niedziela, 11 czerwca 2017

Śmiertelny skok „Czeremosza”

Stary Sokołów, od strony wschodniej. To w pobliżu tego starego krzyża (kilkanaście metrów, a może kilkadziesiąt metrów?) znalazł czasowe miejsce pochówku ppłk Leopold Krizar - Cichociemny. Opodal 500-700 metrów na południe znajduje się Kólcowodka - las byłego majątku Kanigowskich. Foto. 10.06.2017 KW.


I

Późnym popołudniem 16 października 1944 roku miano wyprawić z południowych Włoch do Polski aż 30 samolotów ze sprzętem wojskowym. W rzeczywistości wystartowało ich znacznie mniej: 8 z Campo Casale i 6 z Celone. Dwa z nich, należące do polskiej eskadry 1586 niosły na pokładach - prócz sprzętu - także sześcioosobowe ekipy skoczków. Montując składy ekip brano pod uwagę potrzeby personalne Armii Krajowej. Po upadku Powstania Warszawskiego odtwarzano właśnie w rejonie Częstochowy Komendę Główną AK, uzupełniano również ubytki w sztabach okręgów i dlatego w obu ekipach znajdowało się dwóch pułkowników, podpułkownik, dwóch majorów, kapitan i rotmistrz. Każdy z nich był wysoko kwalifikowanym specjalistą, przygotowanym do zajęcia odpowiedniego wakatu w kraju. Ponadto - w przewidywaniu nadejścia kolejnej ofensywy zimowej Armii Czerwonej i opanowania przez nią obszarów Polski środkowej i zachodniej, a w konsekwencji - możliwego zerwania łączności z krajem, obie ekipy zaopatrzono w wyjątkowo duże sumy pieniędzy: ekipa „Dziada" płka dypl. Wacława Kobylińskiego wiozła 544 800 dolarów, ekipa „Czeremosza" - ppłka Leopolda Krizara - 528 000 dolarów. Każda z nich ponadto po 7 200 dolarów złotych.
Lecący z. ekipą „Dziada" Liberator KG-994„R" wykonał bez przeszkód zrzut na placówkę „Newa" 611, położoną na polanie leśnej w rejonie wsi Kolonia Żerechowa (19 km na południowy wschód od stacji kolejowej Piotrków Trybunalski).
Ekipa „Czeremosza" lecąca Libetalorem KH-151„S" miała skoczyć na placówkę "Ognicha" położoną o 15 km na południowy zachód od stacji kolejowej Koniecpol. Ponieważ placówka ta nie odpowiedziała na sygnały samolotu, zaczął on szukać położonych w pobliżu dwóch placówek zapasowych. Nie mogąc ich odnaleźć z powodu zalegającej mgły, skierował się również na „Newę", która będąc bastionem mogła przyjąć kilka zrzutów.
Liberator w kilku nawrotach zrzucił 12 zasobników oraz skoczków. Wyskoczyli wszyscy, jednak na ziemi zebrało się tylko pięciu. Brakowało ppłka Leopolda Krizara „Czeremosza", który wyskoczył pierwszy. Szukano go na polanie i okalających ją młodnikach, lecz - co wydawało się niezrozumiałe - nigdzie go nie odnaleziono.

niedziela, 4 czerwca 2017

Gowarczów miasto gwoździarzy 1810-1840

Formowanie szpikulca. Warsztat gwoździarza bardzo przypomina kuźnię. Oprócz paleniska i młotka musiał posiadać jedynie płytę kowalską. Mogła być ona wykonana jako masywna płyta, lub tylko płaskownik z wieloma lejkowatymi otworami różnej średnicy. Otwory miały najczęściej przekrój kwadratowy. Gwoździe, ćwieki wykonywane były w następujący sposób: nagrzany z jednego końca pręt wydłużano uderzając młotkiem tak aby wydłużał się i ścieniał się ku końcowi… [WŁ]
Rysunek zawarty w pracy: Die Mendelschen und Landauerschen Hausbücher, Kuntz (Kunz) Peck (Beck; Becker) 1525 r.

Gowarczów obok Końskich w XVIII wieku był ośrodkiem handlu żelazem produkowanym w okolicy. Był też na przełomie XVIII i XIX wieku ośrodkiem gwoździarstwa - chałupniczej produkcji gwoździ. Na gruntach miasta czynna była „szabelnia” czyli zakład produkcji szabel. Stopniowy upadek przemysłu - po wybudowaniu linii kolejowej zaczął koncentrować się w Końskich i zmniejszenie się znaczenia ważnego niegdyś traktu Warszawa - Kraków, na trasie którego leżał Gowarczów; zahamowało rozwój miasta. prześladowały też Gowarczów pożary. Zanim jednak w roku 1869 władze carskie odebrały mu za udział w powstaniu styczniowym prawa miejskie miastem rządził burmistrz i magistrat posługujący się okazałą pieczęcią zawierającą herb: dwa skrzyżowane klucze i umieszczoną nad nimi koroną z łacińskim napisem: Sigillum Magistratus (Pieczęć Magistratu Miasta Gowarczowa)... O liczbie ludności miasta dowiadujemy się dopiero z pierwszego powszechnego spisu ludności przeprowadzonego przez władze Księstwa Warszawskiego w roku 1810. Mieszkańców było wtedy 653. Natomiast według sprawozdania gubernatora radomskiego z roku 1850 miał Gowarczów 1371 mieszkańców, 128 budynków drewnianych i 6 murowanych. W roku 1905 liczba mieszkańców wzrosła do 2384, ale potem zaczęła się zmniejszać i pierwszy spis w odrodzonej Polsce w roku 1921 wykazał 1503 mieszkańców... [1]

Zapewne pełny opis miasta zamieszczę wkrótce przy okazji zaprezentowania herbu tej miejscowości. Chcę podzielić się z Państwem - czytelnikami strony z moimi ustaleniami związanymi z badaniem dokumentów kościelnych parafii gowarczowskiej z lat 1810-69. [2] Wśród odnalezionych zawodów mieszkańców Gowarczowa i gminy (parafii) gowarczowskiej największą popularnością cieszył się zawód gwoździarza i górnika - dzisiaj całkowicie zapomniane. A kto zna nazwy ówczesnych ulic, które występują w dokumentach? Czy przetrwały one do dzisiejszych czasów? Postaram się przygotować artykuł na ten temat, przedstawić plan miasta z tego okresu z zaznaczeniem starych nazw ulic.

niedziela, 21 maja 2017

Stanisław Bednarski - moje spotkanie z Hubalem

Stanisław Bednarski „Drzazga”, pchor. ppor. zastępca dowódcy wywiadu kolejowego 
Komendy Obwodu. Oficer wyszkolenia podobwodu „Bug” 
(obejmował tereny: Końskie, Gowarczów, Duraczów). 
Foto. w; Bogumił Kacperski, Jan Zbigniew Wroniszewski, 
Końskie i powiat konecki 1939 - 1945. Cz. III, Końskie 2005.

Kombatancki rodowód Stanisława Bednarskiego wywodzi się kampanii wrześniowej 1939 r. Potem organizował służbę cywilną dla majora „Hubala", która przejęła Służba Zwycięstwu Polski przemieniona, w Związek Walki Zbrojnej. A zaczęło się tak.
Przed wojna, służył jako podoficer zawodowy w dęblińskiej jednostce piechoty. Podczas wojny niemiecko-polskiej został zapędzony z macierzystym 15 pp spod Wielunia do Warszawy. Z niewoli zbiegł w Pruszkowie i na początku października zwalił się „na głowę" rodzicom mieszkającym w Piekle koło Końskich.
W ostatnią niedzielę października przed południem wyjechał z lasu na pola konny patrol polskich ułanów. Wyszedł na ich spotkanie. Dowodził podporucznik. Asystowali kapral podchorąży i starszy ułan. Rozmawiali o przebiegu służby zawodowej, o udziale w walkach frontowych, niewoli i ucieczce z prowizorycznego stalagu.

poniedziałek, 15 maja 2017

Kapliczka w Stąporkowie – Wołowie z 1865 roku

Stąporków - Wołów: kapliczkę tę ufundował mój pradziadek Józef Kabała w roku 1865. 
Stoi ona przy drodze Stąporków - Odrowąż przy jej rozwidleniu w kierunku do Pardołowa. 
Foto. KW.

Kapliczkę tę ufundował mój pradziadek Józef Kabała w roku 1865. Stoi ona przy drodze Stąporków - Odrowąż przy jej rozwidleniu w kierunku do Pardołowa. Na żeliwnej płycie jest następujący napis:

FUNDATOROWIE
JÓZEF I MARYJANNA
KABAŁOWIE
ZBUDOWALI ZTROSKLIWOŚCIĄ
PAMIĄTKĘ BOSKĄ
DNIA 15 LIPCA 1865 R
PROSZĄ
O ZDROWAŚ MARYJA

Z opowieści starszych członków rodziny wynika, że głównym motywem budowy tej kapliczki było podziękowanie Bogu za ocalenie życia wszystkich członków rodziny. W drugiej połowie XIX wieku na tych terenach było siedem okresów epidemii takich chorób jak odra, szkarlatyna czy ospa. Jednak największe żniwo zbierała azjatycka cholera. Przybyła ona na nasze tereny z Galicji austriackiej. Z danych dotyczących tylko guberni kieleckiej wynika, że na cholerę zachorowało 12 395 osób z tego 5 979 osób zmarło. Zastanawiać może dzień i miesiąc tj. 15 lipca, które umieszczono na płycie żeliwnej (najlepsza reklama jakości produkowanych tutaj odlewów żeliwnych - 152 lata minęły, a płyta jest jak nowa). Doszedłem do wniosku, że pradziadek wiedział o tym, że tym starożytnym traktem przebiegającym tuż koło jego domu, wielokrotnie przechodził król Polski Władysław Jagiełło. Ten najważniejszy przemarsz wraz z wojskiem był na bitwę pod Grunwaldem. Bitwa ta jak wiemy z historii rozstrzygnęła się w ciągu jednego dnia tj. 15 lipca.

niedziela, 7 maja 2017

Liga Kobiet i weteran powstania styczniowego w Końskich

Podpis na fotografii. Ochrona im. marszałka J. Piłsudskiego w Końskich, jej wychowankowie pomiędzy którymi znajdują się dwie córeczki byłego legionisty, jej założycielki - Liga Kobiet Polskich i nasz chorąży, weteran z 1863 nr. Zdjęcie dokonane 28 lipca 1925 roku w dziesiątą rocznicę powstania Ligi Kobiet Polskich w Końskich. Końskie 19 marca 1926 r.
Na fotografii widoczny brodaty starzec ze sztandarem - weteran powstania styczniowego 1863.
Fotografia ze zbiorów Muzeum Józefa Piłsudskiego w Sulejówku.

Otrzymałem skan wspaniałej fotografii. Na pozór mało znacząca, ale zaciekawia podpis na drugiej stronie: Ochrona im. marszałka J. Piłsudskiego w Końskich, jej wychowankowie pomiędzy którymi znajdują się dwie córeczki byłego legionisty, jej założycielki - Liga Kobiet Polskich i nasz chorąży, weteran z 1863 nr. Zdjęcie dokonane 28 lipca 1925 roku w dziesiątą rocznicę powstania Ligi Kobiet Polskich w Końskich. Końskie 19 marca 1926 r.
Zacznę od słowa: ochrona - zakład dobroczynny (wczesna forma przedszkola), założony w celu opieki i wychowania ubogich, małych dzieci, pozbawionych opieki matek. W tym wypadku głównie pracowników majątku Browary i Kościeliska (liczna grupa dziatwy na fotografii). Nieistniejący drewniany budynek ochronki umiejscowiony był w dzielnicy Końskich - dawna wieś Kościeliska.
Mnie zaintrygował wizerunek weterana powstania styczniowego 1863 - na fotografii widoczny brodaty starzec ze sztandarem. Pan Marcin Brzeziński zwrócił moją uwagę informacją:
Co do weterana powstania 1863 r. to w momencie wykonania zdjęcia (1925 r.), o ile mi wiadomo, żyło w Końskich dwóch powstańców:
  1. Stanisław Mietliński (1835-1926), służył w oddz. płk. Czachowskiego
  2. Marian Szymański (1845-1934) - otrzymał honorowy stopień pporucznika weterana - może to on trzyma sztandar na fotografii? Miałby wówczas 80 lat…