niedziela, 9 lipca 2017

Historia Wąglowa

Fragment mapy województwa sandomierskiego z 1791 roku Karola de Pethersa.
...Niemal w każdej miejscowości wokół Wąglowa były dymarki lub fryszerki gdzie wytapiano i przekuwano żelazo (kuźnice były potrzebne, aby usunąć część zanieczyszczeń) potrzebny był więc węgiel drzewny, który wytwarzali tzw
. kurzacze...

Jest to niewielka miejscowość należąca do gminy Stąporków. Udokumentowana historia Wąglowa mówi o jego ponad 300 letnim istnieniu i ściśle jest związana z Zagłębiem Staropolskim. Etymologicznie nazwa Wąglów wywodzi się od węgla. W gwarze śląskiej, która przechowała do dzisiaj wiele staropolskich słów, na węgiel mówi się wągiel. Prymitywne piece hutnicze do wytopu żelaza bazowały na węglu drzewnym. W tej części Ziemi Świętokrzyskiej dominowały prastare lasy, które były magazynem surowcowym w procesie wypalania węgla drzewnego. Sądzę, że to ta pierwotna działalność była zalążkiem wsi Wąglów i określiła jej nazwę. Niemal w każdej miejscowości wokół Wąglowa były dymarki lub fryszerki gdzie wytapiano i przekuwano żelazo (kuźnice były potrzebne, aby usunąć część zanieczyszczeń) potrzebny był więc węgiel drzewny, który wytwarzali tzw
. kurzacze. Ks. Jan Wiśniewski w Monografii Dekanatu Koneckiego wymienił Wąglów w roku 1712. Uczynił to opisując hojnego darczyńcę kościoła w Odrowążu Jana Zaluszewskiego i jego syna Kazimierza jako właścicieli Niekłania Mniejszego i kuźni wodnej (minery) o nazwie Wąglów. Nazwa wsi dotyczy więc produkcji węgla drzewnego, która mogła powstać jeszcze w XVII wieku. Produkcja węgla drzewnego, wytop i przekuwanie żelaza była zlokalizowana koło stawu na rzece Czarnej. Ten zalążek wsi był czynnikiem sprzyjającym rozrostowi wsi Wąglów. Był on jednak bardzo powolny gdyż w latach 1823-27, kiedy to kuźnicę nazywano „fabryką żelaza” wieś Wąglów składała się z sześciu drewnianych domów w których było 75 mieszkańców.

sobota, 1 lipca 2017

Poszukiwanie zaginionych zawodów. Gowarczów miasto, parafia i gmina 1810-1848

Szwajcar kościelny… przestrzega gadających w kościele, podczas nabożeństwa, aby drugich nie gorszyli - a czasem nieposłusznych i wyprowadza… To zapewne nie było jedyne zajęcie strażnika. Oryginalna tabliczka z końca XIX lub początku XX wieku. W: Muzeum etnograficzno – historycznym powstałym z inicjatywy Euzebiusza Barańskiego w roku 2002. Mieści się ono w zabudowaniach parafialnych tj. w budynkach przeznaczonych dla służby kościelnej tzw. organistówce w Fałkowie. Foto. KW.

Szukanie zaginionych, starych zawodów nie przypomina szukanie Atlantydy. Co chwila znajduję zawody, których nazwy mnie zaskakują. Tak jest i w tym przypadku. Któż z nas wie co oznaczają nazwy: cyrulik, dziewka, exaktor, fizyk, forszpan, karbowy, mularz, pachciarz, palarz, sągarz, strycharz, wasągarz… by wymienić tylko nazwy te bardziej tajemnicze. Dla mnie prawdziwym „królem tajemniczych zawodów” jest: szwaycar kościelny.
  • szwajcar kościelny… przestrzega gadających w kościele, podczas nabożeństwa, aby drugich nie gorszyli - a czasem nieposłusznych i wyprowadza...
A teraz przejdę do „żelaznych korzeni” miasta Gowarczowa, parafii i gminy w latach 1810 - 1848. W poprzednim artykule przedstawiłem gwozdziarzy. Przyszła kolej na kolejne zawody.

niedziela, 11 czerwca 2017

Śmiertelny skok „Czeremosza”

Stary Sokołów, od strony wschodniej. To w pobliżu tego starego krzyża (kilkanaście metrów, a może kilkadziesiąt metrów?) znalazł czasowe miejsce pochówku ppłk Leopold Krizar - Cichociemny. Opodal 500-700 metrów na południe znajduje się Kólcowodka - las byłego majątku Kanigowskich. Foto. 10.06.2017 KW.


I

Późnym popołudniem 16 października 1944 roku miano wyprawić z południowych Włoch do Polski aż 30 samolotów ze sprzętem wojskowym. W rzeczywistości wystartowało ich znacznie mniej: 8 z Campo Casale i 6 z Celone. Dwa z nich, należące do polskiej eskadry 1586 niosły na pokładach - prócz sprzętu - także sześcioosobowe ekipy skoczków. Montując składy ekip brano pod uwagę potrzeby personalne Armii Krajowej. Po upadku Powstania Warszawskiego odtwarzano właśnie w rejonie Częstochowy Komendę Główną AK, uzupełniano również ubytki w sztabach okręgów i dlatego w obu ekipach znajdowało się dwóch pułkowników, podpułkownik, dwóch majorów, kapitan i rotmistrz. Każdy z nich był wysoko kwalifikowanym specjalistą, przygotowanym do zajęcia odpowiedniego wakatu w kraju. Ponadto - w przewidywaniu nadejścia kolejnej ofensywy zimowej Armii Czerwonej i opanowania przez nią obszarów Polski środkowej i zachodniej, a w konsekwencji - możliwego zerwania łączności z krajem, obie ekipy zaopatrzono w wyjątkowo duże sumy pieniędzy: ekipa „Dziada" płka dypl. Wacława Kobylińskiego wiozła 544 800 dolarów, ekipa „Czeremosza" - ppłka Leopolda Krizara - 528 000 dolarów. Każda z nich ponadto po 7 200 dolarów złotych.
Lecący z. ekipą „Dziada" Liberator KG-994„R" wykonał bez przeszkód zrzut na placówkę „Newa" 611, położoną na polanie leśnej w rejonie wsi Kolonia Żerechowa (19 km na południowy wschód od stacji kolejowej Piotrków Trybunalski).
Ekipa „Czeremosza" lecąca Libetalorem KH-151„S" miała skoczyć na placówkę "Ognicha" położoną o 15 km na południowy zachód od stacji kolejowej Koniecpol. Ponieważ placówka ta nie odpowiedziała na sygnały samolotu, zaczął on szukać położonych w pobliżu dwóch placówek zapasowych. Nie mogąc ich odnaleźć z powodu zalegającej mgły, skierował się również na „Newę", która będąc bastionem mogła przyjąć kilka zrzutów.
Liberator w kilku nawrotach zrzucił 12 zasobników oraz skoczków. Wyskoczyli wszyscy, jednak na ziemi zebrało się tylko pięciu. Brakowało ppłka Leopolda Krizara „Czeremosza", który wyskoczył pierwszy. Szukano go na polanie i okalających ją młodnikach, lecz - co wydawało się niezrozumiałe - nigdzie go nie odnaleziono.

niedziela, 4 czerwca 2017

Gowarczów miasto gwoździarzy 1810-1840

Formowanie szpikulca. Warsztat gwoździarza bardzo przypomina kuźnię. Oprócz paleniska i młotka musiał posiadać jedynie płytę kowalską. Mogła być ona wykonana jako masywna płyta, lub tylko płaskownik z wieloma lejkowatymi otworami różnej średnicy. Otwory miały najczęściej przekrój kwadratowy. Gwoździe, ćwieki wykonywane były w następujący sposób: nagrzany z jednego końca pręt wydłużano uderzając młotkiem tak aby wydłużał się i ścieniał się ku końcowi… [WŁ]
Rysunek zawarty w pracy: Die Mendelschen und Landauerschen Hausbücher, Kuntz (Kunz) Peck (Beck; Becker) 1525 r.

Gowarczów obok Końskich w XVIII wieku był ośrodkiem handlu żelazem produkowanym w okolicy. Był też na przełomie XVIII i XIX wieku ośrodkiem gwoździarstwa - chałupniczej produkcji gwoździ. Na gruntach miasta czynna była „szabelnia” czyli zakład produkcji szabel. Stopniowy upadek przemysłu - po wybudowaniu linii kolejowej zaczął koncentrować się w Końskich i zmniejszenie się znaczenia ważnego niegdyś traktu Warszawa - Kraków, na trasie którego leżał Gowarczów; zahamowało rozwój miasta. prześladowały też Gowarczów pożary. Zanim jednak w roku 1869 władze carskie odebrały mu za udział w powstaniu styczniowym prawa miejskie miastem rządził burmistrz i magistrat posługujący się okazałą pieczęcią zawierającą herb: dwa skrzyżowane klucze i umieszczoną nad nimi koroną z łacińskim napisem: Sigillum Magistratus (Pieczęć Magistratu Miasta Gowarczowa)... O liczbie ludności miasta dowiadujemy się dopiero z pierwszego powszechnego spisu ludności przeprowadzonego przez władze Księstwa Warszawskiego w roku 1810. Mieszkańców było wtedy 653. Natomiast według sprawozdania gubernatora radomskiego z roku 1850 miał Gowarczów 1371 mieszkańców, 128 budynków drewnianych i 6 murowanych. W roku 1905 liczba mieszkańców wzrosła do 2384, ale potem zaczęła się zmniejszać i pierwszy spis w odrodzonej Polsce w roku 1921 wykazał 1503 mieszkańców... [1]

Zapewne pełny opis miasta zamieszczę wkrótce przy okazji zaprezentowania herbu tej miejscowości. Chcę podzielić się z Państwem - czytelnikami strony z moimi ustaleniami związanymi z badaniem dokumentów kościelnych parafii gowarczowskiej z lat 1810-69. [2] Wśród odnalezionych zawodów mieszkańców Gowarczowa i gminy (parafii) gowarczowskiej największą popularnością cieszył się zawód gwoździarza i górnika - dzisiaj całkowicie zapomniane. A kto zna nazwy ówczesnych ulic, które występują w dokumentach? Czy przetrwały one do dzisiejszych czasów? Postaram się przygotować artykuł na ten temat, przedstawić plan miasta z tego okresu z zaznaczeniem starych nazw ulic.

niedziela, 21 maja 2017

Stanisław Bednarski - moje spotkanie z Hubalem

Stanisław Bednarski „Drzazga”, pchor. ppor. zastępca dowódcy wywiadu kolejowego 
Komendy Obwodu. Oficer wyszkolenia podobwodu „Bug” 
(obejmował tereny: Końskie, Gowarczów, Duraczów). 
Foto. w; Bogumił Kacperski, Jan Zbigniew Wroniszewski, 
Końskie i powiat konecki 1939 - 1945. Cz. III, Końskie 2005.

Kombatancki rodowód Stanisława Bednarskiego wywodzi się kampanii wrześniowej 1939 r. Potem organizował służbę cywilną dla majora „Hubala", która przejęła Służba Zwycięstwu Polski przemieniona, w Związek Walki Zbrojnej. A zaczęło się tak.
Przed wojna, służył jako podoficer zawodowy w dęblińskiej jednostce piechoty. Podczas wojny niemiecko-polskiej został zapędzony z macierzystym 15 pp spod Wielunia do Warszawy. Z niewoli zbiegł w Pruszkowie i na początku października zwalił się „na głowę" rodzicom mieszkającym w Piekle koło Końskich.
W ostatnią niedzielę października przed południem wyjechał z lasu na pola konny patrol polskich ułanów. Wyszedł na ich spotkanie. Dowodził podporucznik. Asystowali kapral podchorąży i starszy ułan. Rozmawiali o przebiegu służby zawodowej, o udziale w walkach frontowych, niewoli i ucieczce z prowizorycznego stalagu.