sobota, 20 marca 2010

Antoni Borowiec

Antoni Borowiec, autoportret
Był fotografem prowincjonalnym, działał w osamotnieniu, pamięć o nim żyje w kręgu rodziny, a dzieło jego życia ulega zatarciu i zapomnieniu. Był jedynym fotografem na terenie województwa kieleckiego odnoszącym sukcesy na wystawach międzynarodowych w latach 1928-1939. Zapomniany epizod w jego życiu połączył w czasie dzieło małomiasteczkowego fotografa z historią kieleckiej fotografii. Antoni Borowiec w latach pięćdziesiątych udzielał wskazówek młodemu podówczas chłopcu z podkoneckiej wsi [Jerzy Kamoda przyp. KW]. Nie przypuszczał, że chłopiec będzie w przyszłości znanym fotografem i organizatorem ruchu fotograficznego, zaś kieleccy fotografowie odnosić będą sukcesy na wystawach, kontynuować jego fotograficzne osiągnięcia.
Antoni Borowiec pochodził z Kielecczyzny i na tej ziemi organizował pracownie fotograficzne. Urodził się w 1899 roku w Zbrojowie koło Bliżyna, zmarł w 1975 roku w Końskich. Z domu rodzinnego wyszedł jako młody chłopiec nadzwyczaj skromnie wyekwipowany. Start życiowy miał mu zagwarantować węzełek na ramieniu i 5 zł na wszystkie wydatki. Do wszystkiego dochodził własnymi siłami. Praktykę odbywał w Tarnobrzegu. Dopiero w 1925 roku otwiera zakład fotograficzny w Końskich. Zalety wykonywanych przez niego fotografii i fachowość sprawiły, że zakład rozrósł się szybko. W uruchomionych oddziałach w Czarnieckiej Górze, Skarżysku i Busku-Zdroju znalazło zatrudnienie wielu młodych, chętnych do wykonywania zawodu. Dopiero po zorganizowaniu tych placówek zawodowych A. Borowiec rozpoczął swoją wielką przygodę ze sztuką fotografii, a lata następne przynoszą mu sukcesy w formie medali, nagród i dyplomów na wielu wystawach międzynarodowych i krajowych. Żył pracą artystyczną. W wolnych chwilach podejmował wycieczki w najbliższe okolice Końskich, zawsze z aparatem fotograficznym 9x12 cm i kompletem szklanych klisz. Fotografował portrety, pejzaże i sceny rodzajowe, a zdjęcia opracowywał w modnych podówczas technikach „szlachetnych”. Zachowane bromoleje, przetłoki, gumy i wtórniki oraz bromy, świadczą o wysokim poziomie technicznym i artystycznym prac wykonywanych w konwencji impresjonistycznej.
Antoni Borowiec z zamiłowaniem fotografował portrety i za nie właśnie otrzymywał najwyższe wyróżnienia na wystawach międzynarodowych. Indywidualne oświetlenie twarzy miękkim, łagodnie modelowanym światłem zapewniała mu „altana”, to jest atelier specjalnie przystosowane do wykonywania fotografii, obecnie już całkowicie nieznane młodym fotografom. Altany używał do końca swego życia, a synowie wspominali, że niektórym wybranym modelom płacił za trudy pozowania.
Zasłużony pedagog i wychowawca młodych fotografów kształcił adeptów według własnych przekonań. Uczniom wpajał zasady dobrego rzemiosła i smaku artystycznego. Jeszcze w latach 50. prowadził klasę fotograficzną w Zasadniczej Szkole Zawodowej.
Zakład swój przekazał synowi Tadeuszowi. Obok, na koneckim rynku firmę „konkurencyjną” otworzył drugi syn Antoniego - Mirosław. W Skarżysku prowadzi zakład Jan Borowiec, a w Krakowie i Żywcu dwaj bracia Borowcowie, wszyscy pochodzący z jednej rodziny. W rodzie przetrwała pamięć o zamiłowanym w fotografii protoplaście. Synowie ukończyli Technikum Fotograficzne i z wdzięcznością wspominają rady ojca, który sam nie wykonywał fotografii barwnej, ale widział w niej przyszłość i namawiał do odpowiedniego wyposażenia pracowni.
Natomiast w pracy artystycznej Antoni Borowiec zalecał stosowanie fotografii czarno-białej wykonywanej według kanonów fotografii ojczystej. Młodym zarzucał wygodnictwo, w imię którego wykonuje proste odbitki bromowe. Nawoływał do stosowania technik szlachetnych upodabniających fotografię do obrazu malarskiego lub do grafiki i pozwalających na indywidualne sterowanie procesem tworzenia i „smakowania” zdjęcia. Uważał, że stale ulepszana technika i technologia fotografii może zaprzepaścić głębię przeżycia artystycznego i nawet zabić to przeżycie szybkością i bezdusznością maszyny.
Młodzież przypominała wówczas, jak to w czasach okupacji hitlerowskiej pod nadzorem gauleitera Feetinga musiał ojciec wykonywać dokumentacje masowych mordów, egzekucji i pacyfikacji z niemiecką dokładnością fotografowanych przez okupanta. Zdjęcia musiały być wykonane szybko. Fotograf brał więc dwie kartki i naświetlał je łącznie, po czym jeden egzemplarz wywoływał, a drugi wyrzucał do kosza na śmieci. Te ostatnie wywołane po wyjściu „stróża” z zakładu fotografie stanowiły unikalną dokumentację dla wywiadu partyzanckiego.
Antoni Borowiec czuł się artystą niedocenianym. Dopiero po otrzymaniu srebrnego medalu na Japońskim Salonie Fotograficznym w Tokio dostrzeżono skromnego fotografa, dopiero wtedy gdy zdjęcia odrzucane w kraju uzyskały liczne medale za granicą zaczęto przyjmować jego prace na wystawach krajowych. Nigdy nie doczekał się uznania krytyki artystycznej. Swoje prace artysta zebrał na wystawie indywidualnej zorganizowanej w 1950 roku w Domu Kultury w Końskich. Obecnie prace uległy rozproszeniu. Brak dokumentacji miasta i okolic, nie istnieje unikalna dokumentacja historii Żydów w końskich. Resztki prac artystycznych przechowuje rodzina wraz z kilkoma medalami i dyplomami. Renomowany zakład Borowców już od 50 lat zaprasza klientów.

Paweł Pierściński

[artykuł powstały ponad 30 lat temu udostępnił do publikacji p. Paweł Pierściński za co serdecznie dziękuję KW]

Wystawy, nagrody i wyróżnienia przyznane Antoniemu Borowcowi:
1934 - dyplom - 7 Międzynarodowy Salon Fotografii w Tokio w Japonii
1934 - medal - III Międzynarodowa Wystawa Sztuki Fotograficznej w Lucernie w Szwajcarii
1934 - dyplom - Pomorska Wystawa Fotografii Polskiej w Grudziądzu
1934 - dyplom - VIII Międzynarodowy Salon Fotografii w Polsce w Poznaniu
1935 - medal - XI Międzynarodowy Salon Fotografii w Madrycie w Hiszpanii
1935 - dyplom - Międzynarodowa Wystawa Fotografii w Szeged na Węgrzech
1936 - medal - V Południowoafrykański Salon Fotografii w Johannesburgu
1938 - dyplom - Międzynarodowa Wystawa Fotografii w Szeged na Węgrzech
1950 - wystawa indywidualna w Końskich

Zapraszamy do obejrzenia galerii fotografii Antoniego Borowca.