii Krajowej, praca zb. pod red. M. Budziarka, Łódź 1988 r., s. 32.
[14] Pismo z dnia 22.01.1940 r. do ppłk. Adama Obtułowicza, Dowódcy Wojewódzkiego na terenie województwa nowogródzkiego i wileńskiego, Armia Krajowa w dokumentach, Wrocław 1990 r., s. 84–85.
[15] T. Wyrwa, W cieniu legendy..., s. 42.
[16] M. Wańkowicz w 1960 r. i 1967 r. pisze o Komendzie Głównej w Warszawie, również A. Wawrzycka Ostatni..., s. 81, M. Derecki pisze o wysłanniku dowódcy okręgu ZWZ w Kielcach, M. Szymański o łączniku z KG ZWZ, J. Alicki o łączniku z Komendy Głównej. T. Wyrwa, opierając się na oryginale dziennika, pisze natomiast o Komendzie ZWZ w Końskich tak jak i Z. Kosztyła.
[17] W rzeczywistości w oddziale podpułkownik Okulicki przedstawił się jako „Jan Miller”.
[18] Szerzej na ten temat w rozdziale 1.5.4 OWWP mjr. Hubala.
[19] Ziemianie polscy XX wieku, praca zbiorowa pod red. Janiny Leśkiewiczowej, Warszawa 1994, t. 2, s. 144.
[20] J. Rzepecki, Wspomnienia..., s. 224.
[21] K. Rudnicki, Na polskich szlakach, Londyn 1952, s. 81 [w:] M. Derecki, Tropem..., przypis 34, s. 312.
[22] Armia Krajowa..., t. 1, s. 211.
[23] H. Sasal–Sadowska, W poszumie lasów koneckich, Kraków 1983 r., s. 125.
[24] Henryk Ossowski.
[25] M. Derecki, Tropem..., Lublin 1982, s. 100.