środa, 25 maja 2011

Końskie. Las Karolinów – krzyż

Końskie. Las Karolinów - krzyż
Symboliczna mogiła jako jedna z wielu, znajduje się na przedłużeniu ulicy Spacerowej, na skraju lasu zwanym Karolinowem, przy drodze Końskie - Kazanów [po prawej stronie]. Dziś jest to skromny, zanikający kopczyk piaszczystej ziemi. Stary brzozowy krzyż zastąpiono metalowym. Jeszcze kilka lat temu była na nim zawieszona tabliczka z prawie zatartym napisem:

Śp. poległy w lesie Karolinów
[pod tym napisem wiersz]
gdzieś potem w osiedlu jakimś
będzie po nocach, ktoś płakał za kimś
Gdzieś kiedyś potem, w osiedlu innym
będą się bały nocą dziewczyny
przechodząc koło krzaku jałowca
gdzie po ostatnim patrolu spoczywa
biedny, samotny - strzelec zwiadowca

[poniżej inny napis]
Przechodniu uszanuj miejsce zbroczone krwią poległego żołnierza


Wtedy, kiedy na krzyżu była jeszcze tabliczka, przypadkowego przechodnia mógł zastanawiać brak na niej jakiegokolwiek nazwiska czy daty. Sprawę wyjaśnił nieżyjący już uczestnik walk pod Kazanowem, były oficer 136 pułku piechoty, pan Mieczysław Rożniatowski - dowodzący w tym czasie grupą żołnierzy tak zwanych kolarzy zwiadowców. Wspomniany już 163 pułk piechoty i inne oddziały stoczyły ciężkie walki obronne, broniąc przeprawy na rzece Czarnej pod Rudą Maleniecką, zagradzając pod Kazanowem niemieckim oddziałom drogę do Końskich.

Opisana mogiła, to miejsce śmierci kilku żołnierzy z patrolu wysłanego na przedpole miasta, którzy zginęli w wyniku wybuchu bomby lotniczej. Pochowano ich na miejscu, potem przeniesiono na cmentarz w Kazanowie, gdzie spoczywają żołnierze WP polegli w walkach w pierwszych dniach września 1939 roku. Uwagę skupiają dwie biało-czerwone chorągiewki wycięte z blachy, symbole pamięci o Wrześniowych Żołnierzach Wojska Polskiego. Bogdan Faworski [2006]

Na uzupełnienie tego tekstu przytoczę jeszcze fragment wspomnień Władysława Barańskiego wskazany przez Dariusza Jaskulskiego, który zainteresował mnie losami tego przydrożnego krzyża.
Nie wiem ilu naszych poległo pod Kazanowem. Trzech pochowano przy wschodnim skraju lasu karolinowskiego, po lewej stronie drogi do Końskich. Na żołnierskich mogiłkach stały brzozowe krzyże, na nich wisiały medaliki (dar matek? żon? narzeczonych?) Dwa z tych medalików były prawosławne. Przy tych mogiłach 11 listopada (lub może w przeddzień tej daty) składaliśmy bardzo podniosłą przysięgę...
Władysław Barański [w:] Mieszkańcy Końskich w Kampanii Wrześniowej, redakcja Bogumił Kacperski i Jan Zbigniew Wroniszewski. Końskie 2004

Końskie. Las Karolinów - krzyż


Jeszcze fragment pamiętnika Konstantego Kozakiewicza burmistrza Przedborza. Pod datą 10 października 1939 roku relacjonował udział na konferencji wójtów i burmistrzów zwołanej przez landrata koneckiego - opis drogi z Przedborza do Końskich przez Fałków i Czermno:
W czasie jazdy widać zniszczenia wojenne. Połowa Czermna prawie cały Fałków są spalone. W tym ostatnim nowy piękny kościół był kryty blachą, niestety podmuchy bomb uniosły pokrycie i rzuciły obok. W razie deszczu wnętrze zostanie zalane. Dalej były jakieś przeszkody na drodze i musieliśmy jechać przez lasy majątku Tarnowskich. Spotkaliśmy barykady ze ze ściętych pni, liche mogiłki żołnierzy polskich z brzozowymi krzyżami, na których zawieszono żołnierskie hełmy. Wjeżdżamy do Końskich...

Radosław Nowek dodaje: Co do krzyża, to jako dzieciak byłem świadkiem rozkopywania tego grobu. Właśnie po filmie Hubal ruszyła ekspedycja UW z zamiarem odszukania grobu majora. Za zadanie mieli sprawdzać wszystkie mogiły z okresu 1939-1940 na terenie Kielecczyzny. Z tego co pamiętam w tym konkretnym miejscu znaleziono guziki polskie, resztki knotów od zniczy, czy były kości - nie wiem - odganiali nas. Wiem na pewno że było to filmowane.

Krzyżem i jego najbliższym otoczeniem przez wiele lat opiekowała się starsza pani mieszkająca na Bawarii (tradycyjnej dzielnicy Końskich). Mój rozmówca mieszkający w byłej leśniczówce pamięta, że starsza pani wspominała o synu, który nie wrócił z kampanii wrześniowej i nikt nie wie gdzie jest jego mogiła. Starsza pani wybrała to miejsce wierząc, że grobem jej syna też bezinteresownie ktoś się opiekuje. Dzisiaj też ktoś dba o porządek na tej symbolicznej mogile. Może harcerze, może mieszkańcy ulicy Spacerowej... Ważne, że pamięta...