niedziela, 18 września 2016

Kapliczka przy cmentarzu w Kazanowie

Kapliczka przy cmentarzu w Kazanowie. 
Foto. Bogdan Kuśmierczyk 2012.

Cmentarz kazanowski został utworzony w 1900 roku, jeszcze przed utworzeniem parafii w Kazanowie, która powstała w 1920 roku.
Wcześniej kościół należał do klasztoru ojców bernardynów. Klasztor został skasowany przez rosyjskich zaborców po powstaniu styczniowym. Po śmierci ostatniego zakonnika, kościół klasztor przejęła diecezja sandomierska.
W tych latach została zbudowana kapliczka przy cmentarzu.

niedziela, 11 września 2016

Dwa miesiące okupacji: styczeń-luty 1943. Dziennik cz. I

Dowód osobisty AUSWEIS Zofii Lutowskiej z 1940 roku (miała wówczas 20 lat). 
Szczególnie cenią tą „pamiątkę” okupacyjną. Wzruszam się na widok czterolistnej koniczyny wklejonej pod fotografią. Dokument w zbiorach KW.
Lutowska Zofia „Ewa” AK - WSK, służba sanitarna, aresztowana 20.08.1943, więzień w KL.

1943, styczeń

Końskie dn. 29 stycznia 1943 roku. Zakończył się niedawno rok 1942; rok pełen udręki Narodu Polskiego. Nowy rok 1943przynosi nam nowe ofiary. Sytuacja ogólna zaostrza się. Polacy traktowani są jak niewolnicy. nie ustają aresztowania i polowania na ludzi po miastach i wsiach. Zdajemy sobie sprawę, że ten rok będzie bardzo ciężki, lecz jesteśmy ożywieni niezłomną nadzieją, że ten rok będzie ostatnim rokiem niewoli. Ogromnym wyniszczeniem narodu są tzw. łapanki ludzi do robót w Niemczech. Łapanki te są bezwzględne i przeprowadzane w dzień i w nocy, przy pomocy żandarmerii i „granatowej” policji, która niestety odznacza się wielką gorliwością. Złapani odstawiani są do miejscowego więzienia, gdzie po kilkadziesiąt osób w małych celach oczekuje na transport kolejowy. Warunki bytowania w więzieniu okropne. początkowo złapanych badał lekarz powiatowy, obecnie uznano to za bezcelowe. Po pewnym czasie odwożeni są bydlęcymi wagonami do Reichu.
W mieście żandarmeria i „policja granatowa” rewiduje przechodniów sprawdza dowody osobiste itp. Ludności wiejskiej idącej do miasta zabiera wszelkie artykuły żywnościowe. Celuje w tym „granatowa” policja, a szczególnie posterunkowy Prokopiak).
W powiecie są niezmiernie częste napady i nie wiadomo przez kogo dokonywane. Czy przez partyzantów, czy przez zwykłe bandy rabunkowe? Działają one odważnie i bezkarnie, co świadczy o bezsilności niemieckich władz bezpieczeństwa. Żandarmi z trwogą wyjeżdżają na miejsce wypadku i przybycie ich jest zawsze spóźnione i bezskuteczne.

środa, 31 sierpnia 2016

Koneckiego Września część religijna. Tradycja

Msza Św. Koneckiego Września - 1986. 
Foto. w zbiorach KW.

Sobota

Każdego roku, w pierwszym dniu obchodów, czyli w sobotę, ok. godz. 17.30, zbieramy się na cmentarzu grzebalnym, a prowadzą nas tam nie tyle nogi, ile raczej serce pociąga. Kierujemy się wskazaniem umieszczonym przez „Robotowców" na pomniku pamięci w Niekłaniu:

UMARLI ZOBOWIĄZUJĄ ŻYJĄCYCH

Stajemy najpierw przy długich mogiłach żołnierskich z roku 1939. Trochę nam się robi przykro, że i trawa na nich zbyt wyrosła, kwiatów tam skąpo i nieco pustawo w tym miejscu. No, cóż-56 lat minęło! Któż ze średniego pokolenia pamięta tamte dni? Kto zna imiona i nazwiska tu leżących? Czy rodzice i rodzeństwo gdzieś spod Tarnopola, Zbaraża wiedzieli, że daleko od nich, w zupełnie nieznanej Ziemi Koneckiej leży we wspólnej mogile ich Wasyl, Prokop, Bazyli...
Przez dwadzieścia lat stawali w tym miejscu sędziwi, ale jeszcze dziarscy ich koledzy, salutowali i z rozczuleniem składali hołd poległym. Dziś, albo już nie żyją, albo są w takim stanie, że przyjechać nie mogą. Czyż więc to miejsce ma być całkowicie zapomniane?

UMARLI ZOBOWIĄZUJĄ ŻYJĄCYCH

Jest więc naszym obowiązkiem zatrzymać się tu, złożyć wieniec, zapalić znicz i skierować do nieba westchnienie:
Przyjmij, o Panie, ofiarę ich życia - za Polskę, a więc i za nas złożoną!
Zatrzymujemy się następnie przed brzozowym krzyżem i tablicą z
napisem „Katyń". Czytając ten napis serce się wzdrygnie na wspomnienie
tego tragizmu, jaki rozegrał się tam, na Wschodzie, w wielu miejscach kaźni. Uczyniono wszystko, by po tych ofiarach nie zostało śladu, by 
wszystko okrył las.
Jak głęboko w ziemi spoczęli ci żołnierze, tak głęboko w naszych 
sercach niech pozostaną!

Gdy ludzka pamięć zawiedzie - kamienie wołać będą

Nasza pamięć jeszcze nie zawodzi.

Zgromadź, o Panie, ich rozproszone prochy - niech wejdą na ucztę życia wiecznego.

Ustawiamy się wreszcie przy głównym pomniku. To Pomnik Partyzanta. To tu przedwieczorną porą, przy blasku migocących świec, lampek, zniczów, stają byli żołnierze AK i innych ugrupowań, w otoczeniu tych wszystkich, którym droga jest pamięć o bohaterach ostatniej wojny. To tu płyną słowa modlitwy, tu odbywa się „Apel Poległych". Padają nazwiska, pseudonimy, długo, długo, bo też i długa jest lista tych którzy tu spoczywają, jak i tych, których należy w tym miejscu wspominać.

O, Panie, niech się otworzą przed nimi szeroko bramy nieba.

niedziela, 21 sierpnia 2016

Zaginiony „stary świat” – koneckie kuczki

Końskie ul. Marszałka Piłsudskiego. Najbardziej znana i charakterystyczna konecka kuczka. 
Przed II wojną światową w kamienicy i przyległościach mieszkał należący 
do koneckiej elity finansowej Josek Mintz z rodziną. 
[Josek Mintz był właścicielem Fabryki Odlewów Żeliwnych „Neptun”] 
 Foto. KW

O kuczkach i Sukot

Kuczka (hebr.: suka, pol.: przybytek, jid.: suke)
– namiot, szałas z gałęzi budowany przez Żydów w związku z jesiennym świętem Sukot (w Polsce nazywanym – „Świętem Szałasów” lub „Świętem Kuczek”). Zwyczaj, a nawet nakaz ten wywodzi się z tradycji biblijnej, z „Księgi Kapłańskiej”. Jest w niej napisane, że Żydzi piętnastego dnia siódmego miesiąca, po zebraniu plonów ziemi (z pól, sadów, winnic), będą przez siedem dni obchodzić święto Pana Boga. I będą żyli w szałasach. Miały one symbolizować ciężką pustynną drogę Żydów do Ziemi Obiecanej, ale i opiekę nad nimi sprawowaną (podczas wędrówki) przez samego Pana.

Do dziś Sukot jest świętem pielgrzymim i rolniczym. Zaczyna się piętnastego dnia miesiąca tiszri (wrzesień-październik) i trwa siedem dni. To wesołe święto żydowskie, w które panuje wielka radość – głównie z zebranych rolniczych zbiorów. Żydzi modlą się o deszcz i bogaty urodzaj ziemi w roku następnym. Na tę okoliczność czyni się specjalny bukiet z roślin i drzew, zwany lulawem (składa się na niego: etrog – owoc cytrusowy, hadas – gałązki mirtu, lulaw – gałązka palmy, arawa – gałązki wierzby).

poniedziałek, 15 sierpnia 2016

Gałki, tragiczny poranek 11 kwietnia 1940 roku

30 marca 1940 roku o świcie Niemcy okrążyli Gałki Gielniowskie... 
 wspominała Bronisława Cieślak, z domu Sokołowska. 
Foto. Jacek Lombarski

Na rozkaz SS - Gruppenführera Fritza Katzmanna, dowódcy SS i policji dystryktu radomskiego, po północy 30 marca 1940 roku w kierunku Przysuchy wyruszyły dwa pododdziały policji. Jeden z nich skierował się do Huciska, gdzie został rozgromiony przez stacjonujący tam Oddział Wydzielony Wojska Polskiego majora Hubala. Drugi otoczył wieś Gałki Gielniowskie.

- 30 marca 1940 roku o świcie Niemcy okrążyli Gałki Gielniowskie – wspominała Bronisława Cieślak, z domu Sokołowska.
- Najpierw ostrzelali wieś, następnie zaczęli dobijać się do domów. Wyciągali chłopów z łóżek i wpychali do stodoły stojącej pośrodku wsi. Przyprowadzili z sąsiedniej wsi Mechlin 23 chłopów. Wprowadzili ich do tej samej stodoły. Za chłopami z Mechlina biegły żony z różańcami. Podawały ubrania, jedzenie. Niemiec odpowiadał, że to niepotrzebne. Zaczął się płacz. Niemcy wyprowadzili chłopów ze stodoły, ustawili ich czwórkami i przez pola doprowadzili ich do Gielniowa, do samochodów. Wszystkich zawieźli do więzienia w Radomiu. Wraz z chłopami zabrana była do więzienia w Radomiu nauczycielka, która uczyła dzieci w szkole w Gałkach. Widziała jak ich mordowali i bili podczas przesłuchań.
4 kwietnia wszystkich przewieźli samochodami do miejscowości Firlej za Radomiem. Tam ich rozstrzelano. Nie wiemy, w którym grobie ich zakopano.
W dniu 11 kwietnia 1940 roku Niemcy ponownie okrążyli naszą wieś. Zastali w domach i zabrali 12. chłopców i mężczyzn w wieku od 14. do 60. lat. Wszystkich wyprowadzili za wieś, związali jednym sznurem i zastrzelili. Wszystkich zakopali, że nawet nie było widać. Następnie spalili całą wieś doszczętnie; nawet mury porozwalali granatami.