niedziela, 21 maja 2017

Stanisław Bednarski - moje spotkanie z Hubalem

Stanisław Bednarski „Drzazga”, pchor. ppor. zastępca dowódcy wywiadu kolejowego 
Komendy Obwodu. Oficer wyszkolenia podobwodu „Bug” 
(obejmował tereny: Końskie, Gowarczów, Duraczów). 
Foto. w; Bogumił Kacperski, Jan Zbigniew Wroniszewski, 
Końskie i powiat konecki 1939 - 1945. Cz. III, Końskie 2005.

Kombatancki rodowód Stanisława Bednarskiego wywodzi się kampanii wrześniowej 1939 r. Potem organizował służbę cywilną dla majora „Hubala", która przejęła Służba Zwycięstwu Polski przemieniona, w Związek Walki Zbrojnej. A zaczęło się tak.
Przed wojna, służył jako podoficer zawodowy w dęblińskiej jednostce piechoty. Podczas wojny niemiecko-polskiej został zapędzony z macierzystym 15 pp spod Wielunia do Warszawy. Z niewoli zbiegł w Pruszkowie i na początku października zwalił się „na głowę" rodzicom mieszkającym w Piekle koło Końskich.
W ostatnią niedzielę października przed południem wyjechał z lasu na pola konny patrol polskich ułanów. Wyszedł na ich spotkanie. Dowodził podporucznik. Asystowali kapral podchorąży i starszy ułan. Rozmawiali o przebiegu służby zawodowej, o udziale w walkach frontowych, niewoli i ucieczce z prowizorycznego stalagu.

poniedziałek, 15 maja 2017

Kapliczka w Stąporkowie – Wołowie z 1865 roku

Stąporków - Wołów: kapliczkę tę ufundował mój pradziadek Józef Kabała w roku 1865. 
Stoi ona przy drodze Stąporków - Odrowąż przy jej rozwidleniu w kierunku do Pardołowa. 
Foto. KW.

Kapliczkę tę ufundował mój pradziadek Józef Kabała w roku 1865. Stoi ona przy drodze Stąporków - Odrowąż przy jej rozwidleniu w kierunku do Pardołowa. Na żeliwnej płycie jest następujący napis:

FUNDATOROWIE
JÓZEF I MARYJANNA
KABAŁOWIE
ZBUDOWALI ZTROSKLIWOŚCIĄ
PAMIĄTKĘ BOSKĄ
DNIA 15 LIPCA 1865 R
PROSZĄ
O ZDROWAŚ MARYJA

Z opowieści starszych członków rodziny wynika, że głównym motywem budowy tej kapliczki było podziękowanie Bogu za ocalenie życia wszystkich członków rodziny. W drugiej połowie XIX wieku na tych terenach było siedem okresów epidemii takich chorób jak odra, szkarlatyna czy ospa. Jednak największe żniwo zbierała azjatycka cholera. Przybyła ona na nasze tereny z Galicji austriackiej. Z danych dotyczących tylko guberni kieleckiej wynika, że na cholerę zachorowało 12 395 osób z tego 5 979 osób zmarło. Zastanawiać może dzień i miesiąc tj. 15 lipca, które umieszczono na płycie żeliwnej (najlepsza reklama jakości produkowanych tutaj odlewów żeliwnych - 152 lata minęły, a płyta jest jak nowa). Doszedłem do wniosku, że pradziadek wiedział o tym, że tym starożytnym traktem przebiegającym tuż koło jego domu, wielokrotnie przechodził król Polski Władysław Jagiełło. Ten najważniejszy przemarsz wraz z wojskiem był na bitwę pod Grunwaldem. Bitwa ta jak wiemy z historii rozstrzygnęła się w ciągu jednego dnia tj. 15 lipca.

niedziela, 7 maja 2017

Liga Kobiet i weteran powstania styczniowego w Końskich

Podpis na fotografii. Ochrona im. marszałka J. Piłsudskiego w Końskich, jej wychowankowie pomiędzy którymi znajdują się dwie córeczki byłego legionisty, jej założycielki - Liga Kobiet Polskich i nasz chorąży, weteran z 1863 nr. Zdjęcie dokonane 28 lipca 1925 roku w dziesiątą rocznicę powstania Ligi Kobiet Polskich w Końskich. Końskie 19 marca 1926 r.
Na fotografii widoczny brodaty starzec ze sztandarem - weteran powstania styczniowego 1863.
Fotografia ze zbiorów Muzeum Józefa Piłsudskiego w Sulejówku.

Otrzymałem skan wspaniałej fotografii. Na pozór mało znacząca, ale zaciekawia podpis na drugiej stronie: Ochrona im. marszałka J. Piłsudskiego w Końskich, jej wychowankowie pomiędzy którymi znajdują się dwie córeczki byłego legionisty, jej założycielki - Liga Kobiet Polskich i nasz chorąży, weteran z 1863 nr. Zdjęcie dokonane 28 lipca 1925 roku w dziesiątą rocznicę powstania Ligi Kobiet Polskich w Końskich. Końskie 19 marca 1926 r.
Zacznę od słowa: ochrona - zakład dobroczynny (wczesna forma przedszkola), założony w celu opieki i wychowania ubogich, małych dzieci, pozbawionych opieki matek. W tym wypadku głównie pracowników majątku Browary i Kościeliska (liczna grupa dziatwy na fotografii). Nieistniejący drewniany budynek ochronki umiejscowiony był w dzielnicy Końskich - dawna wieś Kościeliska.
Mnie zaintrygował wizerunek weterana powstania styczniowego 1863 - na fotografii widoczny brodaty starzec ze sztandarem. Pan Marcin Brzeziński zwrócił moją uwagę informacją:
Co do weterana powstania 1863 r. to w momencie wykonania zdjęcia (1925 r.), o ile mi wiadomo, żyło w Końskich dwóch powstańców:
  1. Stanisław Mietliński (1835-1926), służył w oddz. płk. Czachowskiego
  2. Marian Szymański (1845-1934) - otrzymał honorowy stopień pporucznika weterana - może to on trzyma sztandar na fotografii? Miałby wówczas 80 lat…

niedziela, 9 kwietnia 2017

Stara Kuźnica

Stara Kuźnica. Sielski krajobraz - nic nie zapowiada, że niewielkiej wiosce pod Końskimi zachowała się jedyna w Europie kuźnica z młotem i miechem paleniskowym napędzanymi siłą spadku wody. 
Foto. KW 2005 r.

Dwuspadowy dach kryty gontami, ściany pionowo obite deskami. Po ostatnim remoncie materiał drzewny nasycono preparatem impregnowanym.
Ten obiekt nie imponujący ani wyglądem, ani rozmiarami, godny jest szacunku i opieki. Świadczy o tym, jak długa i mozolna była droga od prymitywu do technik przemysłowych stosowanych i obecnie w produkcji. W niewielkiej wiosce pod Końskimi zachowała się jedyna w Europie kuźnica z młotem i miechem paleniskowym napędzanymi siłą spadku wody.
Kilkanaście lat temu prof. Jan Pazdur odnalazł w jednym z krakowskich archiwów opis młota naciskowego o napędzie wodnym istniejącego w Starej Kuźnicy. Dokument sporządzono 270 lat temu. Opis w niczym nie różni się od zachowanych dotąd konstrukcji urządzeń technicznych. Wielka metalowa bryła obucha jest przykrępowana na końcu wysuniętej belki. Po przeciwnej stronie belkowata dźwignia ma połączenie poprzez system przekładni transmisyjnych z umieszczonym na zewnątrz nasiębiernym kołem napędu wodnego. Obuch silnymi uderzeniami miażdżył żelazo i stal. Pod koniec każdego dnia pracy pod kowadłem leżał stos odkutych wyrobów na sprzedaż.

niedziela, 2 kwietnia 2017

Olimpijczycy w Końskich 1935. Jan Rejecki

Jan Rejecki w mundurze podchorążego lotnictwa (www.muzeumkatynskie.pl)
Czekaliśmy jeszcze długo i daremnie na brata Jana, podporucznika - pilota 3 pułku lotn. z Poznania (latał we Wrześniu w składzie 33 esk. obserwacyjnej z podporucznikiem Tomaszewskim.) Dopiero w r. 1994 dowiedziałam się z książki Jerzego Pawlaka pt. „Ostatnie lądowanie", że brat wydostał się z okrążenia nad Bzurą i doleciał w rej. Lublina, gdzie wylądował po wyczerpaniu paliwa. Obaj z kolegą zostali aresztowani przez NKWD w rejonie Kowla. Podporucznikowi Tomaszewskiemu udało się zbiec, a brata osadzono w Kozielsku. Spotkało go to, co wszystkich innych, do których nie uśmiechnął się szczęśliwy los.
Halina Rejecka - Rybczyńska, Końskie, maturzystka, czł. ZWZ/AK „Halina", list do Jana Zbigniewa Wroniszewskiego.

Bodaj rok przed olimpiadą w 1936 roku; w Końskich wybuchła informacyjna bomba! Na okrągłych słupach ogłoszeniowych pojawiły się mianowicie barwne afisze oznajmiające przyjazd do „usportowionego" miasta, jak napisano, plejady gwiazd królowej sportu.
– Lekkoatleci w Końskich? - nie dowierzano.
Ta niewiara wynikała stąd, że na konecki występ mieli przyjechać m.in. mistrzyni olimpijska w biegu na 100 m z Los Angeles: Stanisława Walasiewiczówna, dyskobolka Jadwiga Wajsówna, oszczepnik Eugeniusz Lokajski [Eugeniusz Lokajski, oszczepnik, absolwent AWF wykonał w czasie Powstania War
szawskiego, walcząc jednocześnie, ogromną serię zdjęć, które po wojnie wielokrotnie wy
stawiano w galeriach, wykonano z nich album o tematyce powstańczej. Zginął jak więk
szość dzielnych żołnierzy, na barykadach broniącej się Warszawy w ostatnich dniach po
wstania] i oszczepniczka Maria Kwaśniewska, sprinter Bernard Zasłona (10,6 na 100 m) [Oficer przedwojennej policji, sprinter Zasłona walczył w kampanii wrześniowej, potem 
w zmotoryzowanej kawalerii gen. Stanisława Maczka na Zachodzie. Od 1945 roku za
mieszkał w Manchesterze z wieloma kompanami z wojska. Po wojnie nie startował. Wraz 
z Marią Kwaśniewską, Bohdanem Tomaszewskim, Tomaszem Hopferem z Zasłoną spotkaliśmy się w Edynburgu podczas meczu lekkoatletycznego Wielka Brytania - Polska. Na kolacji po meczu (bankiecie) Zasłona zabrał głos. Kiedy kończył wystąpienie, płacząc powiedział: „moim pragnieniem jest, kiedy umrę, spocząć w grobie na ukochanej polskiej ziemi". Był rok 1976. Zasłona wtedy nie miał nadziei na powrót; tak sądził przewojenny oficer policji...] mistrz Polski w biegu na 5 km Józef Noji (słynny befsztyk w Berlinie) i inni. [Przed występem w biegu na 5000 m w Berlinie, mistrz Polski Noji, który był w wyśmienitej formie, zjadł befsztyk na obiad, którego - jak się okazało - żołądek nie strawił. Noji w czasie biegu nie zdzierżył i wycofał się z walki. A szkoda, bo mogło być dobrze. Po tym biegu prasa, nie tylko nasza, opisywała słynne wydarzenie z befsztykiem].