poniedziałek, 14 marca 2011

Trzy razy konecki jazz

Zaproszenie z 1936 roku - przygrywała orkiestra jazzowa ze Skarżyska z zespołem solistów z Państwowej Wytwórni Rakiet.

Otrzymałem już dawno księgę wycinków prasowych dotyczących powiatu koneckiego z lat pięćdziesiątych dwudziestego wieku. Wycinki z kieleckich gazet - głównie Słowo Ludu pracowicie były gromadzone w wielkiej księdze, ze starannie wpisaną datą, rzadko komentarzem; przez panią Marię Dorcz. Są bardzo ciekawe i będę je stopniowo udostępniał.

Dziś w Końskich jutro w Opocznie wystąpi Kabaret Jazzowy Boogie - wycinek ze Słowa Ludu z dnia 9.09.1956 r.Zacznę od wycinka ze Słowa Ludu z dnia 9.09.1956 roku. Oto treść:

Dziś w Końskich jutro w Opocznie wystąpi Kabaret Jazzowy „Boogie”
Podziwiany w sobotę i niedzielę przez kielczan, a wczoraj przez mieszkańców Skarżyska Kabaret Jazzowy „Boogie” wystąpi dziś w Końskich, a jutro w Opocznie. Szkoda co prawda, że tylko dwa miasta powiatowe mają okazję usłyszeć muzykę jazzową w najefektowniejszych stylach, ale co zrobić, gdy zespół podróżuje w jazzowym tempie.

Zacząłem szukać pierwszych śladów związków Końskich z jazzem. Znalazłem w rodzinnych zbiorach zaproszenie na zabawę karnawałową, którą urządzała Liga Morska i Kolonialna Obwód w Końskich w dniu 1. lutego 1936 roku (w salach Towarzystwa Gimnastycznego SOKÓŁ). Proszę zwrócić uwagę, że przygrywała orkiestra jazzowa ze Skarżyska z zespołem solistów z Państwowej Wytwórni Rakiet.

I jeszcze jedno wspomnienie - tym razem z początku lat sześćdziesiątych XX wieku. Na skwerku w Końskich, od strony południowej był usytuowany dystrybutor benzyny. Pewnego dnia, a było to w okresie wakacji zatrzymał się przy nim stary autobus. Ponieważ sprawa tankowania przedłużała się - kierowca robił jeszcze krótki przegląd pojazdu - z autobusu wysiedli hałaśliwie harcerze. O dziwo większość z instrumentami dętymi - puzon, trąby „duże i małe”, było też banjo, gitara, tarka... Po minucie strojenia zagrali na skwerku dla przygodnych słuchaczy kilka utworów diksilendowych, wsiedli do autobusu i odjechali. A mnie początkującemu nastolatkowi zostało nieskrywane zdumienie po wysłuchaniu na żywo tej „dziwnie brzmiącej” wówczas muzyki i miłość do niej do dnia dzisiejszego.