piątek, 4 marca 2011

Końskie - wrzesień 1939 w obiektywie niemieckiego operatora filmowego


Niemieckie Kroniki Filmowe (Die Deutschen Wochenschauen) stać się miały narzędziem kształtującym w Niemczech jedyną prawidłową wizję wydarzeń zachodzących na świecie. Odpowiednio obrobione obrazy, zimny i zdecydowany komentarz lektora oraz towarzysząca nieustannie w tle muzyka marszowa, w niebywały sposób spełniały to zadanie i trafiały do niemieckiej mentalności. [P2P Net]

Prezentowany kilkunastosekundowy fragment kroniki Ufa-Tonwoche nr 473 (17 minut 19 sekund) nosi datę 27.09.1939 rok (ujęcia zostały nakręcone zapewne kilka dni wcześniej) ukazuje scenę z koneckiego dworca. Lektor wykrzykuje zdanie: Mimo wszystkich krwawych walk, mimo niewyobrażalnych trudów, niemieccy żołnierze są w doskonałym nastroju. Nie widać tu doskonałego nastroju - to bardzo smętna scena, by nie powiedzieć upiorna.

A jak wyglądało życie w mieście w pierwszych dniach okupacji niemieckiej - czego nie zobaczymy w niemieckiej kronice? Doskonale to przedstawia fragment wspomnień Jana Zbigniewa Wroniszewskiego: Wracających do miasta, uderzał jego zmieniony wygląd. Straszyły wypalone budynki, inne choć całe pozbawione były szyb. Żydowskich mężczyzn prawie się nie widziało. Dorośli Polacy przemykali się ulicami przygnębieni i niezależnie od przedwojennej pozycji społecznej, zaniedbani. Wszędzie widać było wrogie mundury żołnierzy Wehrmachtu. Konne i zmotoryzowane tabory stały na placu pocerkiewnym, na miejskiej targowicy i innych niezabudowanych placykach. Kuchnie polowe wydawały niekiedy ubogim dzieciom i kobietom zupę z kotłów i bochenki wojskowego chleba - znak „niemieckiego humanitaryzmu”. Wojskowe transporty przejeżdżały co pewien czas ulicą 3 Maja w obu kierunkach, ale najczęściej na wschód. Na skrzyżowaniach ulic umieszczono kierunkowskazy z niemieckimi napisami, niemieckie tablice widniały na zajętych przez Wehrmacht budynkach. Smutnym wspomnieniem po naszym wojsku była porzucona na miejskiej targowicy zepsuta tankietka, przy której niemieccy żołnierze robili sobie zdjęcia, często z polskim chłopcem siedzącym w otwartym włazie. Niemieccy żołnierze z tyłowych oddziałów szwendali się po mieście, rozmawiając z gapiami w śląskiej polszczyźnie...

[więcej w: Bogumił Kacperski i Jan Zbigniew Wroniszewski Mieszkańcy Końskich w Kampanii Wrześniowej. Końskie i powiat konecki 1939-45, Końskie 2004]